Facebook Google+ Twitter

Moje Popowo odkrywane

Niedziela uraczyła słońcem, więc udałam się na wycieczkę po wsi i okolicach. Choć mieszkam tu od maja, nie znalazłam dotąd czasu by zobaczyć, dokąd prowadzi brukowana droga w centrum wsi.

Skręca się nią w lewo, a potem lekko pod górkę. I tam kończy się bruk, zbudowany przez przedwojennych mieszkańców Pfeffendorf (przedwojenna nazwa Popowa). Dalej droga żwirowa, ale i lekko błotnista. Ziemia w Popowie bowiem ciężka i gliniasta i gdzie nie spojrzysz, grudy tej gliny, zbierającej wilgoć i śliskiej. Dobrze, że mam land rovera, któremu niestraszne takie przejażdżki po terenie. Osobowe auto dawno by się zakopało.

Pojechałam tą wiejską, ciężką od wilgoci i lekko skutą mrozem drogą, aż dotarłam do skupiska drzew. Takie skupiska, które nie są lasem, to prawie zawsze cmentarz. Tak było i tym razem. Otoczony starodrzewem - wysokimi lipami i tujami do nieba, o korze spękanej wiekiem i wiatrami, drzemał sobie, lekko zasypany jeszcze śniegiem. Rozgarniałam ten śnieg, by odczytać cmentarne inskrypcje na nagrobkach, zniszczonych i zapomnianych przez czas.

Tu leży nasz ukochany ojciec i dziadek, tu leży moja ukochana żona… Nazwiska: Kraftzik (wersja spolszczona - Krawczyk), Bukowski… To dawni mieszkańcy tej ziemi, wielu z nich pozostawiło tu swoich potomków, tak przynajmniej mówi sołtys. I wreszcie najstarszy nagrobek jakiejś Elizabeth z żeliwnym krzyżem z 1879 roku. Piękny. Misternie wykuty, choć pokryty rudą rdzą. Szkoda, że to ważne dla tej ziemi miejsce takie zapomniane, i tylko stare drzewa się nim opiekują…

Jadąc dalej krętą drogą mija się cudne pagórki i wzniesienia, prawie jak w górach. I stoi tam piękny, choć zniszczony prawie doszczętnie domek, na zakręcie, a w dole jezioro Salęt Duży, skute jeszcze lekko lodem. Ach, dodam coś na marginesie, skoro mowa o jeziorze Salęt -
między Jeziorami Salęt Mały i Duży znajduje się przesmyk, a na nim kopiec wartowniczy. Obiekt znajduje się w pobliżu szosy z Wyszemborka do Szestna. Jest to budowla ziemna o wysokości ok. 3 m i być może jest on pozostałością po dawnej wieży wartowniczej.

Jadąc dalej drogą popowską, równoległą do jeziora, dojeżdża się do kolejnych niewielkich domków, rozrzuconych na polach, między wzniesieniami. A potem droga dociera do zabudowań przedwojennych i… koniec. Trzeba wracać. Ale zawsze można pojechać w drugą stronę, przez wieś aż do jej końca. Tam, gdzie stoi znak, mówiący o ślepej uliczce. I właśnie w nią trzeba wjechać odważnie, jeśli ma się właściwe auto. Bo znów rozpoczyna się droga gliniasta i trudna, naznaczona koleinami, prowadząca do wielkiej góry, z której można zjeżdżać na nartach, a wzdłuż tej drogi prawdziwe cuda mazurskiej natury - wiekowe wierzby, których kora spękana przez lata, tworzy wielkie otwory; niektóre wielkości skulonego człowieka! Nie widziałam tego starodrzewu wcześniej, to prawdziwe cuda, o wielkiej średnicy pnia. Takie mazurskie sekwoje…

Minęłam rozległe pola, a na nich dojrzałam przepiękną smukłą sarnę, przemykającą do lasu. Entuzjazm, radość, a potem… widok ambony, która niewiele ma wspólnego z dobrą nowiną, a ze śmiercią, zadawaną przez ukrytych w niej ludzi. Kilkanaście metrów dalej odkryłam kolejną ambonę, po niej – następną, zaimprowizowaną na starej wierzbie. Prowadziły do niej drewniane stopnie i poręcz, z daleka drzewo wyglądało jak Płonąca żyrafa Salwatora Dali. Z bliska – kojarzyło się z jednym… Wyrokiem na piękne sarny… Nie zgadzam się z myślistwem i tym, co niesie. To nie jest pasja. To chęć zabijania. A czaszki z rogami nad łóżkiem lub kominkiem - niezrozumiałe gromadzenie zwierzęcych szczątków. Osoba, która w taki sposób ozdabia swój dom, nigdy nie zostanie moim przyjacielem…

Wycieczka po Popowie zakończona. Szkoda, że tak smutnym akcentem. Zachłyśnięta słońcem i przedwiosennym ciepłem wróciłam do ciepłego domu, do moich „dziewczynek”, czyli dwóch labradorek, i rudego kota Dyzia, i pomyślałam – piękne jest wiejskie życie… Bo za miedzą może być uroczo. Wiosną, gdy śniegi ustąpią, wdrapię się na tę popowską górę i obejrzę całą wieś z wysoka. To dopiero będzie widok. Może znów spotkam smukłą sarnę…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Aż chciałoby się tam być i popatrzeć na te sarny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.