Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

51023 miejsce

"Mój świat. Nowa siła subiektywności" - design w Zachęcie

W Zachęcie Narodowej Galerii Sztuki przy pl. Małachowskiego w Warszawie można zwiedzać do 3 czerwca niezwykłą wystawę pt. „Mój świat. Nowa siła subiektywności”. Zgromadzono na niej najciekawsze prace designerów brytyjskich i polskich. Wystawę w Zachęcie po prostu trzeba obejrzeć!

 / Fot. Kamila ŁazowskaOtwarta 17 kwietnia ekspozycja gromadzi najciekawsze prace designerów brytyjskich i polskich średniego pokolenia. Kuratorka wystawy, Magdalena Kardasz zestawiła w niej prace siedmiu angielskich i siedmiu polskich twórców. Ich prace są odbiciem trendów panujących w ich profesji w ostatniej dekadzie – powrotu do lokalnej kultury, wykorzystania zużytych materiałów przy zastosowaniu najnowocześniejszych technologii (np. metody próżniowej przy komponowaniu obicia mebli). Mottem ekspozycji może być wypowiedź polskich projektantek Anny Piwowar i Marty Piałęckiej z duetu Lapolka, iż starają się one tworzyć obiekty przemyślane pod względem funkcjonalności i produkcji, ale wynikające z ich własnych przeżyć, refleksji, emocji i wrażeń.

Rzemiosło, design czy już sztuka?



To co w ekspozycji Zachęty najbardziej zaskakuje, to fakt praktycznego zacierania się różnic i granic między sztuką, wzornictwem przemysłowym i rzemiosłem artystycznym. Przedstawione na wystawie produkty designerskie – meble, lampy, dywany – mają z jednej strony pewne cechy rękodzieła, a z drugiej strony są niewątpliwie dziełami sztuki. Trudno je często sklasyfikować.

Obecnie w Zachęcie można zobaczyć m.in. taflę lustra, w której widać biało-różowe pelikany figlarnie uśmiechające się i mrugających okiem do zwiedzających wystawę. Uwagę przykuwa także niezwykle prosta lampa o nazwie "Pies Salonowy"– zaprojektowana z pewną dozą dziecięcej fantazji przez tę samą grupę, przypominająca najzwyczajniejszego w świecie podwórkowego Azora w kołnierzu ochronnym dla psa, wykonanego z tektury i plastiku. Każdego zaciekawi też pełen przepychu żyrandol grupy Puff-Buff (Anna Siedlecka i Radek Achramowicz) składający się ze 162 nadmuchiwanych kul i błękitno-sino blady dywan Joanny Rusin i Agnieszki Czop - „Niebo”, imitujący niebo ukształtowane z puzzli.

Więcej podobieństw niż różnic



Ekspozycję podzielono na cztery grupy tematyczne: technologia cyfrowa, warsztat, zagadnienia lokalności, ponowne wykorzystanie materiałów. Łączy je niezwykła pasja designerów polskich i brytyjskich, posługujących się różnymi formami wyrazu artystycznego w kreowaniu rzeczywistości otaczającej nas na co dzień.

Kurator wystawy chciała zderzyć brytyjską objazdową ekspozycję, przygotowaną na biennale designu w Lizbonie z pracami polskich twórców, którzy np. szukają inspiracji w tandecie pochodzącej z supermarketów czy kojarzącej im się z czasami PRL-u (jak u Anny Łosiewicz i Zofii Strumiłło).Wyszło jednak co innego – okazało się, że ironiczne, przewrotne spojrzenia na świat projektantów polskich i brytyjskich są bardzo do siebie podobne.

Co dzieli?



Jedyne co dzieli niewątpliwie twórców polskich i brytyjskich to warunki, w jakich tworzą. Polscy artyści z trudem przebijają się ze swymi projektami do masowej produkcji, chociaż polskie fabryki mebli mają coraz lepszą markę i cieszą się dużym uznaniem w Europie. Brytyjczycy w większości z zasady współpracują na stałe np. z fabrykami Ikei, Cole&Son itp...

Impresje po



Po obejrzeniu wystawy chciałoby się zakrzyknąć: wyrzućmy z mieszkań i domów koszmarne meblościanki – wstawmy do nich choćby jeden z mebli zaprojektowanych przez designerów –
np. wielobarwną sofę z filcu Petera Traaga; kolorowy, może trochę dziecinny, ale jakże zabawny dywan „Cars” z „wyjmowanymi” kolorowymi sylwetkami samochodzików czy półkę na książki w formie gałęzi drzewa autorstwa duetu Wokmedia, a poczujemy się znacznie lepiej – świeżo, lekko, modern! Tego wszystkim – zdanym dotychczas co najwyżej na solidne rzemiosło designerskie Ikei – serdecznie życzę! Dobrze by było, gdyby najzwyklejsze stołki, materace czy stoliki zaprojektowane z niepowtarzalnym wdziękiem zaczęły cieszyć się w naszym kraju takim uznaniem jak zagranicą.

Podczas oglądania wystawy w Zachęcie można poznać nie tylko ciekawe, z designerskiego punktu widzenia, meble, ale także pomysłowe ubrania, które wprost mnie urzekły! Nie mam wątpliwości, że dziełem sztuki są pięknie zdobione spódnice projektu Alison Willoughby czy buty z filcu zamknięte w pudełeczkach przez ich twórcę Bartosza Muchę.

Uwagi praktyczne:


Galeria Zachęta czynna jest od wtorku do niedzieli w godzinach 12-20.We czwartki wstęp wolny. Ceny biletów: normalny – 10 zł, ulgowy - 7 zł. Wystawę można oglądać od 17 kwietnia do 3 czerwca.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

O szkodaaaaa,będę dopiero po 15/06 :(...
Spódniczki Alison Willoughby są mi bardzo dobrze znane z londyńskiego show room w którym również wystawiałam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.