Facebook Google+ Twitter

Moje 3 grosze o in vitro

Sprawa stosowania metody in vitro doczeka się niedługo swojego szczęśliwego (bądź nieszczęśliwego) finału. Wszystko wskazuje na to, że ostateczną bitwę stoczą ze sobą dwa projekty ustaw, wywodzące się spod ręki posłów Platformy Obywatelskiej.

W ogromnym skrócie wygląda to tak: poseł Kidawa-Błońska chce dopuścić możliwość tworzenia nadliczbowych zarodków, w celu ich późniejszej selekcji i wprowadzenia do organizmu przyszłej matki. Zapłodnienie in vitro ma być dostępne dla wszystkich par heteroseksualnych, czyli dla tych, którzy żyją w (uwielbiam to słowo) konkubinacie lub są po ślubie.

Jarosław Gowin dąży natomiast do tego, aby z prawa do refundacji in vitro mogły skorzystać jedynie małżeństwa, a liczba zarodków wykorzystywanych w tym procesie ograniczyła się do jednego.

Wg sondaży większość Polaków (około 60 proc.) popiera in vitro dostępne dla wszystkich par heteroseksualnych. Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego nie zorganizowanego w tej sprawie referendum i nie uruchomiono debaty publicznej, w której głos kościoła byłby tylko jednym z wielu, a nie górującym nad innymi. Najwięcej do powiedzenia mieliby lekarze, osoby chcące skorzystać z in vitro, socjologowie i psychologowie. Skoro jest to sprawa tak kontrowersyjna i wywołuje tyle emocji, niech naród sam zdecyduje w jakiej formie in vitro powinno być refundowane. To się nazywa chyba demokracją?

Rzeczywistość nie jest jednak pięknym snem i o losach tysiąca rodzin będzie decydować polski sejm i senat, który cieszy się zaufaniem 30-kilku procent społeczeństwa. Co najlepsze, spore szanse na wygraną ma poseł Gowin ze swoim konserwatywnym, nieprzystającym zupełnie do rzeczywistości projektem.

Osobiście uważam, że metoda zapłodnienia pozaustrojowego, jaką jest in vitro pozostaje kwestią sumienia, a nie moralności. Dlatego ci, którzy chcą z in vitro skorzystać, powinni mieć do tego prawo. Jeżeli ktoś się z tym nie zgadza, nie powinien narzucać swojego światopoglądu drugiemu człowiekowi. Należy dać prawo wyboru zgodnie z własnym sumieniem. Oczywiście popieram Kidawę-Błońską, nie marząc nawet o tym, by projekt dotyczył także par homoseksualnych. Szkoda, może kiedyś.

Dla mnie najważniejsze jest dobro człowieka, jego prawo do szczęśliwego i godnego życia. Jarosław Gowin, najwyraźniej, dba bardziej o zarodki niż bezpłodne polskie pary, pragnące potomstwa. Postulat o in vitro tylko dla małżeństw cofa Polskę i jej prawodawstwo do początku XX wieku. Wszystkie nowoczesne państwa zachodnie (a Polska w opinii naszych polityków dąży do takiego właśnie statusu) regulują swoje prawodawstwo tak, żeby było jak najbardziej dostosowane do potrzeb społeczeństwa. Widząc jak zmienił się model rodziny, czy bardziej ogólnie, sposób współżycia ze sobą par w demokracji liberalnej, rządy te, coraz więcej praw przyznają właśnie nie małżeństwom a (znów to słowo) konkubinatom i parom homoseksualnym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (33):

Sortuj komentarze:

Vladimir
  • Vladimir
  • 05.05.2011 13:40

Jacku: jak mozna porownywac prawo do zabicia kogos z prawem do posiadania dzieci??!!?? To porywnanie jest nieslychanym naduzyciem!!!

I najwazniejszym argumentem nie jest wcale w in vitro wolnosc wyboru, tylko prawo do bycia szczesliwym i kochajacym rodzicem!!! oraz mozliwosc zapewnienia dziecku milosci, opieki, edukacji i szczesliwego zycia. Na swiecie zyje okolo 4 mln osob poczetych in vitro!!!

Bene: Jakie marzenia kosztem innych ludzi? O czym Ty mowisz? W glowie sie nie miesci jakie Wy brednie wypisujecie. Oczywiscie, ze in vitro obarczone jest ryzykiem, tak jak zwyczajna ciaza! I co z tego, ze wiekszym. Przeciez to matka decyduje o tym, czy chce urodzic te dziecko czy nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jacek
  • Jacek
  • 05.05.2011 06:24

Jeżeli najsilniejszy argumentem za in vitro jest wolność wyboru to faktycznie zwolennicy tej metody nie mają wiele do powiedzenia. W ten sposób mógłbym powiedzieć, że mam prawo kogoś zabić, żeby poczuć się szczęśliwszym.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Benek
  • Benek
  • 04.05.2011 18:52

Vladimnir podaj mi chociaż jeden rozsądny argument za tym, żeby marzenia realizować kosztem cudzego życia - braci i sióstr owego szczęśliwca. Oczywiście powiesz zarodek, plemnik i psia jego mać. Ty też byłeś zarodkiem, chociaż nie powiem, że byłeś plemnikiem bo n ie byłeś.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Vladimir
  • Vladimir
  • 04.05.2011 11:25

