Anna poczuła na sobie mrożące spojrzenie, odwróciła się i spostrzegła, jak pluton żołnierzyka naradza się z szefem portalu. W jednej chwili stało się jasne, że walka jest nierówna.
Anna nie mogła pojąć, dlaczego to ją spotkała ta przykrość, dlaczego to na nią padło, skoro nie ona była osobą atakującą. Broniła siebie i autora tekstu niesłusznie zaatakowanego na forum społeczności portalowej. Jego artykuły odznaczają się wielkim kunsztem, znajomością literatury i zawodu, to dlatego zwróciły jej uwagę już kilka lat temu. Ona przecież nigdy nie kryła swojej fascynacji publikacjami Wiktora. W naturalny sposób dała temu wyraz oddając swój głos na "tak", gdyż w tym portalu publikowane materiały podlegają ocenie i punktowaniu.
Podobnie jak Anna postąpiły inne osoby, których ona nie znała, ale ta sytuacja wcale jej nie zdziwiła; przecież Wiktor ma wielu czytelników, bo nie tylko ona dostrzegła wybitność jego twórczości. Najwyraźniej nie spodobało się to „młodym wilczkom”, piszącym na tym portalu w charakterze dziennikarzy obywatelskich, pośród których bywają lepsi i gorsi. Rodzynki i perły też się zdarzają,ale ci robią swoje i nie bawią się w podchody, bo znają swoją wartość i szanują przeciwnika. Na forum wybuchła wrzawa ze strony„maluczkich duchem”. Na czele tej maskarady stanął wojak o opolskich korzeniach, mieszkający na Madagaskarze.
Nagle Anna dostrzegła przerażona jak lufa armaty zuluskiego żołnierza w polskim mundurze została wycelowana wprost w Wiktora. Lewe i prawe skrzydło maszynerii wojskowej celowało na przemian, raz w Wiktora, innym razem w wielbicieli jego twórczości. Annę, jako zodiakalnego barana, ta walka "porwała", teraz mogła dać upust swoim emocjom. Niespodziewanie przyłączyła się do niej Lejdy M. Zafascynowała Annę swoim wdziękiem i wersami wierszy, których użyła w starciu z ołowianymi kulami przeciwnika. Z kolei do żołnierzyka przyłączyły się inne figurki, które kunszt Wiktora wychwalały, ale krytycznie spoglądały na recenzje wielbicieli jego talentu.
„Na pohybel Wam” - figurki chyba tak z przyzwyczajenia krzyczały na widok „nowych” użytkowników portalu, bo był to krzyk jakby znany. Krzyki te co i raz przerywał wybuch pocisku z armaty, skierowanego w stronę Wiktora. Zuluski wojak jednak chybiał, żaden armatni strzał nie sięgał celu.Zrażony niepowodzeniami żołnierzyk dał sobie spokój z tym"pustym" strzelaniem w niedościgły ideał literata . Zamienił armatę na miecz i wprost zamierzył się na Annę. Nastąpiło zwarcie, bo Anna nie zrobiła uniku. Nie była to walka finezyjna, bo i wojak finezją nie grzeszył ...
Anna poczuła na sobie mrożące spojrzenie, odwróciła się i spostrzegła jak pluton żołnierzyka naradza się z szefem portalu. W jednej chwili stało się jasne, że walka jest nierówna. Ze strony dowódcy tej maskarady Anna otrzymała ostrzeżenie następującej treści : - Kobieta nie powinna walczyć z żołnierzem na miecze, nawet w obronie własnej. W tej sytuacji Anna złożyła broń, ale na pożegnanie złożyła w ofierze swoje trzy wiersze. Wycofując się z pola boju nagle poczuła niesamowity ból, wokół jej stopy zatrzasnął się wnyk. Anna zrozumiała, że padła ofiarą zasadzki, najwyraźniej zmieniono taktykę i zastosowano broń „kłusownika”....
