Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

679 miejsce

Moja trauma komisji wojskowej

Ostatnio, próbując sobie przypomnieć pewne zagadki procedur medycznych, którym mnie poddawano na komisji wojskowej, natrafiłem na bardzo przejmujące fakty dotyczące samych komisji, i wróciło do mnie wszystko, co przeżywałem w tamtym czasie.

Jedna rzecz to to, że należę do osób o dużym poczuciu intymności, druga, że ogólnie miałem wiele przeciwko nie tyle wojsku (gdybym miał rozważać służbę na ochotnika) co roszczeniu sobie prawa do mnie jako żołnierza – uwłaczało mi nawet to, że jako student musiałbym pisać prośby o droczenie służby.
Na komisję miałem zamiar się nie stawić, mimo że straszono mnie konsekwencjami. Przez długi czas odmawiałem odebrania wezwania na nią od pani świeżo zatrudnionej przez urząd jako kurierka, która była tak przestraszona urzędowymi konsekwencjami swojej nieskuteczności, chyba nie mniej niż ja komisją, że przynosiła mi je raz za razem. W końcu jednak postanowiłem na komisję pójść, skoro niestawienie się groziło dwuletnim więzieniem, ale do wejścia na sale nagim nie dać się zmusić.
A teraz czytam straszne rzeczy, które rewolucja cyfrowa ujawniła przed światem. Dawniej w takich komisjach zasiadały też lekarki, na sali przebywały też pielęgniarki, a często zdarzały się lub donosiły dokumenty również zwykłe piszpanienki. Nikt się nawet nie przejmował minimalizacją ich liczby na sali, czy utrzymaniem pozoru, że lekarz to lekarz i nie ma sprawy. Te kobiety opisują teraz swój udziału w tych poczynaniach.
Wszystkie rozpatrują przykrości mające miejsce na takich komisjach z perspektywy zatroskania o ich doświadczenia jako osób, które mogłyby być zawstydzone tym, jak postępowały. Niektóre „mimo wszystko, niczego nie żałują”, inne żałują ale swojej frywolności, innym przykro z powodu tego, jak postąpiły, a jeszcze inne dobrze się bawiły. Ich zachowania i odczucia były najróżniejsze. Większość nie przychodziła nikogo poniżać. Sporo było po prostu zawstydzonych, przynajmniej na początku. Dla innych była to faktycznie rozrywka. Pozostałe odczuwały po prostu pobudzenie.
Krzywda jaką w tym wszystkim wyrządzały, co czyni ją jeszcze gorszą, wcale nie wynikała z przyjęcia na siebie roli nikczemnicy, co czyni tylko bardziej prawdopodobnym, że ich opisy nie stanowią odchyłu od normy. Te panie oglądały „słodkich zawstydzonych chłopców”, „często bliskich płaczu”, których im „było szkoda”. To że im ich było szkoda zupełnie nie było niespójne z tym, że radowało je ich poniżenie, a całe zdarzenia po latach miło wspominają. I co najgorsze ta niespójność wcale mnie nie dziwi, dzielnie znoszone cierpienie jest w przypadku mężczyzn czymś, co się (odwrotnie niż w wypadku kobiet, które jak już trapione, to nawet sympatyczniej, żeby się załamały) przyjemnie ogląda, i nie trzeba przy tym rezygnować z posiadania ludzkich uczuć.
Wobec takich faktów bardzo łatwo jest mi wyobrazić sobie w takim wcieleniu osoby z mojego otoczenia, przedstawić sobie moje przyjaciółki jak biorą udział w takim zdarzeniu. Taka Justyna, która ma frajdę z podglądania na monitoringu portowym załatwiających się kierowców, na pewno potraktowałaby je jako fajny żart, gdyby miała go komuś spłatać a sama nie móc paść jego ofiarą. Niestety tej ochoczości wcale nie definiuje różnica strony żartu, którą się jest, ponieważ poborowy nie tym jest poniżony, że to jemu żart zrobiono. Dla niego to nie jest żart, mimo że paradoksalnie od strony żartującego nadal wszystko może przedstawiać się całkiem naiwnie. Ciekawe czy którakolwiek z dziewcząt pofatygowałaś czegokolwiek dowiedzieć o badaniach, które przejdą ich koledzy. Czy wie, że nagość nie służy dokładniejszemu zważaniu czy sprawdzeniu kręgosłupa, ale ocenie jak jądra zstępują po kaszlnięciu, obecności hemoroidów, czy stulejki i wygląda w dużej mierze jak kastingi do filmów porno, kiedy każe się np. odciągnąć napletek. Czy któraś chciałaby kiedyś stanąć przed taką komisją i musieć jeszcze zaprezentować łechtaczkę rozciągając wargi sromowe, albo wypiąć się... O tym procederze obrońcy praw człowieka piszą już książki Medical Rape: State Authorised Perversion
