Pozycja materiału w rankingach:
- Nie leć do Stanów! – mówili koledzy - To nierozsądne. USA to niebezpieczny kraj, każdy nosi broń. Do tego dużo jadowitych węży, pająków. Jakby tego było mało, dochodzą jeszcze skunksy i niedźwiedzie grizzly. Słuchałem tego z uśmiechem. Decyzja już zapadła. Poleciałem…
Zamieszkałem w Mount Carmel, małym miasteczku w stanie Pensylwania. Zdecydowałem się na to miejsce ze względu na bliskość Nowego Jorku, Waszyngtonu oraz Filadelfii. Nie bez znaczenia był fakt, iż Pensylwania słynie z bogactwa flory i fauny, licznych lasów i parków krajobrazowych. Okolica nie wyglądała niebezpiecznie. Szata roślinna zbliżona do naszej, podobne krajobrazy, tylko bliskość gór Appalachów mogła sugerować natrafienie na dzikie, czasem groźne dla człowieka stworzenia. Liczyłem na przygody, może niezbyt ryzykowne dla zdrowia, ale też na pewno takie, które potem będę mógł opowiadać z dreszczykiem emocji. Chciałem poczuć się jak Tomek Wilmowski, bohater książek podróżniczych Alfreda Szklarskiego. I doczekałem się…Zobacz także:
Artykuły
(148)
Galerie
(11)
Średnia ocen
(4.60)
Wiek: 28 | Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
O mnie: dziennikarz, literat, zwolennik inicjatywy W24
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Elżbieta Rubiec 12.09.2010 23:49
Węże fuuj;/ Dobrze, że Cię nie zjadł ;) A kolibry musiały być cudne, też bym czatowała godzinami :) Ciekawy artykuł ;]
Stefania Najsarek 12.09.2010 09:03
Jestem pod wrażeniem ... !
Kocham zwierzęta i cieszę się możliwością kontaktów z nimi..., jednak bezpośrednich spotkań z gadami wolałabym nie przeżywać.
Mam respekt przed nimi. :))
"Kościół naszym domem" - Piekary Śląskie - 27 maja 2012 r.
(odsłon: +545)