Bezwładnie osuwała się w bólu na ziemię i recytowała na przemian poezję Broniewskiego i Mickiewicza... "Kiedy przyjdą podpalić dom, ten w którym mieszkasz (...)kiedy rzucą przed siebie grom, kiedy runą żelaznym wojskiem i pod drzwiami staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą -ty, ze snu podnosząc skroń, stań u drzwi. Bagnet na broń! Trzeba krwi!... " Recytowała dalej - " Nam strzelać nie kazano. - Wstąpiłem na działo I spojrzałem na pole; dwieście armat grzmiało. Artyleryi ruskiej ciągną się szeregi. Prosto, długo, daleko, jako morza brzegi; I widziałem ich wodza:przybiegł,mieczem skinął (...) Długą czarną kolumną, jako lawa błota,Nasypana iskrami bagnetów. Jak sępy Czarne chorągwie na śmierć prowadzą zastępy. Przeciw nim sterczy biała, wąska, zaostrzona.Jak głaz budzący morze, reduta Ordona.” ...jej głos zniżał się powoli i odchodził w krainę snu, ból był przejmujący i nie ustępował ... Annie zdawało się, że stopniowo traci przytomność;wokół niej zaległa cisza i tylko gdzieś w oddali słychać było przejmujące wycie wilków wyruszających na żer...
Przebudzenie
Sol zbudziła się zlana mokrym potem.Spojrzała w okno pokoju, niebo było niespokojne, ciemno granatowe, pełne kłębiastych chmur. W pokoju wszystko było po staremu, każdy mebel stał na swoim miejscu, jedynie książki i kartki ze szkicem poematu „kobiety biegnącej z wilkami.” leżały porozrzucane na podłodze. Sol wstała z łóżka i podeszła do okna, otworzyła je szeroko, by zaczerpnąć świeżego powietrza... Na dworze zaczynało świtać, księżyc tracił koloryt, a jasność przebijała się przez szarość. W szarym blasku Sol przywitała nowy dzień, stała w oknie obserwując niebo... A więc to był tylko sen, uświadomiła sobie. Śniła się jej Anna, najbliższa przyjaciółka i śnił jej się Wiktor, którego poznała przed kilkoma laty w czytelni naukowej.
Sol z Anną dawno nie rozmawiała, koniecznie musi zadzwonić do niej i opowiedzieć ten sen. Anna jest sędzią Sądu Apelacyjnego w Jakobs. Jeśli dziś ma sesję, Sol nie będzie mogła z nią rozmawiać, sesja sądowa trwa wiele godzin, sprawy są trudne i wyczerpujące, wymagają koncentracji i uwagi. Anna wtedy jest poza zasięgiem, ma wyłączony telefon, bo w tym dniu nie ma głowy na towarzyskie rozmowy. Do domu wraca zmęczona - trzeba dać jej czas na sen, by mogła zregenerować swój organizm. Sol brakowało Anny ... kiedyś dzieliły wspólnie sypialnię, zawsze kiedy Sol miała zły sen, ona potrafiła ją pocieszyć. Sol westchnęła, po czym wzięła głęboki oddech i poszła do kuchni zaparzyć filiżankę dobrej kawy.
Nie rozumiała, dlaczego w tym śnie to Anna była bohaterką wydarzeń, a nie ona sama. Przecież to nie Anna zarejestrowała się w portalu TWA razem z Wiktorem. I to nie Anna została zbanowana przez naczelnego za to, że na forum pod wątkiem dotyczącym Wiktora razem z Julią G . wpisała zbyt wiele komentarzy. W tej walce nie strzelały armaty, nie błyskały szable, choć padały strzały ze słów prawie jak z amunicji . A "bitwa na słowa" też bywa groźna i ona - Sol o tym dobrze wie. I tego najbardziej obawiała się, gdy myślała o Wiktorze...
Ps. Bohaterowie tego opowiadania są to osoby fikcyjne, a wszystkie skojarzenia są przypadkowe.