Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4480 miejsce

Moje dziecko rozwija się inaczej: metoda krakowska

Rodzi się dziecko. Ten najcudowniejszy dzień staramy się utrwalić w naszej pamięci i na zdjęciach, do których potem z sentymentem wracamy. Dziecko jest śliczne, pachnące, doskonałe. Rośnie zdrowo, uśmiecha się do mamy, poznaje tatę.

 / Fot. Małgorzata Mroczkowska
Istna bajka. Tak przynajmniej jest w większości przypadków. I nagle przychodzi taki dzień, kiedy czujne oko matki wychwytuje jakąś maleńką różnicę, która po wielogodzinnych przemyśleniach urasta do rozmiarów kuli ziemskiej. Z dzieckiem zaczyna dziać się coś dziwnego. Zamiast puszczać autko po dywanie, dziecko woli ustawić je w równym rządku albo odwraca samochód i bez przerwy bawi się obracając jego kółka. A może to tylko chwilowe zachowanie, może to mu przejdzie? Dziś rozpoczynamy na naszej stronie nową serię o pracy z dziećmi, które rozwijają się inaczej niż wszystkie.
Na nas, matkach ciąży ogromna odpowiedzialność w kształtowaniu całego przyszłego życia dziecka. To przecież my, a nie ojcowie jako pierwsze zauważamy, że z naszym dzieckiem dzieje się coś niepokojącego. I to właśnie ojcowie bardzo często bagatelizują nasze przeczucia mówiąc: przesadzasz, jak zwykle szukasz dziury w całym, przecież jemu nic nie jest. My jednak wiemy swoje, bo to przecież matka, a nie ojciec spędza z dzieckiem całe dnie na zabawie i obserwacji. Ojciec, pracujący i dbający o zapewnienie wszystkich potrzeb swojej rodziny, nawet przy największych staraniach nie jest w stanie spędzić z dzieckiem tyle samo czasu, co matka.
Jest też inny wymiar tej sprawy, mianowicie spotkania towarzyskie z innymi matkami. Ojcowie, nawet gdy idą na spacer z dzieckiem wolą zabrać je do kina czy na mecz niż do piaskownicy. Stąd ojciec ma mniej porównania do innych dzieci. Nie widzi ich i nie zdaje sobie sprawy z tego, że jego jedyne i najukochańsze jest jednak nieco inne niż dzieci w jego wieku. Matka, zabierając dziecko do przyjaciółki, która ma również dzieci w podobnym wieku szybko wychwyci różnice, nawet te pozornie niewielkie i bez znaczenia. Takie obserwacje są dla wielu matek źródłem niekończącej się frustracji, co w najgorszym przypadku może doprowadzić do zaniechania spotkań z innymi dziećmi, na tle których nasze wypada bardzo słabo.
Jakże często w takich sytuacjach słyszymy zdanie: Twój syn jeszcze pije z butelki? Mój już od kilku miesięcy pije ze szklanki, sama zobacz. Albo Powinnaś być bardziej stanowcza i zabronić mu tego ciągłego rzucania zabawkami. Moja Tosia w jego wieku umiała się już porządnie bawić, a nie tylko rozrabiać.
Jeden problem rodzi kolejny problem. Przecież matka wie i widzi, że jej dziecko bawi się inaczej lub zachowuje w sposób odbiegający od normy (na przykład macha rączkami wokół uszu w momentach podniecenia), ale sama nie wie, co ma z tym fantem zrobić. Kiedyś usłyszałam nawet takie zdanie od sfrustrowanej młodej mamy: No przecież nie zamknę go w czterech ścianach, on musi zobaczyć jak zachowują się inne dzieci, to się nauczy.
Takie spotkania z innymi matkami i ich dziećmi powinny uświadomić nam skalę problemu: czy jest to problem mały, który przy odpowiedniej pracy da się samemu naprawić czy jest to problem sięgający dużo głębiej. Jeśli wołamy dziecko po imieniu, a ono nie reaguje, a wręcz ucieka od nas to mamy prawo podejrzewać, że ma problem ze słuchem i należy to zbadać.
Matki, których dzieci rozwijały się inaczej często spotykają się z taka opinią rodziny, sąsiadów, a nawet lekarzy:
- przecież on z tego wyrośnie
- niech pani się nie martwi, każde dziecko rozwija się indywidualnie
- jeszcze ma czas, nadrobi i będzie świetnie mówił.
Najgorszy jest brak wsparcia ze strony rodziny w postaci dobrych rad typu: mój syn też w tym wieku nie mówił, a teraz gada bez przerwy albo ja także nie chodziłam do drugiego roku życia i jakoś się nauczyłam, więc nie ma się co martwić. Czy rzeczywiście nie mamy się, o co martwić?
