Facebook Google+ Twitter

Moje ciążowe schody

W którymś z porannych programów śniadaniowych usłyszałam, ok. 4 miesiąca mojej ciąży, że organizm kobiety ciężarnej przez 9 miesięcy wykonuje pracę taką, jaką wykonuje organizm alpinisty wspinającego się na Mount Everest.

 / Fot. Wiadomości24.plPomyślałam sobie wtedy: "Uff, ja połowę mam już za sobą". Nie wiedziałam jednak, że przede mną niestety ta gorsza połowa i najbardziej stromy szczyt, na jaki może się wdrapać w swoim życiu przyszła matka. Tak to zazwyczaj bywa, że człowiek nieświadomy, tym bardziej nieprzygotowany na to co go czeka, nie zdając sobie sprawy z zagrożeń wynikających z jego stanu, po prostu nie boi się niczego. I ja się właśnie nie bałam, a szkoda...

Moja ciąża była najbardziej nieplanowana z najbardziej nieplanowanych. Dwie kreski na teście mój chłopak skomentował słowami: "o kur...". Potem usiedliśmy obok siebie i zapanowała cisza. Byłam tak oszołomiona jak jeszcze nigdy dotąd. Ja, 23-letnia dziewczyna z masą planów, perspektyw na przyszłość, z dobrze zapowiadającą się karierą zawodową. Ja, beztroska imprezowiczka, trzymająca na dystans wszystko i wszystkich. I wreszcie ja, jedynaczka, nie mająca bladego pojęcia o opiece nad dzieckiem, o wychowaniu dziecka, nie mająca podejścia do dzieci (jedyne dziecko kochające mnie miłością o podłożu iście materialnym - mój chrześniak, wdzięczny za rozpieszczanie i prezenty). JA miałam zostać matką. Droga do macierzyństwa dla mnie była jednak masą schodów, wyższych i niższych, uhonorowaną największym laurem, jaki możne otrzymać kobieta - ślicznym, zdrowym dzieciątkiem. Niemowlę. Fot. Carin Araujo / Fot. Carin Araujo

Schodek pierwszy - reakcja rodziców


Rodzice Łukasza byli poprostu zachwyceni. Nie było nawet stresu związanego z jakimś uroczystym ogłoszeniem radosnej wieści, bo okazało się, ze długi język mojej szwagierki załatwił wszystko. No i dobrze. Przynajmniej my nie musieliśmy zbytnio się starać, wymyślać zbędnych formułek i tekstów. Ta część była zaliczona. Gorzej jednak okazało się po drugiej stronie. Tu już potrzebna była oprawa. Zwlekaliśmy z tym jak tylko się dało, wymyślaliśmy okoliczności i możliwe reakcje, ale strach był tak duży, ze nie byliśmy w stanie nic konkretnego ustalić. Sprawa była tym bardziej trudna, bo kilka dni wcześniej, kiedy nie wiedziałam jeszcze o ciąży, mama spytała mnie, czy ja wiem, co robię (chodziło oczywiście o zabezpieczanie).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 12.07.2010 21:42

czekam na wyniki i trzymam kciuki!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.07.2010 16:33

Mam nadzieję, że pojawi się ciąg dalszy....O tym jak dziewczyna nie "wyrywająca" się do dzieci przeistacza się w troskliwą mamuśkę... Oby tak dalej!!! Jestem zachwycona Twoją twórczością!!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.07.2010 22:05

Artykuł stosunkowo długi. Ma coś z Harrego Pottera - każda kolejna strona mija niezauważona w towarzystwie ciekawości pomieszanej z fascynacją. Temat bliski o tyle, że moja przyjaciółka niedawno została mamusią. Doskonale opisałaś to o czym Ona mi opowiadała:) Gratuluje i życzę powodzenia.
P.S. Nie przestawaj pisać.
Ł.G.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.07.2010 20:16

Świetna robota! Bardzo dobrze się czyta. Wzrusza i momentami rozbawia do łez. Ten artykuł ma jednak jedną wadę.
Kończy się ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.