Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

31643 miejsce

Moja rodzina liczy 7 tysięcy osób

Tradycyjna rodzina w przeżywa kryzys. Także w Papui Nowej Gwinei. Teraz jest ostatni moment, żeby tradycyjną papuaską rodzinę opisać. A jest o czym pisać. Moja papuaska rodzina składa się z siedmiu tysięcy ludzi.

Często słyszymy o tym, że rodzina w tradycyjnym rozumieniu w Europie przeżywa kryzys. Niektórzy mówią nawet o tym, że czas takiego modelu podstawowej komórki społecznej dobiega końca. Zapewne jednak niewiele osób w naszym kraju zdaje sobie sprawę, że termin „tradycyjna rodzina” nie wszędzie ma takie samo znaczenie, jak w Polsce. Zdecydowanie inne ma na przykład w Papui Nowej Gwinei.

Moja papuaska rodzina składa się z siedmiu tysięcy ludzi. Jak to możliwe?

Tradycyjna rodzina w większości kultur melanezyjskich to nie ojciec, matka i dzieci, ale klan. Klan może być bardzo duży. Tak więc klan Mumukerepa, którego mam być zaszczyt jedynym białym członkiem (czyli moja rodzina) liczy sobie około siedmiu tysięcy ludzi.

Tradycyjna wioska


Tradycyjna wioska, w centrum Hausman, przed nim singsing graun, a po bokach widać domy kobiet. / Fot. Krzysztof KontekJak wygląda życie w tradycyjnej rodzinie w Papui? Odpowiedź na to pytanie warto zacząć od opisu tradycyjnej wioski. W centrum wioski znajduje się duży podłużny dom, nazywany w Melanesian Pidgin (lokalny język, który Papuasi nazywają tok pigin) „hausman”. Jest to dom, w którym mieszkają tylko mężczyźni. Dawniej do tego domu nie mogły wejść kobiety, nie mogły się nawet do niego zbliżyć. Za dotknięcie jego ściany kobiecie groziła śmierć. Przed tym domem znajduje się duży plac nazywany „singsing graun”. Jest to najważniejsza część wioski. Na tym placu odbywają się wszystkie najważniejsze dla klanu zdarzenia. Singsing graun jest otoczony przez drzewa. Im starsze te drzewa, tym silniejszy klan. Jest tak dlatego, że w razie zdobycia wioski przez wrogów, drzewa te są od razu wycinane. Stąd stare drzewa świadczą o tym, że już od wielu lat nikomu nie udało się zdobyć tej wioski. Poza drzewami okalającymi hausman i singsing graun, znajdują się małe domki, w których mieszkają kobiety z dziećmi i świniami. Za tymi domkami usytuowane są ogrody.

To, co najważniejsze w życiu: dzieci. / Fot. Krzysztof KontekW społeczeństwie klanowym ważniejsze niż faktyczne genetyczne pokrewieństwo jest fakt przynależenia do tego samego klanu. Każda kobieta starsza ode mnie to „ama” czyli moja matka, każdy mężczyzna starszy ode mnie to mój ojciec, każdy człowiek mniej więcej w moim wieku to mój brat, albo siostra. Każde dziecko, to moje dziecko. I to właśnie dziecko jest najważniejsze w klanie. Ciekawie prawda?

Kiedyś jeden z moich przyjaciół przyniósł mi kukurydzę i powiedział „jedna z moich matek dała to dla ciebie”. Musiałem sobie to przetłumaczyć „z polskiego na nasze”: „jedna z kobiet z mojego klanu” i dalej już wszystko było jasne.

"Plusy" systemu klanowego


W strojach narodowych. / Fot. Krzysztof KontekTak pojęta rodzina rozwiązuje wiele problemów. Nie ma w Papui domów dziecka, ani domów opieki nad ludźmi w podeszłym wieku. Nie ma, bo nie ma takiej potrzeby. Jeśli zdarzy się, że umierają rodzice i osierocają dzieci, to najczęściej jeszcze przed ich pogrzebem (który jest notabene bardzo malowniczym wydarzeniem) ich dzieci znajdą nowych rodziców. Przy czym ci nowi rodzice nie będą robić żadnej różnicy między swoimi dziećmi i „adoptowanymi”, wszystkie traktują jak swoje.

