Facebook Google+ Twitter

Mój krzyk rozpaczy

Kiedyś obudziłem się i zobaczyłem, ze Polska stała się krajem demokratycznym i pełnym tolerancji dla każdego żyjącego człowieka.

Manifa 2006. Fot. MWMEDIA Nie było w niej wyzysku człowieka przez człowieka, kapłani różnych religii współpracowali ze sobą dla dobra ludzkości, a żaden z nich nie usiłował uzurpować sobie prawa do głoszenia prawdy absolutnej.

Włączyłem telewizor i miła pani poinformowała mnie, że nie ma bezrobocia, a szpitale pełne są obsługi medycznej, która nie ma co robić, bo społeczeństwo jest zdrowe i szczęśliwe.

Chwilę później zdałem sobie sprawę, że nie mam telewizora, bo zabrał mi go mój były facet, razem z łóżkiem i paroma innymi sprzętami. Idąc za tą myślą, doszedłem do wniosku, że raczej nie piłem niczego poprzedniego wieczora, nie brałem żadnych leków, tak więc coś ewidentnie musi być nie tak.

fot. Paweł Miecznik/Głos WielkopolskiI wtedy właśnie obudziłem się po raz drugi. Tym razem naprawdę. Zanim przetarłem oczy i w łazience wyplułem resztki pasty do zębów, przez chwilę miałem jeszcze nadzieję, że to wszystko w jakimś stopniu może okazać się prawdą. Że tacy idealiści, jak ja, mają prawo do swoich prywatnych marzeń. Dzisiaj, kiedy czytam po raz kolejny gdzieś w sieci, że żyję w kraju prawa i sprawiedliwości, kraju, w którym lewicowy rząd dąży do poprawy sytuacji każdego obywatela, i w którym każdy ma prawo do godnego życia, to nie wiem czy śmiać się, czy płakać.

Kiedy po raz kolejny słyszę, że nie żyjemy w kraju wyznaniowym, biegnę do okna i patrzę na olbrzymi bilboard, na którym ktoś (nie wiem kto, ale się dowiem) usilnie namawia mnie abym przyczynił się do intronizacji Chrystusa na Króla Polski. I wtedy już naprawdę nie chce mi się śmiać.

Żyjemy w krainie absurdu.

Absurd ten widzę na każdym kroku. Przykłady? Proszę uprzejmie.

Przez wiele lat nasi dziadkowie walczyli z okupantem niemieckim, który głosił, że tylko jedna rasa jest dobra, a wszystko co inne jest złe i należy to zniszczyć.

Dzisiaj ich wnuczkowie zapisują się do organizacji, które jako młodzieżówki prężnej partii politycznej głoszą identyczne hasła. I tutaj jak znalazł przypomina mi się dowcip – Czym różni się członek Młodzieży Wszechpolskiej od świnki morskiej? Niczym. Ani to świnka, ani też morska. Kiedy słyszę w radiu, jak prałaci podniesionymi głosami wołają, aby nie zatracać człowieczeństwa i miłości do bliźniego, a następnie tym samym tchem wołają o zgubę dla wszystkich odmieńców, to mam ochotę wyjść na ulicę i krzyczeć z rozpaczy.

I często wychodzę. Po raz pierwszy wyszedłem na ulice w 1998 roku, kiedy pod kolumną Zygmunta w Warszawie stałem z zasłoniętą twarzą i tabliczką – Jestem dziennikarzem , protestując przeciwko dyskryminacji osób homoseksualnych. Wtedy było nas trzech, a przeciwko nam stanęła prawdziwa bateria mikrofonów i kamer. Byliśmy sami.

Kilka lat później 8 marca na Manifie - największej polskiej manifestacji organizacji feministycznych, po raz pierwszy w historii Polski niosłem tęczową flagę, jako symbol solidarności ruchu LGTB z ruchem feministycznym. Wtedy jeszcze dziennikarze pytali mnie, co mają wspólnego feministki ze Społem. Dopiero w roku 2001 zaczęli rozumieć, że sześciokolorowa flaga symbolizuje międzynarodowy ruch homoseksualny. Zaczęli rozumieć, bo na ulice Warszawy wyszło nas ponad 300 osób. Niby nic, ale jak na pierwszą publiczną manifestację lesbijek i gejów to i tak było sporo. Rok temu w kolorowym pochodzie przeciwko homofobii i dyskryminacji szło nas ponad 4 tysiące. I na nic się zdały krzyki panów z MW, których garstka wrzeszczała – Rób to w domu, pokryjomu. Dziś to hasło wykorzystujemy my, przeciwko ich akcjom. Ot taka mała ciotowska zemsta.

