Facebook Google+ Twitter

Moje literackie odkrycia 2011 roku. I samobiczowanie

2011 rok był dziwny. Na rynku pojawiło się sporo interesujących pozycji, a jednak żadnej nie mogę uznać za literackie odkrycie. Znalazłam jednak książki, po lekturze których czułam się nieczysta emocjonalnie. Obciążona niewygodnymi problemami, wiedzą, bez której żyło mi się łatwiej. A w obecnym świecie łatwiej przecież znaczy lepiej.

 / Fot. Rafał GdakNa półkach w księgarniach stanęły długo wyczekiwane Dzienniki 1964-1980 Jarosława Iwaszkiewicza, Listy Stanisława Lema i Sławomira Mrożka. Do rąk mogliśmy wziąć kilka głośnych biografii, przede wszystkim Miłosza Andrzeja Franaszka i Danuty Wałęsy (Marzenia i tajemnice). Uwagę szerszej publiczności zwróciły także Złote żniwa Jana Tomasza Grossa, Cesarz Ameryki Martina Pollacka, Cmentarz w Pradze Umberto Eco, najnowsza powieść Stephena Kinga Dallas ‘63, Mapa i terytorium Michela Houellebecqa. Warto przyjrzeć się Drwalowi Michała Witkowskiego, Bornholm, Bornholm Huberta Klimko-Dobrzanieckiego, Minotaurowi Benjamina Tammuza, Światu nie mamy czego zazdrościć Barbary Demick. Ja jednak przede wszystkim na nowo odkryłam polską literaturę.

Lubię książki, które wstrząsają moim uporządkowanym światem. Takie, które odkładam w trakcie czytania, bo jestem zmęczona emocjonalnie. Bo nie podoba mi się to, czego się o sobie dowiedziałam. I jednocześnie takie, po które zaraz sięgam z powrotem. Bo odkrywanie mrocznych zakamarków duszy jednak jest fascynujące.

Studia polonistyczne wywołały u mnie przykry efekt: skutecznie zniechęciły mnie do polskiej literatury. Celem moich profesorów było zachęcenie, ba, raczej zmuszenie studentów do przeczytania wszystkiego. Mój cel był inny: czytanie tego, co warto przeczytać. Skutkiem tej pięcioletniej wojny podjazdowej stała się wrogość do rodzimych tytułów. Popadły one u mnie w niełaskę, z której myślałam, że nic ich nie wydobędzie.

W 2011 roku zagłębiłam się w świat polskiej szkoły reportażu. I przepadłam. Nie tylko ja, bo reportaże i literatura faktu od kilku lat przeżywają swój renesans i na razie nic nie wskazuje na to, aby szybko to miało ulec zmianie. Wojciech Tochman, Paweł Smoleński, Mariusz Szczygieł, Jacek Hugo-Bader, Witold Szabłowski – to śmietanka, słusznie zbierająca należne im zachwyty. Joanna Wojciechowska, Ewa Winnicka, Katarzyna Surmiak-Domańska to panie, które pewnie udowadniają, że dziennikarz w spódnicy to równie dobry, a czasem nawet i lepszy, dziennikarz od tego, noszącego spodnie. Do tych kobiet dołączają nowe.

W ubiegłym roku nakładem wydawnictwa Dobra Literatura ukazał się zbiór Każdy zrobił co trzeba. Sześć kobiet przejechało się po Polsce, odwiedziło miasteczka i większe miejscowości, aby odnaleźć… zwykłych ludzi. Wielu zapyta: „Po co? Przecież zwykli ludzie otaczają nas wszędzie”. To prawda. Są na ulicach, w autobusach, pociągach. Są w szkołach, urzędach, przychodniach. Biegną, żeby po pracy szybko zrobić zakupy. Żeby zdążyć obejrzeć ulubiony serial. Biegną, bo inni też biegną, a w obecnych czasach jakoś głupio wyłamywać się z szeregu i nigdzie nie spieszyć. Jednak poza nimi w molochach kłębi się masa ludzi, których nie dostrzegamy. Bo tak wygodniej, bo łatwiej, bo co nas oni obchodzą. I o nich właśnie jest ta książka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Czasem tak jest, że przeżywamy fascynację książką. Bardzo refleksyjnie napisane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy artykuł, ciekawe refleksje!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jednak reportaż i literatura faktu, nie można tak obejść obok tego gatunku:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na rynku jest ogromna konkurencja wydawnicza, super temat-gratulacje.Długo trzeba szukać,aby dokopać się do tej właściwej lektury.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawe tytuły.
Ostatni - "Miedzianka. Historia znikania" Filipa Springera również polecam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.