Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4146 miejsce

Moja chata skraja

Dawno już przestaliśmy się dziwić, jak bardzo „zmniejszył się” nasz świat. Fakt ten stał się równie oczywisty jak codzienne ablucje.

Bez względu na to w jakim kraju mieszkamy - słuchamy tej samej muzyki, podobnie ubieramy, kochamy te same gadżety. Różnice kulturowe zacierają się powodowane między innymi błyskawiczną dostępnością i wymianą informacji.

Rewolucja techniczna dokonująca się na naszych oczach spowodowała, że przeciętny człowiek przestaje nadążać w refleksji nad różnorodnością zjawisk, które go otaczają. Rzeczowa oceny ich wielorakości i złożoności stała się wyjątkowo trudna. Psychiczne zdolności organizmu do adaptacji w tak szybko zmieniających się warunkach pozostały daleko w tyle za postępem technologicznym.

Zaryzykowałbym tu stwierdzenie, że filozoficzny postmodernizm ostatniego dwudziestolecia w odpowiedzi na dynamicznie zachodzące procesy globalizacyjne - zaowocował swoistą ucieczką w prywatność.

xxx / Fot. Aleksander KastEfektem takiego egzystencjalnego zagubienia jest coraz bardziej powszechna tendencja do „zamykania się” na najbliższe otoczenie. Kompensowana jest ona na przykład przez pełne emocji dyskutowanie na temat terroryzmu, wojny w Afganistanie, katowania dzieci czy policyjnej roli Stanów Zjednoczonych w polityce światowej. Ma dowodzić naszej wrażliwości na przemoc, łączności duchowej z dotkniętymi przez los ludźmi, współodczuwania ich osobistych dramatów. Często jednak jest tylko pustą manifestacją „umiłowania świętego spokoju” - ponad wszystko. Słownym, a więc bezbolesnym odnoszeniem do spraw, które bezpośrednio nas nie dotyczą.
Decyzja o rezygnacji z poczucia osobistego bezpieczeństwa na rzecz konkretnego działania wymaga bowiem odwagi. I nie ma znaczenia czy „duża” to sprawa czy incydentalna. O wiele łatwiej stroić się w pióra husarzy czy wykrzykiwać wespół z tłumem „lincz” niż wcześniej dostrzegać problemy.

Reagujemy często na rzeczywistość nie tyle z pozycji możliwie racjonalnej analizy zjawisk, co poprzez kontekst wyznawanych przez nas wartości i norm. Stanowią one dla wielu jedyne źródło odniesienia. Mniej lub bardziej świadomie dokonujemy tym samym ocen moralnych, które nie zawsze muszą być celne. Podejmując takie próby czy wręcz arbitralnie wygłaszając sądy powinniśmy wpierw ustalić, na ile posiadana przez nas informacja jest pełna i zgodna z rzeczywistością. Co jest faktem, co mitem, a co manipulacją.

Fakty:
1. Procesy globalizacyjne będą się tylko pogłębiać
2. Nasz osobisty stosunek do tego zjawiska ma znaczenie marginalne
3. Nastąpiło i trwa nieuniknione zderzenie systemów wartości
Mity:
1. Ucieczka w „prywatność” zapewnia bezpieczeństwo
2. Pojęcie ”wojna sprawiedliwa” jest fałszywe, a pacyfizm jedynie „słuszną drogą” postępowania
Manipulacja:
1. Współczesne techniki manipulacyjne wykorzystują wspólnotę ideałów, symbolikę religijną czy zagrożenie, by w zdecydowanie większym zakresie wpływać na emocje niż odnosić do racjonalnych przesłanek
2. W oparciu o fizjologię oraz psychologię zachowania tworzone są heurystyczne modele motywacji. Ich stosowanie w praktyce pozwala na stymulowanie odbiorców poprzez nadawanie odpowiednio skonstruowanych komunikatów
3. Kilka mało skomplikowanych zabiegów technicznych pozwala przedstawić zdarzenie w taki sposób, by wywołać wręcz dowolna interpretację

„Nasza chata” - Polska, blok, klatka czy mieszkanie nie leżą „skraja”. Żadna chata nie leży już „skraja”. Świadomość znaczenia tego faktu powinna prowadzić do odpowiedzialności nie tylko za najbliższe otoczenie.
Zaś o tym, czy podejmowane przez nas decyzje lub głoszone opinie są słuszne i zasadne powinien decydować krytyczny stosunek do posiadanej informacji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