W przyszłym roku też wyjdę na ulice. Też będę krzyczał, domagał się tolerancji, prawa i sprawiedliwości. Będę domagał się wycofania polskich wojsk z Iraku. Będę domagał się ograniczenia władzy kościoła rzymsko - katolickiego. I jak co roku będę zdzierał gardło, wołając o prawdziwą demokrację. Wyjdę, bo a nóż-widelec uda mi się przekonać kolejne kilkaset osób do tego, że warto walczyć o ideały. Zgodnie z przepięknym życzeniem poety – Aby nam się chciało chcieć. Mamy dwie cechy narodowe, o których od lat się pisze, i o których na pewno można powiedzieć, że są polskie. Są nimi dulszczyzna i obskurantyzm. Niczego nie jest w Polsce tak dużo, jak właśnie tych dwóch przywar.

Tak, widzę już te oburzone miny i głosy protestu. Co taki szczyl, pedał i antyklerykał może wiedzieć o cechach narodowych? Jak śmie pluć w twarz nam, prawdziwym Polakom?

A śmie!

Śmie, bo od lat walczy z tym, aby w Polsce w końcu rodzice nie mordowali swoich homoseksualnych dzieci, z obawy, co sąsiedzi powiedzą.

Śmie, bo odbiera setki telefonów od zrozpaczonych ludzi, którym ksiądz odmówił pogrzebu ich najbliższych, bo nie było kasy na pogrzebowe.

Śmie, bo szlag go trafia, kiedy widzi jak na posiedzenie budżetowej komisji sejmowej zapraszany jest przedstawiciel Episkopatu, a nie są zapraszani przedstawiciele organizacji pozarządowych. Śmie, bo od 4 lat jest bez pracy, bo NIKT w Polsce nie chce zatrudnić dziennikarza, który żyje jako otwarty gej.

Mało powodów?

To może na dokładkę dodam jeszcze kilka? Kiedy rząd, wbrew woli 70% swojego społeczeństwa wysyła polskie wojska by stanowiły siły okupacyjne Iraku, to zastanawiam się czy Polacy zapomnieli już o tym, jak III Rzesza wyzwalała Śląsk. Kiedy słyszę, ze polscy nauczyciele mają za małe pensje, a jednocześnie widzę w budżecie szkolnictwa ogromne wydatki na pensje dla księży katechetów, to zastanawiam się, dlaczego Polska łamie prawo międzynarodowe, zakazujące dyskryminacji ze względu na wiarę.

Czemu nie ma w szkołach nauki etyki i religioznawstwa, a jest jawna, przesycona nienawiścią demagogia i indoktrynacja religijna? Kiedy słyszę, że wykładowcy akademiccy, którzy przez lata z zapałem i oddaniem bronili idei Marksa, teraz z równym zacietrzewieniem powołują się na Karola Wojtyłę, to zastanawiam się, dlaczego tylko w Polsce obowiązuje powiedzenie – Tylko krowa nie zmienia poglądów.

Kiedy premier, będący liderem prawicowej partii publicznie oświadcza, że liberalizm w gospodarce jest jedynym rozwiązaniem dla Polski, a prawa człowieka i prawa jednostki nie są priorytetami, bo i tak nie mają szans w parlamencie, to wybieram wyjście ostateczne. Idę do barku, wyciągam pół litra i zapraszam kilku znajomych. Po kilku głębszych zaczynam rozumieć Polskę i Polaków. Bo na trzeźwo ten kraj ni cholery mi nie wchodzi.

Kiedy ostatni raz wygłosiłem podobne do powyższego oświadczenia rzucili się na mnie starzy wyjadacze z pretensjami, że tak nie wolno, że tak nie można. Że z takimi ideałami nie powinienem wychodzić na zewnątrz. Że dla mnie nie ma miejsca na polskiej scenie politycznej. Oraz z propozycjami, że przecież zawsze mogę wyemigrować.

