Facebook Google+ Twitter

Moje oświadczenie lustracyjne

Poddajmy się gremialnie lustracji, nie czekając na odgórne dyrektywy.

Czasu do wejścia nowej ustawy lustracyjnej pozostało już bardzo mało. Warto więc zastanowić się wspólnie: jak pomóc naszemu redaktorowi naczelnemu w sprawnym zrealizowaniu przepisów ustawy.

Moja propozycja w tym względzie jest prosta: poddajmy się gremialnie lustracji, nie czekając na odgórne dyrektywy. Proponuję, żeby redakcyjni informatycy stworzyli przy naszych profilach dodatkową funkcję: lustracja. Zamieścimy tam swoje oświadczenia, które specjalnie powołana Nadzwyczajna Redakcyjna Komisja Lustracyjna oceni z właściwym sobie wdziękiem i wiedzą, dopuszczając nas lub nie do dalszej pracy.

Dam dobry przykład i rozpocznę lustracyjny maraton:

Grzeszyłem. I to ciężko. Ale też jak było nie grzeszyć, kiedy grzech bywa tak miły (co wiedzą cudzołożnicy) - powiem na swoje usprawiedliwienie. Na początku lat 90-tych nawiązałem ścisłą współpracę z służbami specjalnymi. Co to były za służby? - nie wiem. Groźne jednak były niezwykle dla samodzielnego bytu III Rzeczpospolitej.

Moja współpraca ze służbami odbywała się najczęściej w sklepie motoryzacyjnym, którego byłem właścicielem. Co dzień, agenci służb specjalnych, a bardzo tajnych nawiedzali mnie w sklepie, przepytując na okoliczność posiadania przeze mnie wiadomości o częściach samochodowych. Zdarzało się często, że bardzo szczegółowo informowałem agentów o gaźnikach, resorach, a nawet o całych silnikach.

Pobierałem za te informacje wynagrodzenia. W księgowości wyżej wymienionych służb są na mnie niewątpliwie kwity w postaci wystawionych przeze mnie rachunków typu: 200 osłon gumowych drążka - kwota 2 miliony. Tak, o takie kwoty chodzi. I nie jest ważne, że owe miliony były wypłacane w "starej walucie". Jak Państwo widzicie w grę wchodziły bajońskie sumy. A skoro tak, to musiałem być BWTW (Bardzo Wartościowy Tajny Współpracownik).

Nie dość tego. Zdarzyło się, że doniosłem kiedyś na kolegę. Poinformowałem agenta, kto i gdzie produkuje resory do samochodów, którymi służby inwigilowały społeczeństwo. Być może również przedstawicieli partii prawicowych.

Z czasem moja współpraca z agentami przeniosła się na grunt stolika brydżowego. Współpracowałem całkiem dobrowolnie i zgodnie moją najlepszą wiedzą, starając się udzielać agentowi odpowiedzi na wszystkie pytania. A to: ile mam asów, ile kart w starszych kolorach. Precyzyjnie udzielane przez mnie odpowiedzi pozwalały agentom prowadzić zwycięskie gry z opozycją.

Przyszedł jednak moment, w którym uznałem, że dłużej w kłamstwie żyć nie mogę. Nastąpiło to po informacji, jakiej spontanicznie udzieliłem znanemu sobie agentowi. Zapytał mnie on, stojąc w kolejce przed stoiskiem nabiałowym: panie, na ile jajcy? A ja - nie czując żadnych zachamowań, odpowiedziałem: po 48 groszy, a za rogiem po 44!

Łatwość z jaką przyszło mi informować agentów przeraziła mnie. Postanowiłem zerwać tę karygodną współpracę. Sklep sprzedałem, a jajek od owego czasu nie tylko nie kupuję, ale i nie jadam.

Więcej przykładów współpracy z agenturą nie pamiętam. Choć całkiem pewien być nie mogę. Mam podejrzenia co do pewnego osobnika, któremu pięć lat temu pożyczyłem lewarek na drodze do Szczytna. Mógł on być "szpionem".

Na zakończenie powiem, że: kajam się bardzo i gotów jestem poddać się wyrokowi dobrowolnie. Obiecuję też solennie, że nigdy nie podejmę współpracy z siatką agenturalną. No chyba, że będzie to agentura politycznie i partyjnie słuszna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Ciekawe oświadczenie;) No ale tak się zastanawiam czy mnie jako osobę urodzoną w roku 1987 i należącą do szacownego grona W24 tez miała by obowiązywać? Jeśli tak to jedyne co mógłbym napisać to że: Miałem być TW, bo urodziłem się jeszcze za komuny jednak z racji młodego wieku byłem niepotrzebny tajnym służbom. Liczono na t,o że jak podrosnę to na coś się przydam ale nieoczekiwanie "komuna" upadła i plany esbeków wobec mojej skromnej osoby-za przeproszeniem- trafił szlag . Kto wie może w archiwach IPN jest gdzieś moja teczka z pseudonimem TW"Jakub" ponieważ mama mi opowiadała, że miałem tak się nazywać ale babci się nie podobało! Czyżby inwigilowała nasz dom?!

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja tam kupiłem sobie nowe kryształowe lustro i codziennie się lustruję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja myślę, że właśnie, bardzo dobre podejście do tematu. Lepiej patrzeć na to z przymrużeniem oka, niż wszystkich oskarżać, szukać agentów BTWT, itd;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakie hasło - taki odzew. Publiczna spowiedź powszechna czyli lustracja wszystkich jest pomysłem, którego skutków nikt nigdy nie zweryfikuje. Więc można się z tego tylko "obśmiać"

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.03.2007 05:53

Tanie jajcy, ani za grosz śmiszne. O lustracji dziennikarzy lepiej pisać stosownie do powagi sprawy. A jest to sprawa poważna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.