Ale rodzice nie muszą umierać. Znam sytuację, gdy młody chłopak zmienił sobie rodziców, bo ci nowi „bardziej go kochali” (jak sam twierdzi). Niezwykle często zdarza się, że mężczyzna, który jest bezdzietny, dostanie od swojego brata chłopca za syna. Ta adopcja wewnątrz klanu jest tak zjawiskiem tak normalnym, że wszyscy w niej uczestniczący już po kilku dniach zapominają o tym, że miała miejsce i czasami trzeba się natrudzić, żeby znaleźć biologicznych rodziców.

Społeczeństwo klanowe, a więc rodzina rozszerzona (extended family) rozwiązuje także problem opieki nad osobami starszymi czy chorymi. Nie jest ważne czy starsi mają dzieci, czy nie. Nikt nie jest sam w wielkiej klanowej rodzinie. Zawsze się ktoś nami zaopiekuje.

Co więcej, każdy większy klan ma na utrzymaniu kogoś chorego psychicznie. Osoby takie są traktowane jak dzieci wymagające pomocy i pomoc tę znajdują właśnie w swoim klanie.

Klan pomoże także, gdy któreś z dzieci zapragnie się uczyć. To właśnie klan zbierze pieniądze na opłacenie czesnego. Ale za to, jeśli ktoś z klanu ukończy jakąś szkołę i znajdzie pracę, to w co drugi piątek (fortnait – dzień wypłaty) przed jego domem ustawi się znaczna część jego rodziny czekając na swój udział w jego pensji.

Wady systemu klanowego


Wewnątrz Hausman'u. / Fot. Krzysztof KontekDochodzimy do spraw mniej przyjemnych - do wad życia w klanie. System klanowy (wantok system) powoduje, że młodzież nie chce się uczyć. Bo po co? Dlaczego ja mam pracować i dzielić się swoimi zarobkami, jeśli mogę czekać co fortnait i dostać swoją część czyichś zarobków?

Kolejny problem to moralność klanowa. Dobre jest to, co przynosi korzyść wszystkim. Morderstwo, kradzież, gwałt i tym podobne nie są czymś złym, o ile nie dotyczą "nas". Zabić człowieka ze swojego klanu jest rzeczą niewyobrażalną i najcięższym z możliwych przestępstw. Zabić człowieka spoza klanu jest rzeczą obojętną. Zabić wroga – dobrą.

Policjant, który aresztuje przestępcę ze swojego klanu, sam w oczach klanu jest przestępcą. Tak naprawdę nigdy do tego nie dochodzi. Jeśli policjant jest z mojego klanu, to mogę robić co chcę, byle nie szkodzić klanowi i nikt mnie nie zamknie w więzieniu.

Na samym początku poznając te zwyczaje, człowiek myśli: „dzikusy”. Ale czy u nas jest tak naprawdę inaczej? Czy każdy nie stara się chronić członków swojej rodziny? Czy nie liczymy na wsparcie rodziny? Różnica jest tylko w skali. W Polsce mało jest rodzin, które składają się z siedmiu tysięcy ludzi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (18):

Sortuj komentarze:

plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krzysztofie! super!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Blyskotliwy tekst, z zycia wziety. Niecierpliwie czekam na wiecej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

super

Komentarz został ukrytyrozwiń

"+" świetnie napisane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Spojrzenie na taka cywilizację uczy, że prawdziwe jest powiedzenie: "Wszystko już było". Nie odkrywamy niczego, co dawałoby nam prawo nazywać się "lepszą, wyższą cywilizacją".
Ogromny plus za pokazanie prawdziwego świata...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kwalifikacja zła i dobra w takiej czystej postaci - ostatecznie u nas jest podobnie, ale w rodzinie zlo tez sie zdarza i to jest roznica na ich korzyść.
Opieka nad dziecmi i ludźmi starymi zdecydowanie bardziej cywilizowana - bez pośrednictwa urzedow, funduszy, dotacji i bardzo waznych ludzi kręcących przy okazji sweoje "dobroczynne" interesy.
Poprostu - nasze dzieci, nasi starcy. Trzeba sie nimi opiekowac bo sobie sami nie poradzą. Moralne i proste jak budowa cepa.
Tylko te zapomogi od pracujacych zachęcaja do lenistwa i nieuctwa. Zawsze znajdzie sie frajer do ktorego mozna wyciagnac łapę.
W państwach "cywilizowanych" przeciez to samo tyle, że piramida wyższa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

bardzo ciekawie piszesz (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kamiński8000: żeby zostać członkiem klanu trzeba: żyć wśród nich dostatecznie długo, żeby mogli zobaczyć, że jest się dla nich dobrym (no i trzeba być dla nich dobrym) ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście zapomniałabym - plus :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.