:(
A ja się bardzo boję duchów...I nie będę żadnego dotykać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zdaniem nie da się rozwazyc kwestii ducha, jesli rozwaza sie go na poziomie ratio. Bo to nie jest jezyk, w ktorym on się ujawnia. Mozna sobie zawsze porozmawiac o duchowosci i jezyk racjonalnego dyskursu, rzecz jasna, takze załapuje sie "na ducha", ale nie wchodzi w istote, gdyz język racjonalny ograniczony, o czym wiedzieli Einstein, Wittgenstein i Mickiewicz (pierwsi skraja mi sie nasuwają). Metoda na ducha, jesli juz go potrzebujemy i wiemy dlaczego go potrzebujemy jest metoda duchowa: medytacja, kontemplacja, modlitwa. Znają ja wszystkie religie swiata. Nie neguję ratio, ale jestem przekonana, ze jest niewystarczające i ze ratio nie bedzie kompatybilne z duchem, zaledwie go dotknie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zosiu. Doskonale wiemy, że wiele znaczących teorii powstało w wyniku "objawień" czyli intuicji. Niekiedy tak właśnie funkcjonuje mózg. Gdzieś tam głęboko, w ośrodkach podkorowych tworzą się są synapsy które "wiążąc informacje" przesyłają informacje "wyżej". I nagle objawiają się one jako "nowość". Prof. Pieter (psycholog) dopuścił nawet "metodę intuicyjną" jako równą z badaniami typu statystycznego. Przez wielu został wyklęty.
Czy "duch" to tylko mózg - kwestia do rozważenia.

Pani Jadwigo. Na ile pamiętam Einstein walczył z głupotą i niepotrzebnym ideologizowaniem zjawisk natury przez całe życie. Niejednokrotnie ręce, piersi i skarpetki mu opadały w polemikach, które zaciekle toczył z oponentami. Zdanie to wypowiedział prawie 80 lat temu w momencie totalnego "zdołowania".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Osobiście czuję, ze to okreslenie wielkiego uczonego "miłosierdzie boskie" jest OK, kazdy głupi je zrozumie, a mądry tez nie za bardzo moze zaprzeczyć, ze czegos takiego nie ma w tej plus minus nieskonczonosci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W związku z głoszeniem opinii :

cyt: " Im wiedza szersza tym pytań więcej. Ale jak mówił dziadek Einstein: najlepszą miarą nieskończoności jest ludzka głupota i miłosierdzie boskie."

Dziadek Einstein posłużył sie powszechnie przyjętym, zwyczajowym zwrotem o milosierdziu boskim, bo cokolwiek innego by powiedział na okreslenie nieskonczonosci, nie zostałoby zapewnie zrozumiane.

Co pozostaje w całkowitej sprzecnosci z treścią listu: (cyt) ... "Słowo >>Bóg

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Jesli myslicie, to jestescie w błedzie"--cytuję siebie sprzed 20 lat, mnie nazwali piekne lata świetlne temu Zosią i tak trzymać proszę.
Dorzuciłabym do krytycznego myslenia sferę intuicji, odczuc, tej wiedzy (bo to tez wiedza), która wykracza poza ratio, te rejony -moim zdaniem--bardzo istotne w zyciu i wpływaja na postawy ludzkie. Aleksander wie dobrze, o czym mowię, bo oboje czytamy Wilbera :)
Sam jasnieoswiecony krytycyzm, choc b.potrzebny nie czyni człowieka. Tak myslę, wiem i czuję.
Za duzo logiki, ratio i wymiany opartej na modelu marketingu w tej naszej globalnej wiosce, czasami idzie sie udusic. Wpuscie wiecej powietrza!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jacku i Marku...sowy całego świata łączcie się..!
Niemniej wolałbym zastąpić słowo "słuszna" na "zoptymalizowana". Okropne słowo. Jak dowodzi cybernetyka : wszystkie teorie są błędne, a różnią się tyko stopniem błędności.
Miara niepewności, to ciągle poszerzający się obszar poznania. Im wiedza szersza tym pytań więcej. Ale jak mówił dziadek Einstein: najlepszą miarą nieskończoności jest ludzka głupota i miłosierdzie boskie. I coś w tym jest.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.05.2008 23:22

Tak, powinno...

A propos: mi nadano imie Jacek, nie pytajac mnie o zdanie...

Stalo sie to (w tej skali) zaledwie kilka miesiecy pozniej :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Osobiste: Będzie mi bardzo miło. Przed stu laty nadano mi imię Aleksander.
Decyzje podejmujemy sami. Opinie wygłaszamy na własną odpowiedzialność. Sądzę, że ich zasadność powinna być wypadkową wiedzy (im głębszej tym lepiej) oraz świadomością, że informacja może być zmanipulowana. Takie krytyczne myślenie powinno być podstawą do dalszych poszukiwań.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.05.2008 22:49

"Rzecz jest o wiele bardziej pokrętna. Manipulacja to również "przekaz nie wprost". Nadawca zostawiając pewien margines niedopowiedzenia liczy na "domyślność"odbiorcy. Tym samym zostawia mu szansę na wyciągnięcie wniosków. Nie narzuca ich z góry (to zbyt prymitywne). Końcową interpretację pozostawia personalnemu rozstrzygnięciu."

Dziekuje za odpowiedz... Przy zalozeniu, ze "margines niedopowiedzenia" jest bardzo waski, rzeczywiscie mamy do czynienia z manipulacja. Mimo tego, zwrot "dowolna interpretacja", sugeruje czytelnikowi swobode wyboru, brak nacisku i wolnosc mysli.

Podobnie jak Maciek, cieszylbym sie, gdybysmy mogli zrezygnowac z "Pana" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.