Pozycja materiału w rankingach:
„Śpiewacie? Skąd jesteście? Ze Śląska? To chodźcie za mną. On chce was zobaczyć”. Kilkudziesięciu młodych chłopaków przedziera się przez tłumy krocząc za Ojcem Hejmo. Na końcu czeka Ojciec Święty z uśmiechem. Mam 14 lat i serce w krtani.
"Niech zstąpi Duch Twój... Śpiewałem wtedy w Śląskim Chórze Chłopięcym. Coś na podobieństwo „Poznańskich
Słowików” Stuligrosza. Mieliśmy tournee po Włoszech. Watykan miał ograniczyć
się tylko do mszy na Placu Świętego Piotra. A tymczasem?
„Ładnie, śpiewajcie” - słyszałem te
słowa i słyszę do dziś. Największy z ludzi stał obok mnie, pstrykały flesze,
prażyło słońce. Byłem dumny, że to my spośród 50 tysięcy wiernych doznaliśmy tego
zaszczytu. To było moje spotkanie z Janem Pawłem II. 2 może 3 minuty i zdjęcie które stało się mym największym skarbem.
Gdy dorosłem, rozumiałem
coraz mocniej, że rachunek prawdopodobieństwa i zrządzenie losu było dla mnie niezwykle
szczodre. Żyłem w tym czasie kiedy On, spotkałem Go. Mam co opowiedzieć swoim
dzieciom, jeśli takowe da mi Bóg. Przede mną były dziesiątki pokoleń i po mnie
dziesiątki będą.
Bądź co bądź to jest pokolenie JP2. Tylko czy jestem nim tak „ot”,
czy powinienem sobie zapracować na taki transfer? Do dziś na to pracuję… Ale
mimo szczerych chęci chyba wciąż średnio mi to wychodzi. Póki co obiecałem sobie "być dobrym". Sam tego niestety nigdy nie zweryfikuje.
Za mało znamy to co Papież
starał nam przekazywać, za mało pamiętamy z jego nauczania. Łatwiej nam
zapamiętywać było kultowe kremówki czy (oczywiście niezwykle wzruszające a zarazem śmieszne dla mnie) słowa
Ojca Świętego w Gliwicach: „Mam nadzieje że Ślązocy Papyżowi wyboczą.
Raz godo ży mo przyjyżdzoć i niy przyjyżdzo,
potym znowu nimo przyjyżdzoć a przyjyżdzo…”
Tak, to było wspaniałe. We wtorek
Ojciec Święty miał przyjechać na lotnisko pod Gliwicami, gdzie czekało na niego
400 tys. ludzi. Wtedy się rozchorował. W nocy ze środę na czwartek rozdzwoniły
się telefony na Śląsku.
Papież przyleci o 12.00!! Podaj dalej!!.
Ludzie dzwonili pod nieznane numery, ale te rozpoczynajace sie od cyfr przyporządkowanych śląskim miastom.
W ciągu kilku godzin do Gliwic
zjechało, uwaga... 600 tys.wiernych.
No jak to się stało mamo?
Do dziś nie rozumiem. W Zabrzu, moim mieście stoi krzyż papieski, pamiątka z tamtej wizyty. 30 spośród 180 tys. mieszkańców przyszło ze świecami pod krzyż. Patrzyłem w oczy rówieśników. Polska jest wyjątkowa. Czy ktokolwiek, lub cokolwiek było dla ludzi kiedykolwiek
uosobieniem aż takiego dobra?
Ale on już odszedł. Dowiedziałem się o tym siedząc ze
znajomymi z liceum na spotkaniu klasowym w jednym z pubów. Rozdzwoniły się
telefony. I cisza. Większość gości powoli wstała i wyszła i w takt dzwonów udała
się w nieznanym kierunki. Wszystkich ich potem widzieliśmy na czuwaniu w
kościele. To były dni pełne żalu i poczucia niesprawiedliwości. Pamiętam te
dni.
Włóczyłem się po Katowicach. Mimo, że minęło już trochę od śmierci, wpadłem pewnego razu w wir czegoś niesamowitego:
Dwadzieścia lat miała brunetka w modnych butach. Od 3 minut widziałem łzy w jej
oczach, On od 3 dni już nie żył. Dwadzieścia lat miała ta kobieta, siedząca w
miejscu dla inwalidów, gdy On został wybrany, młodą studentką była, wiele sił
jej przybyło. Płakała jak wtedy. Po około dwadzieścia jeden lat mieli ci młodzi
ludzie, którzy kierowali się spiesznie do kościoła na jakieś nabożeństwo, aby przewiązać duszę czarną
wstęgą. Dwadzieścia dwa razy kierowca kursował autobusem z cząstką narodu w
żałobie. Potem dwadzieścia trzy minuty wracałem z Katowic do Zabrza pociągiem,
w którym nie padło ani jedno słowo. Gdy otworzyłem gazetę (a bałem się, że może
to być niestosowne ) przeczytałem o przerwanym meczu, klęczących piłkarzach i
tysiącach kibiców. Trzymałem wtedy swoje łzy „na wodzy” po raz dwudziesty
czwarty chyba…
Bałem się wtedy, że szybko zapomnimy. Wierzę, że to się nie stało, choć przyzna co raz trudniej mi to przychodzi. Do dziś czuję pustkę, jak prawie każdy Polak. Wielki smutek,
gdy widzę setki obraźliwych wypowiedzi na internetowych forach. Którzy to są
Polacy? Nie rozumiem, nie pojmuję.