Amelko, zarzucasz autorowi artykulu jednostronnosc, a sama przytaczasz tylko i wylacznie negatywne argumenty przeciwko in vitro.
Poza tym wiekszosc rzeczy, ktore wymienilas jest po prostu nieprawda. Wiem to, bo moj ojciec jest lekarzem. Poza tym "normalna" ciaza tez wywoluje ryzyko zdrowotne u matek, tez powoduje mnostwo chorob i niebezpieczenstw. Przeciez rodziece ktorzy decyduja sie na in vitro sa w szczegolach informowani o zaletach i wdach tej terapii, wiec Twoja argumentacja jest calkowicie nietrafna. Niech rodzice sami decyduja czy chca sie poddac in vitro czy nie. A argument z "karnawalem indywidualizmu" w spoleczenstwie jest poniezej krytyki, przeciez przytlaczajaca wiekszosc spoleczenstwa polskiego jest za in vitro.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Amelika
  • Amelika
  • 03.05.2011 23:12

Co ty bredzisz? A gdzie ty tu widzisz katolicyzm kobieto? Nie chce ci się wysilić mózgownicy i dyskutować na argumenty? Ja piszę o wadach genetycznych i zagrożeniu bezpłodnością u chłopców poczętych in vitro, o trzykrotnie wyższym ryzyku ciąż pozamacicznych, raka jajnika, cystach.

Zioniesz nienawiścią (jakich ty epitetów używasz) i ignorancją (żadnego logicznego argumentu naukowego w twoim komentarzu).

Komentarz został ukrytyrozwiń
maria
  • maria
  • 03.05.2011 19:41

Komentarze "milujacych", "dobrych" katolikow" , ktorzy z nienawiscia wypowiadaja sie o in vitro i nie pozwalaja rodzicom miec dzieci, bo to jest sprzeczne z ich "etyka" sa po prostu zalosne i porazajace...
Zastanawiajace jest to, ze to glownie osoby afiszujace sie ze swoja wiara i tym jakimi sa dobrymi ludzmi przejawiaja najwieksza agresje. Jak mozna nie pozwalac miec dzieci osobom, ktore chca cala swoja milosc chca prekazac przyszlemu potomostwu, chocby z "probowki"? Naprawde jakies zarodki sa dla Was wazniejsze od szczescia ludzi, ktorzy zyja i chca cieszyc sie zyciem? Jak tak w ogole mozna? Wstyd...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Am
  • Am
  • 03.05.2011 18:48

Czy o zakazie palenia w miejscach publicznych i przy dzieciach też decyduje jednostka? A polityka społeczna to karnawał indywidualizmu? Po pierwsze liczy się drugi człowiek, a dziecko poczęte i jego przyszłość to coś innego, niż ty sam. Po to próbujemy ustaw bioetycznych, by chronić nas wszystkich przed pomysłami szaleńców, którym przywiązanie do własnego wyboru wybarwiło z mózgu poczucie odpowiedzialności i szacunku dla drugiego człowieka.

W demokracji większość w oparciu o obiektywne ustalenia decyduje o mniejszości, czy ci się to podoba, czy nie. I rzecz jasna eugenika może być zaprogramowana przez większość, jak też być życzeniem jednostek.
Dlatego artykuł tego pana Kamila w jeden i drugi sposób prowadzi do niej. Zabrakło w nim ustaleń obiektywnych. Facet w ogóle się nie wysilił, żeby pokazać, jakie są zastrzeżenia do in vitro. To jest właśnie faszyzm i komunizm razem wzięte –człowiek przestaje myśleć i bezrefleksyjność czyni centralnym tematem wolności.

Komentarz został ukrytyrozwiń
wladimir
  • wladimir
  • 03.05.2011 10:24

Ameliko, skoro nie podoba Ci sie in vitro, to Twoja sprawa. Pozwol innym decydowac czy sie chca temu zabiegowi poddac czy nie!!!! Nic Ci do tego, zajmiij sie lepiej swoim zyciem zamiast wtracac sie w zycie innych.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Amelika
  • Amelika
  • 03.05.2011 08:58

Dziwię się i tej nominacji, bo artykuł jest nierzetelny. Autor eliminuje rozstrzygające dane naukowe uznając je za religijne bredzenie. Zabieg chwytliwy, zwłaszcza dla homoseksualistów i antyklerykałów. Ale prawda jest inna od tej tu przedstawionej. Skuteczność tej metody jest nie medyczna. Na 10 par tylko trzem udaje się z powodzeniem przejść procedurę in vitro. Dzieci z probówki obciążone są kilkakrotnie bardziej wadami genetycznymi i rosnącą liniowo w kolejnych pokoleniach bezpłodnością. Bezpłodność jest naturalnym, buforem chroniącym populację przed rozprzestrzenianiem się wadliwych genów. Szczęście osobiste może być więc okupione ryzykiem dla dziecka i całego społeczeństwa. Gdyby matki wiedziały jak wysokie ono jest, z pewnością rzadziej decydowałyby się na in vitro.

http://dziecko.onet.pl/41084,4,44,dzieci_poczete_w_probowce_moga_dziedziczyc_bezplodnosc,artykul.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

> bo nie jestem z prubówki tylko mam normalnych rodziców

Masz na to jakieś dowody? ;P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.