Facebook Google+ Twitter

Mój pierwszy milion, część 2

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-02-27 09:57

Czy pierwszy milion koniecznie trzeba ukraść? Czy da się żyć za polskie minimum? Ile Polka może przeznaczyć na ciuchy? To wszystko da się policzyć.

Pierwszą część artykułu, po wycenieniu i podliczeniu najbardziej elementarnych potrzeb, z wynikiem 1687 złotych w skali miesiąca, zakończyłam następująco: "No tak, ale na razie nie mam czego prać. Nadal, niczym lady Godiva, okryta jestem płaszczem włosów jeno. (Szkoda, że tak krótko ostatnio ścięłam ;))."
Teraz zapraszam do lektury odcinka numer 2.

Nie bez powodu ten punkt zostawiłam niemal na koniec, spychając w najciemniejsze zakamarki podświadomości dręczące pytanie, ile na garderobę powinna miesięcznie przeznaczyć kobieta?

Z tego co wiem – wydaję mało. Ale z tego co wiem, nie wydaję, bo nie mam. I to mnie wpędza w głęboką frustrację. Niemniej jednak coś tam na sobie noszę. Tylko nie wiem, jak to policzyć. Chyba trzeba rocznie, a później rozbić kwotę na średnią miesięczną. No to liczymy:

Płaszcz 300 zł (wiem, że nie ma takich płaszczy, ale wzięłam 1/3 ceny, bo ze trzy lata, aczkolwiek bez entuzjazmu, trzeba będzie ponosić), kurtka zimowa 50 zł (2 sezony więc ½ ceny), kurtka lato-jesień, jak wyżej i też 50 złotych. Buty! Buty są albo drogie albo na jeden sezon. Albo jedno i drugie... Zimowe: 100, półbuty 100 x 2 pary = 200, szpilki: 100 x 2 = 200, sandały: 100 x 2 = 200, klapki – 100, adidasy - 100 (wyłącznie na wyprzedaży, bo aż tyle, ile sobie winszują, to one nie są warte); razem 900.

Jeśli ma się trochę szczęścia, to buty nie rozlecą się po paru dniach/tygodniach i da się z nich korzystać jeszcze w następnym sezonie. Wobec tego zakładam jednak amortyzację i roczną kwotę zmniejszamy do 450 złotych. Kobiety dbające o image i prezencję w tym miejscu co najmniej zżymają się z niesmakiem, ale cóż zrobić? Tu się pisze o minimum.

Teraz rzeczy “drobniejsze”:

sukienki: 2 x 120 zł = 240, spódnice: 2 x 80 = 160, spodnie: 2 pary x 80 = 160, bluzki: 4 x 30 = 120, swetry: 2 x 60 = 120, bielizna: 200 złotych. Razem: 1000. (Uff... mam dość, co za ciężka praca! Jak ci księgowi tak całe życie w tych cyferkach...) Ale trudno, zliczamy.

Ubranie: 300+50+50+450+1000=1850. Dzieląc to przez 12 miesięcy uzyskujemy już nie tak przerażający wynik - 154 zł.

No dobrze, dodajemy do poprzedniej sumy. 1687 + 154 = 1841.

I tu uwaga! Czy pamiętamy, że przy naszym liczeniu poruszamy się w kwotach netto?!
Gdyż niebezpiecznie zbliżamy się do średniej krajowej! (Którą mało kto na oczy widzial w dniu wypłaty, ale my tu przecież...).

Na marginesie. Z komunikatu Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego w sprawie przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w 2008 r. wynika, że wynosiło ono 2943,88 zł brutto. Na rękę wychodzi około 2 tysięcy.

Hm, no właśnie... Jak to? Ja tu cały czas o minimum, że tak skromnie, a już dojeżdżamy do przeciętnego wynagrodzania, podczas gdy z liczeniem nadal jestem w lesie...? Ale to jeszcze nic. Zapewniam, że statystyki które przewertowałam ( i które chyba polubię :)) kryją większe ciekawostki.

Cdn.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 24.03.2009 13:45

Mamo bliźniaków, dziękuję za ten komentarz. Byłam taka zniechęcona do pisania, że nie reagowałam na pytania znajomych o ciąg dalszy. Ale wiem, że temat jest ważny i należy go kontynuować. I Twój przykład to potwierdza. Zaczęłam lekko, to moja metoda :) a prawdziwa jazda dopiero się zacznie. Podam Ci na skrzynkę swój adres e-mail i poprosze o Twój, chcialabym porozmawiać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mama bliźniaków - na urlopie wychowawczym (pragnę mieć wpływ na rozwój osobowości swoich maluchów) - żyje za... 496 zł miesięcznie (400 zł zasiłek wychowawczy, 2 dzieci po 48 zł rodzinnego). Gdy wziąć pod uwagę, że wynajęcie zagrzybionej kawalerki kosztuje mnie 460 zł...
Hmmm. Właściwie niech te liczby mówią same za siebie...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.02.2009 08:10

:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.02.2009 13:11

Politycy to prawdziwi macho ;) Byle co ich nie rusza i nie wzrusza. Na krytykę prasową, sondaże społeczne też są bardzo odporni. Twardziele. A my róbmy swoje. Coś ugramy jednak.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.02.2009 12:48

+))) A jednak liczby najbardziej przemawiają do wyobraźni, szkoda jednak, że nie "ludzi władzy", którzy niedawno przyznali sami sobie bajońskie podwyżki. Tylko sami posłowie - po 1800 złotych. To szczyt bezczelności i przejaw totalnej ignorancji społecznych potrzeb! D.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.02.2009 11:12

+))) Ten tekst powinien trafić na ławy poselskie sytych, pełnych obłudy i hipokryzji "naszych" wybrańców narodu. Moim zdaniem należałoby rozesłać go do "namaszczonych" u władzy. Będą wreszcie mieli: "czarne na białym"..... Choć i tak, dla większości z nich - społeczeństwo jest "przypadkowym" złem koniecznym.... Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.