Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

60500 miejsce

Mój osobisty kac powyborczy

Jestem zły na siebie za błędy w działaniach. PJN poniżej oczekiwań - nie trafiliśmy do szerokiej grupy obywateli, ale w przeciwieństwie do innych formacji obwiniamy za to siebie, a nie media, służby, sondażownie i cyklistów.

I wybory są już za nami. Ja osobiście czuję wewnętrzne rozczarowanie słabym wynikiem PJN-u. Nie będę podejmował się tutaj szczegółowej analizy przyczyn takiego, a nie innego wyniku osiągniętego przez moje ugrupowanie.

Starałem się na tym forum przedstawiać program i przekonywać do głosowania na nas. Efekt mizerny, więc mogę mieć pretensje tylko do samego siebie.
Zostawmy jednak internet, bo to jest tylko medium, za pomocą którego się komunikujemy, ale nie znamy się osobiście.

Jednak co mam powiedzieć, kiedy dzisiaj rozmawiałem ze znajomą i ona nie mogła uwierzyć w wynik Ruchu Palikota. Mówiła mi, że była przeciw PO, ale wystraszyła się
Jarosława Kaczyńskiego w ostatnich dniach kampanii. I to traktuję jako porażkę osobistą - nie potrafiłem jej przekonać, by poszła zagłosować na PJN i na mnie, mimo że się znamy od dawna.

Mogę przyjąć jej tłumaczenie, że od miesiąca wiedziała, iż istnieje wybór tylko między dwiema formacjami, bo tak mówiły sondaże. To jednak nie jest żadne wytłumaczenie. Oznacza to tylko jedno, że zbyt mało energii i pomysłowości włożyłem w swoją własną kampanię, a przez to w kampanię PJN.

Teraz musimy zrobić wszystko, by utrzymać formację jaką stworzyliśmy, bo to wartość sama w sobie, a Paweł Kowal to nadzieja na nowe otwarcie po prawej stronie sceny politycznej.

Teraz troszkę takiej domorosłej analizy wyniki wyborów.

SLD, a zwłaszcza Napieralski, zostało tak rozprowadzone, jak chcieli tego jego wewnętrzni wrogowie. Napieralski nie ma wyjścia - jest takie ciśnienie na jego abdykację, że nie widzę innej możliwości, jak poddanie się woli partyjnych graczy.

Prawo i Sprawiedliwość. Widzę dwa scenariusze, o pierwszym pisałem już kilka miesięcy temu: Straszny film AD 2011: PiS nie chce wygrać wyborów

W skrócie idzie o to, że PiS chce przegrać wybory, bo delikatna wygrana nic im nie daje ze względu na konieczność zawierania koalicji, a te, jak wiadomo, PiS-owi nie wychodzą. Idą więc na wariant węgierski: po roku rządów Platformy bunty społeczne i wyniesienie Jarosława Kaczyńskiego na fali protestów do władzy.

Czytaj więcej -->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

e
  • e
  • 10.10.2011 18:31

A ja jestem zawiedziony Kowalem .Na debatach najważniejszym tematem był Tusk ! Kowal nie wyzbył się nawyków pisowskich . Mało programu i spokojnej promocji Najważniejsza rodzina [ słusznie wg mnie ] - ale z jego ust to tak jakby grał na siebie ., same ulgi na dzieci .A ile on ich ma ? Takie były głosy !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.