Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Mój eksperyment: jeden dzień bez telefonu komórkowego

Pozycja materiału w rankingach:

88361 miejsce

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 15pkt

Oceń:

Mój eksperyment: jeden dzień bez telefonu komórkowego


Jeden? Mogą być nawet dwa. Przecież nie jestem więźniem tego małego urządzenia i potrafię bez niego funkcjonować. To prawda, że ułatwia życie, ale nie do tego stopnia, żebym nie mogła się bez niego obejść. Pora wyłączyć komórkę.

Fot. Adam Plona. Wieża włącza sie charakterystycznym piknięciem, które jestem w stanie usłyszeć jeszcze podczas snu. A potem wyskakuję z łóżka jak oparzona, żeby ją wyłączyć, bo mama i brat jeszcze śpią, a ja nie chcę ich budzić. Szybki prysznic i mogę wychodzić do pracy. Chwytam telefon chcąc ustawić głośność dzwonka. Zapomniałam o eksperymencie. Ach to przyzwyczajenie.

Idąc na pociąg nerwowo spoglądam na wskazówki zegarka i nie mogę sobie przypomnieć, czy późni się czy śpieszy. W komórce jest najlepszy zegarek. Może lepiej pobiegnę? W pociągu jak zwykle przysypiam, modląc się, by nie przejechać stacji, na której wysiadam. Do pracy dojeżdżam punktualnie i do przerwy zapominam o telefonie.

Potem chciałoby się napisać SMS-a. Do przyjaciółki, chłopaka, mamy. Dziwnie się bez tego czuję. Pisanie w czasie przerwy to taki mój mały rytuał. Mama mówi, że jestem maniakiem “esemesowym” i dziwi się, jak mogę tak szybko wybierać odpowiednie litery na klawiaturze, podczas gdy jej zajmuje to trzy razy więcej czasu. Ona uważa, że telefon jest od dzwonienia. Wykręcić numer potrafi, rozłączyć rozmowę też. Nic więcej jej nie potrzeba. A mi wręcz przeciwnie. W autobusie gram w golfa na ekranie telefonu, albo słucham radia, bo akurat zapomniałam odtwarzacza mp3. Koniec pracy, hurra! Wrócę do domu, zjem, złapię oddech, pójdę do banku, na pocztę i po kolonijną wyprawkę dla brata. A potem wyskoczę z koleżanką.

W domu okazuje się, że nie ma nic do jedzenia, więc o złapaniu oddechu mogę zapomnieć. Do sklepu biegnę z kartą płatniczą mamy, którą zostawiła na lodówce. Przy kasie okazuje się, że nie mogę nią zapłacić z powodu braku wystarczających środków na koncie. Muszę zrezygnować z połowy zakupów i zapłacić tym, co akurat znajduje się w moim portfelu. Sprawy na poczcie i w banku, na szczęście, przebiegają normalnie. Wracam zadowolona, jem i wychodzę na umówione spotkanie. Czekam pięć minut, dziesięć, pół godziny. Kupuję batonika od przystojnego sprzedawcy i postanawiam, że jak nie przyjdzie za pięć minut to wracam do domu. Nie przyszła. Nici ploteczek.

Zaczyna padać. Mamy jeszcze nie ma, a brat jest u kolegi. Wezmę prysznic, wyprasuję koszulę i poczytam gazetę. Pada coraz mocniej. Brat wraca zadowolony, bo pożyczył nową grę.
– Wysłałem ci super dzwonek na komórkę.
– Fajnie. Dzięki, włączę telefon to posłucham. Właśnie. Dzień prawie się skończył, więc chyba już mogę, nie?
Wraca Mama. Przemoknięta do suchej nitki.
– Po co masz telefon? Dzwoniłam, żebyś po mnie wyjechała. Nie wzięłam parasolki, taksówki też żadnej nie było. Zrób mi gorącej herbaty.

No dobra. Włączam komórkę. Najpierw oddzwania poczta głosowa.
– Kamilka, dałam ci nie tę kartę płatniczą. Pieniądze weź z domu, leżą tam gdzie zwykle. Albo nie, czekaj. Zostanie z rachunków to kup coś do jedzenia, bo mamy pustą lodówkę. Pa!
Za chwilę przychodzi SMS:
“Słuchaj Kam, kazali mi zostać dłużej w pracy. Przełóżmy to piwko na inny dzień, ok?”
I następny:
“Kam co z kosmetykami? Potrzebne mi na jutro, bo to prezenty.”
I jeszcze przypomnienie: “opłacić fakturę”
A potem kolejny SMS: “Spóźniłam się na pociąg, będę później. W Warszawie pada, u nas pewnie też, wyjedź po mnie, dobrze?”

Czy potrafię się obejść bez komórki. Wolę jednak mieć ją włączoną. Tak na wszelki wypadek. Jestem więźniem techniki, nic na to nie poradzę. A jutro znów usłyszę dźwięk budzika. Dobrze, że z mojego małego, brzęczącego pudełeczka. Koniec eksperymentów.

Zobacz także:

Kamila Wasilewska OFFline profil autora

Autor: Kamila Wasilewska

Napisz do autora

Artykuły (2) Galerie (0) Średnia ocen (5.00)

Wiek: 26 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

O mnie: wciąż studentka. miłośniczka muzyki, auto-moto, książek, których nikt nie każe jej czytać, skoków spadochronowych i twórczego (lub mniej) rozładowywania pomysłowości (nie kreatywności, bo na dźwięk tego słowa aż ją mdli).

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 3

Sortuj komentarze:

Andrzej Zaranek 29.08.2006 09:44

Ocena: Ocena pozytywna 29 Ocena negatywna 24

Życie bez telefonu? Marzę o tym od dawna. Grupa moich przyjaciół i znajomych wpada w popłoch widząc wyświetlający się mój numer telefonu. Stan ostatecznej konieczności zmusza mnie do korzystania z wynalazku Aleksandra Bella. Dzwonię raz, no może dwa razy w tygodniu. Nie więcej też telefonów odbieram. I jest to źródło mojego nieustannego zadowolenia. Nowej koleżance z Wiadomości24 ukłony, uśmiech, gratulacje i duuuży punkt:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Kowalska 29.08.2006 00:48

Ocena: Ocena pozytywna 38 Ocena negatywna 31

Dzień bez komórki? Absolutnie niemożliwy, podobnie zresztą jak dzień bez internetu, chociaż to drugie mi się niestety często zdarza, gdyż jestem szczęśliwą posiadaczką neostrady... Gratuluję udanego debiutu na www.wiad24:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakub Kwaśnik 28.08.2006 23:20

Ocena: Ocena pozytywna 39 Ocena negatywna 34

Świetny art. Jak widać wyniki eksperymentu zbliżone do moich. Niby da się przeżyć bez komórki jeden dzień, ale jej obecność jednak bardzo ułatwia życie i czyni je wygodniejszym. Pozdrawiam serdecznie

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.