O nie moi Panowie... chcielibyście.... wielu z Was dokładnie tak zrobiło paręnaście lat temu.
Rzuciliście wszystko w diabły i pojechaliście na Zachód. Ja nie zamierzam. Zostanę tutaj. Bo mnie potrzebujecie. Potrzebujecie antyklerykalnego, wrednego do szpiku kości pedała, który co i raz będzie wam wbijał szpilkę w tyłek. I przypominał, że Polska to kraj, który jeszcze może być normalny.

Pytanie tylko, czy Wy potraficie jeszcze sami znormalnieć?

Szymon Niemiec
Człowiek, Mężczyzna, Gej, Duchowny, Antyklerykał, Lewicowiec (mniej więcej w tej kolejności)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (62):

Sortuj komentarze:

Brawo Szymonie. Czas przestać udawać, że w Polsce jest coraz lepiej w sferze wolności jednostki. Powszechny zamordyzm i propagowanie jedynych słusznych wartości musi spotkać się ze zdecydowanym sprzeciwem myślącej części społeczeństwa. Gdzie podziało się człowieczeństwo i liberalizm Oczywiście plus i czekam na następne teksty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szymonie, szanuję Twoje problemy i poglądy, chociaż ich nie podzielam. Taką postawę, o ile mi wiadomo, nazywa się tolerancją.

Bardzo mi nie odpowiada sytuacja, w której stawiasz się w roli samozwańczego papierka lakmusowego w naszym społeczeństwie. Normalność rozumiesz jako całkowite i zupełne przyjęcie wartości lewicowych, a to jest trochę naciągane. Większość tez można łatwo obalić (w wolnym państwie KAŻDY może sobie wykupić billboard, o ile ma pieniądze), ale nie o to mi chodzi.
Ogólnie rzecz biorąc, artykuł odbieram w ten sposób: bohater podchodzi do jakiejś zbiorowości. Wytyka im negatywne cechy, podkreśla swoją odrębność i narzuca swoje zasady. Po czym, ze zdziwieniem zauważa, że ci ludzie nie chcą go za przewodnika, więc dochodzi do wniosku, że postawi ich przed faktem dokonanym.

Nie mam zadnego problemu z ludzmi innymi ode mnie, ale moim zdaniem, w ten sposob nie poprawisz ich (Waszej) sytuacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tolerancja to nie jest akceptacja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mocny, odważny tekst. Przykuwa uwagę i trudno pozostać obojętnym. Szkoda tylko, że nie jest obiektywny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Calkowity brak kultury. Az sie dziwie ze redakcja to puscila....

Komentarz został ukrytyrozwiń

zupelnie sie z panem nie zgadzam

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.12.2006 16:17

Moim zdaniem najistotniejszą rzeczą, nada jaką powinniśmy pracować, jest szacunek dla drugiego człowieka. Bez znaczenia jakiej jest orientacji seksualnej, jakie rasy, z jakiego rodu czy jaki stan reprezentuje. I ja staram się darzyć szacunkiem, starać się zrozumieć.
Nie wiem jednak jakie są Twoje, Szymonie, normy. PRzykro mi, gdy czytam, że Ty jedynie obdzielasz nienawiścią ludzi, ktorzy myślą inaczej niż Ty. Chcesz być lepszy, a tak naprawdę jesteś taki sam. Nie widzę w Twojej "normalnej" Polsce nic lepszego, nic bardziej wartościowego, bo nie wybiegasz poza dobro własne. Oczywiście moim skromnym zdaniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja to po prostu dam plusa. Za dobry tekst. Można się nie zgadzać, można polemizować i w sumie o to chodzi! Bo łatwo jest pisać oczywistości i zgarniać pochwały. Znacznie ciężej jest stanąć "w poprzek" nurtu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szymonie - czytam Twoj życiorys i widzę, że urodzileś się 2 miesiące po moim ślubie. Młody jesteś...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może nie jest to temat do rozważań religijnych;/ Sorry w ogóle, że to poruszyłem, ale trochę emocji wzbudził we mnie ten tekst. Pozdrawiam autora, który osiągnął zamierzony cel ... tekst miał wywołać dyskusję, a skoro się to udało to wielkie gratulacje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.