Niektóre z internetowych opisów pochodzą od badanych i te podają przykłady wykorzystywania tej sytuacji, np. kiedy 30 letnie lekarki przedłużają wyżej opisane badanie zadając w jej trakcie pytania, które powinny zadać już po jej przeprowadzeniu (czy chciałby pan pójść do wojska?, czy zamierza pan studiować?), a badany czuje, że robią to z premedytacją, bo ich kroki współgrają ze sobą. To takie lekarki opisują zdarzenia takie typu, jak musiały powstrzymywać się z do wyjścia z sali poborowego z komentarzami na temat zaczynającego się u co poniektórego pojawiać wzwodu.
Moja komisja zaczęła się od tego, że zszokowała mnie koedukacyjność komisji. Ponieważ jednak początkowo poproszono mnie o rozebranie się do majtek, złamano tym moje postanowienie nie kooperowania z komisją, i rozebrałem się. Kiedy na szczegółowe badanie poproszono mnie za kotarę, żeby nie pogarszać sytuacji znów skorzystałem z tego, że mam się rozebrać przy jednej osobie i uległem. Wszystkie wymienione upokorzenia przechodziłem tam. Ale tym czego najbardziej się wstydzę, jest to, że czuję, iż gdyby jednak prukwa z komisji, która opieprzyła mnie z innej okazji, kazała mi zrobić to przed nią i przed wszystkimi pozostałymi, to bym to zrobił. Człowiek jest w takiej sytuacji zastraszony. Za niedopuszczenie do badania grożą dwa lata więzienia, kara większa niż samo wojsko. A ja liczyłem na kategorię D – i co miałbym zrobić stojąc przed alternatywą wojsko albo parada przed lekarką?
Starym pudłem bez wstydu, zupełnie nie zażenowanym ślinieniem się do młodych chłopaków. Gorzej, takich często wojskowi pytali się, czy nie będą wstydziły się, żeby poborowi paradowali przed nimi nago. A one mogąc ich uratować, nie wychodziły poza własną perspektywę, więc jeśli nie były szczególnie pruderyjne, to nawet traktowały zgodę jako łapanie okazji pooglądania sobie golizny. To jeszcze okrutniejsze niż po prostu przejście przez to wszystko, świadomość że można było tego uniknąć, ale nie zostało się wspartym.
Wiedząc, że nagość wykorzystywana jest w wojsku do szkolenia żołnierzy i że szorstkie traktowanie na komisji wojskowej tak jak i samo wojsko miało na celu zrobienie z poborowego mężczyzny, jestem świadom, że do nadużyć dopuszczano umyślnie. I ta sprawa nie jest dla mnie zamknięta. Np. po latach byłem z na randce dziewczyną, którą bardzo cenię. Randka trwała cały dzień i była bardzo udana, do czasu kiedy wieczorem poszliśmy na film, na którym przedstawiano na nim komisję wojskową. Na widok gołych tyłków moje partnerka wybuchła śmiechem. To mi uświadomiło jak łatwo jest kobietom wyrządzanym przez siebie krzywd być nieświadomym i wyobraziłem ją sobie jak sama ma zdecydować o udziale w takiej komisji. To nie było nic nieprawdopodobnego. Od tej chwili nie mogłem już na nią patrzeć jak na odseparowaną od tych, które w komisjach uczestniczyły.
W Polsce czasy tak przykrych komisji wojskowych minęły, na Ukrainie i w wielu miejscach świata mają jednak jeszcze miejsce. W Rosji dla ludzi, którzy to muszą przechodzić, jedynym pocieszeniem jest chyba tylko to, że stanowi to pestkę w porównaniu z brutalnością wojska powodującą 5 tys. samobójstw poborowych rocznie. Albo z wojnami toczonym na Kaukazie, gdy tymczasem w Moskwie ich rówieśniczki zwyczajnie chodzą na dyskoteki. I protestują małymi cyckami przeciw prześladowaniom kobiet. W tejże Moskwie też miałem dziewczynę i też zupełnie inaczej na nią patrzę teraz, gdy mam w głowie świadomość, że wszystko to milcząco akceptowała.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.