Osobiście uważam że zawdzięczam mu wszystko.
Pośrednio odzyskanie niepodległości kraju, to że żyję w wolnym kraju, że czuję
dumę, że mogę wierzyć, że jestem jaki jestem. Polacy, mamy wielkiego lobbystę w
niebie. Największego z ludzi.
* * *
Napisz o swoim Papieżu. Jak Go pamiętasz, jak Go zamierzasz "opowiadać" innym. Serdecznie zachęcam.
Zobacz także:
Artykuły
(120)
Galerie
(30)
Średnia ocen
(4.82)
Wiek: 62 | Miejscowość: Zabrze | Katowice | Kraj: Polska
O mnie: Dziennikarz prasowy i telewizyjny. Jednak wciąż OBYWATELSKI i LOKALNY... Najważniejsze kochać, co się czyni. Iść jak burza wśród marzeń. Dużo czytać, oglądać, pamiętać, zdobywać szczyty po to, by dojrzeć wyższe.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marcin Kowalski 05.11.2007 17:56
Emenefixie, dziękuję, że to napisałeś. Fantastyczne, ciepłe, wzruszające...
Nie jestem papistą (moim ulubionym papieżem jest Aleksander VI), ale w twoich słowach o tych konkretnych wydarzeniach jest także cząstka mojej historii.
Pisz więcej, bo - jak mniemam - masz coraz więcej czytelników!
Krzysztof Baraniak 02.04.2007 23:13
Pawle wybacz, ale nijak nie mogę się z Tobą zgodzić.
Patosu tu nie widzę.
Marcinowi gratuluję dobrego, ciekawego i szczerego tekstu i stawiam dużego plusa...
Marcin Nowak 02.04.2007 20:11
Do Pawła: To "Mój Papież" a nie Papież. Nie miało być obiektywnie...
A do Ani: dlatego napisałem PRAWIE. Badania mówią o 75% rodaków, których życie zmienił pontyfikat JP2.
Trzymajcie sie ciepło ;)
Marek Iwaniszyn 02.04.2007 20:10
Heh....zarzut ef mnie rozbawił. Jak można pisać obiektywnie o własnych przeżyciach? No nie żartujmy sobie...;]
A tekst mi się podoba. Ja niestety takiej przyjemności obcowania z Ojcem Świętym nie miałem. Choć na pielgrzymce byłem. Widziałem na żywo Papieża...przez lornetkę;P
Autor usunął profil 02.04.2007 19:22
Ef, nie zgodzę się. Obiektywizm w słowie pisanym nie istnieje, a ci, którzy uważają, że piszą obiektywnie jedynie oszukują siebie i odbiorców. Nawet matematyka nie jest obiektywna, co dopiero słowa!
Jeśli chodzi o sam tekst, jest on wspomnieniem, więc siłą rzeczy nie może nawet udawać, że jest obiektywny. Może niekoniecznie powinien znaleźć się akurat w tym dziale, ale to sprawa uznaniowa redaktorów. Uważam, że teksty tego typu również są bardzo potrzebne, gdyż są świadectwem historii. Za kilkadziesiąt lat młodzi ludzie będą starali się ratować tego typu zwierzenia, tak jak dzisiaj ratuje się pamięć Powstania.
"Do dziś czuję pustkę, jak prawie każdy Polak" - z tym prawie każdym, ośmielę się polemizować, wystarczy spojrzeć na badania prowadzone ostatnio przez OBOP, CBOS lub Pentor... Wynika z nich, że Polacy nic nie zrozumieli i zmienili się na krótko.
Stwierdzenie o "lobbyście w niebie", jakiegokolwiek stosunku do wiary bym nie miała, bardzo mi się podoba. Fajne podsumowanie.
wojciech buczynski 02.04.2007 09:15
Juz kiedys mielismy jednego genialnego Ojca i Nauczyciela Narodow... Mlodziez, ze Slaskiego Choru moze nie pamieta niejakiego Soso, choc moze powinna bo to wlasnie jego imieniem ochrzczono na jakis czas glowne slaskie miasto... Coz... Memento mori..
marcin telisz 02.04.2007 09:15
+ no i co z tego że subiektywnie? O Janie Pawle II nie da się inaczej pisać.
Donald Pottier i jego jet car, czyli... 6 tys. KM. Zobaczcie sami!
(odsłon: +887)