Faktem jest, że każde dziecko rozwija się indywidualnie, jedno siada już w piątym miesiącu życia, inne w siódmym. Jednak dziecko niesiedzące w dziewiątym miesiącu życia może napawać matkę niepokojem. Jak pisze prof. Jagoda Cieszyńska w swojej książce Wczesna diagnoza i terapia zaburzeń autystycznych. Metoda krakowska mamy tu do czynienia nie z rozwojem indywidualnym ale z rozwojem zakłóconym. W takim przypadku należy podjęć działania mające na celu jak najszybszą pomoc dziecku.
Źródłem sukcesu jest jak najwcześniejsza interwencja terapeutyczna, a porażką jest nie podjęcie takich zadań wobec dzieci, które ewidentnie tego potrzebują. Jeśli dziecko w czternastym miesiącu życia nie mówi swoich pierwszych wyrazów, to mamy do czynienia z opóźnionym rozwojem mowy wymagającym interwencji terapeutycznej.
Prawidłowy rozwój dziecka charakteryzuje się harmonijnym pojawianiem się kolejnych etapów, co możemy zaobserwować u zdecydowanej większości dzieci zdrowych. Oto, co pisze prof. Cieszyńska:
„Nie wiem, skąd niektórym specjalistom przychodzi do głowy, by mamić rodziców magią czwartego roku życia. Czy ktokolwiek może przypuszczać, że zdmuchnięcie czterech świeczek na urodzinowym torcie zadziała jak czarodziejska różdżka? Dziecko, które w piątym roku życia nie mówi, w odmienny sposób buduje swój obraz świata i nigdy już nie będzie mogło włączyć funkcji językowych na takim poziomie, jak czynią to jego posługujący się językiem rówieśnicy. (…) Określenie zdąży nadrobić jest przejawem całkowitej ignorancji mówiącego, bowiem brak odpowiednich umiejętności w pierwszych latach rozwoju dziecka skutkuje opóźnieniem wszystkich funkcji poznawczych.”
Ta czarodziejska różdżka jest narzędziem dobrze znanym niejednej matce, która w środku przepłakanej nocy skrycie marzy o takim właśnie narzędziu, które pewnego dnia po prostu zaczaruje jej dziecko, które od tej pory będzie zachowywać się jak wszystkie inne. Zła wiadomość dla mam brzmi: nie ma takiej różdżki i trzeba zejść na ziemię i obudzić się ze snu, że stanie się mały cud. Dobra wiadomość jest taka, że w dzisiejszej medycynie i terapii istnieją środki i możliwości prowadzące do poprawy zachowania dzieci, które rozwijają się inaczej niż ich rówieśnicy.
Cała sztuka polega na uwierzeniu w moc pracy z dzieckiem, pracy indywidualnej, zaangażowanej, która po wielu tygodniach, miesiącach i latach daje wspaniałe wyniki. Nie liczmy na to, że nauczyciel czy wychowawca w przedszkolu nauczy nasze dziecko tego, czego my nie potrafiliśmy zrobić sami. To my, rodzice jesteśmy odpowiedzialni za ich los, a nie szkoła czy inna instytucja. To matka, a nie lekarz zna dziecko najlepiej i to matka wie, czy dziecko rozwija się inaczej, czy mniej mówi lub czy przestało nagle chodzić. Nie dajmy sobie wmówić bajek w stylu, że kiedyś nauczy się samo. Pomyślmy raczej, co będzie, jeśli tak się nie stanie.
Naszą negatywną energię podszytą pesymizmem i brakiem wiary w dziecko skierujmy na działanie. Uwierzmy w to, że nasz maluch również może mówić i bawić się tak jak inne dzieci. Przy użyciu odpowiednich narzędzi, takich jak terapia i praca indywidualna z dzieckiem można osiągnąć więcej niż nam się wydaje.
Na zakończenie jeszcze jedno zdanie od prof. Cieszyńskiej:
„Wielokrotnie podkreślam, że na początku terapii dziecko będzie się buntować, przejawiać agresywne zachowania, próbować manipulować rodzicami. Bez względu na niechęć dziecka do ćwiczeń, należy je rozpocząć natychmiast. Nikt nie ma wątpliwości, że chore dziecko musi otrzymać zastrzyk, mimo że płacze, że ranę należy zaszyć, mimo że krzyk dziecka dotyka naszego serca, że ząb musi być leczony, choć to sprawia ból. (…) Rozpoczęcie zaprogramowanych ćwiczeń pozwala rodzicom poprzez działanie podjąć walkę o zmianę jakości życia dziecka”.
O szczegółach pracy z dzieckiem w domu metodą krakowską będziemy regularnie pisać na naszej stronie www mumsfromlondon com.
Małgorzata Mroczkowska
W tekście wykorzystano fragmenty książki autorstwa prof. Jagody Cieszyńskiej, Wczesna diagnoza i terapia zaburzeń autystycznych. Metoda krakowska, Kraków 2011.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.