Pozycja materiału w rankingach:
Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat. Postawa mojego pradziadka i innych wspaniałych ludzi podczas okupacji hitlerowskiej świadczy o tym najlepiej.
Oświęcim. Druga wojna światowa. Pięcioletni chłopiec bawi się w żołnierza. Rzuca kamieniami w wyznaczone przez siebie obiekty. Nagle trzask. Malec uderza kamieniem prosto w szybkę samochodu gestapo rozbijając ją. Drzwi się otwierają i wychodzi z auta masywnie zbudowany mężczyzna w ciemnym mundurze. Oficer SS. Prosi chłopca o ponowne uderzenie w szybę. Dziecko nie trafia. Niemiec prosi o adres zamieszkania. Przerażony pięciolatek pokazuje oficerom dom. Niemcy wpadają do mieszkania, policzkując kilka razy ojca dziecka. Zakazują wychodzić z domu. Rodzina zamiera. Strach o życie. W głowie jedna myśl: wezmą nas do obozu. Niemcy wracają po chwili z workiem cukierków i wręczają go malcowi. - Będziesz dobrym żołnierzem. Masz celne uderzenie - chwalą chłopca po niemiecku i wychodzą. Gdyby gestapowcy wiedzieli, że ojciec malca systematycznie pomaga więźniom w ucieczce z KL Auschwitz, zabiliby całą rodzinę.Zobacz także:
Artykuły
(49)
Galerie
(10)
Średnia ocen
(4.81)
Wiek: 27 | Miejscowość: Warszawa/Kraków/Oświęcim | Kraj: Polska
O mnie: Dziennikarstwo to moja pasja:)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marcin Hencz 13.02.2011 13:24
Ten tekst nie jest artykułem, jest nieobiektywny. Osobiście gardzę ludźmi, którzy nad prawdę historyczną cenią sobie nie bezczeszczenie honoru narodowego.
Jacek Esz 04.07.2007 12:00
Lohiszyn - miejsce urodzenia mojej mamy. Do Pińska, stolicy Polesia, jakieś dwadzieścia dwa kilometry. Niemcy do Łohiszyna wkroczyli dopiero w 1941 roku. Dwa lata wcześniej Armia Czerwona wyzwoliła to małe poleskie miasteczko spod władzy panoszlacheckiej Polski. Rodzice mej mamy przyjaźnili się z rodziną nieopodal mieszkającego żydowskiego sklepikarza i naturalne było dla nich, by dać im schronienie, gdy zaczęło się wyłapywanie skazanych na zagładę podludzi/nieludzi. Ukrywali ich przez kilka tygodni w stajni - w beczce, stojącej pod ścianą i służącej do przechowywania zboża. Wielgachna to była beka – swobodnie stały w niej trzy dorosłe osoby. Wszystko się skończyło, gdy w sąsiedniej szkole zakwaterowano pomocnicze oddziały rosyjskich kolaborantów, którzy zaczęli nachodzić dziadka – samorodnego rymarza, naprawiającego uprzęże końskie. Którejś nocy znajomi odeszli, odprowadzeni przez dziadka drogą w poleskie lasy. Nie chcieli narażać dziadka i jego rodziny w której było już pięcioro dzieci. Chyba się nie uratowali, bo po wojnie tylko jeden Żyd odwiedził Łohiszyn, by podziękować za ratunek. Jednak dzięki rodzicom mamy nie zginęli od razu po wkroczeniu hitlerowców.
To wtedy mój dziadek omal nie zginął, zapędzony do zasypywania dołu, w którym Niemcy zwalili kilkuset pomordowanych Żydów – zemdlał na widok znajomych i przyjaciół a nadludzie chcieli zepchnąć go żywcem w dół. Uratowany został przez bardziej odpornych ziomków, którzy ocucili go i odciągnęli.
Nigdy ci, ukrywani przez kilka tygodni, się już nie odezwali. Z całego Łohiszyna uratowało się bodaj dwóch żydów - tylko ta dwójka w każdym razie odezwała się po wojnie, a jeden przyjechał odwiedzić rodzinną miejscowość. Zginął więc cały naród.
Ile było takich epizodów, takich prób pomocy, takich kilkutygodniowych ocaleń? Ile rodzin zamordowano razem z ukrywanymi? Myślę że na jednego ocalonego przypadało kilkanaście prób nieudanych, w tym wiele zakończonych tragedią...
Mieczysław Łapa 12.05.2007 17:09
/ + / Za ciekawy opis mrocznych czasów okupacji hitlerowskiej,oraz skromnych bohaterów !
Kamila Łazowska 08.05.2007 21:58
Dobrze, że poruszyłaś tę problematykę. Zważywszy na to, że właśnie obchodzimy 52. rocznicę zakończenia drugiej wojny światowej. W takich dniach wraca refleksja, nad tym, co dotknęło naszych przodków. Tym bardziej, że każda polska rodzina w jakiś sposób ucierpiała w czasie okupacji niemieckiej. Mimo cierpień i strachu wiele osób jednak pomagało. Moi pradziadkowie mieszkali tuż obok warszawskiego getta i ukrywali w swoim domu uciekających z getta Żydów. Wiem jakie emocje i wspomnienia są po dziś dzień żywe w mojej rodzinie i dlatego rozumiem chęć poruszenia przez Ciebie tego tematu i przypomnienia o zasługach znanych lub częściej mniej znanych Polaków. Warto jest czasem zaznaczyć swój patriotyzm, w czasach gdy wiele osób wręcz nie obchodzi historia ich kraju.
Michał Tyrpa 08.05.2007 12:44
Plus i pozdrowienia, Agnieszko.
P.S. A to w nagrodę:
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_070508/opinie_a_1.h ml
Jolanta Paczkowska 07.05.2007 07:08
Też ciekawe: http://miasta.gazeta.pl/zielonagora/1,35161,4110955.html?skad=rss
Marcin Nowak 06.05.2007 17:00
Całkowicie Cie rozumiem. Jeśli ktoś widzi Polskę jako dżunglę antysemityzmu to jego problem i jego schorzenie. Ale nie ma prawa przelewać tego na ogół ani wywozić poza granice kraju. W Polsce zapewne jest antysemitym, tak samo jak w USA, Niemczech, Rosji i każdym innym kraju. Tak samo jak jest antypolonizm, antyklerykalizm i setki innych anty. Natomiast nie w każdym kraju znajdzie się tylu ludzi którzy wtedy gdy świat sie od Narodu odwrócił, pomagali, ratowali - przyczyniali się to przetrwania tego narodu... W pewnym sensie bylismy narodem wybranym dla narodu wybranego. Kwadrat jest prostokątem ale już na odwrót niekoniecznie...
I problemem jest to, że niektóre media oczywiście są obłudne. Pełna zgoda. Nie bede operował nazwami. Rzuca się na tapetę Jedwabne, Tomasza Grossa i inne ciemne karty, wałkuje się latami a o Irenie Sendlerowej cicho, w szkole nie uczą. A o SWNS Jad Waszem również mało w ksiazkah do historii. Takie aspekty powinno się przedstawiać młodzieży i dzieciom od najmłodszych lat. Aby wobec kwestii polsko-zydowskiej byli dumni a nie pokurczeni niesłusznie ze wstydu .i
Pierwszy polski satelita PW-Sat leci w kosmos
(odsłon: +409)