Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

60470 miejsce

Moje spojrzenie na Boga i jego prawa

Zważmy, że Bóg w swym dziele tworzenia, nie ograniczył się tylko do materii i kształtu, lecz tym swoim tworom wraz z tchnieniem życia poza rozumem, dodał zmysły, uczucia i cechy – każdemu gatunkowi inne.

Dyskusja pod artykułem "Cud" w Krośnie to dzieło 16-latka, z której jasno i przejrzyście wynika, że wierzący w Boga to głupcy skłoniła mnie do podzielenia się z wami swoimi, niegdysiejszymi przemyśleniami.

„Prawo dla człowieka jest ustanowione przez Boga, Stworzyciela człowieka, który jest jedyną autoryzowaną Osobą do ustalenia owego Prawa." Czytamy na stronie Zbawienie.com.
Tych parę słów brzmiących mocno i narzucających czytelnikowi, jedyne źródło praw, którym powinien się w swoim życiu podporządkować, obudziło we mnie uśpioną przekorę. Zaraz, po przeczytaniu tegoż począłem się zastanawiać nad tym czy człowiek sam, obdarzony boskimi, naturalnymi darami, nie był w stanie, opracować i wdrożyć odpowiednich reguł umożliwiających zgodne i godne życie w grupie? Czy koniecznie potrzebował i czy oczekiwał, czy domagał się od Boga podyktowania mu, swego rodzaju wytycznych, do współżycia, które spodobałoby się Panu, które zaspokajało by Jego oczekiwania i spełniało postawione przed ludźmi wymogi?

Popróbuję się zastanowić nad tym, czy organem, w który Bóg wyposażył każdego, zdrowego człowieka -
rozumem - można dotrzeć do praw, których przestrzeganie wystarczyłoby do uniknięcia konfliktów i znośnego współżycia w skupiskach ludzkich i do podtrzymania gatunku – także? To tak, jakbym próbował dojść do dwóch przykazań miłości i dekalogu, bez przekazanych Mojżeszowi kamiennych tablic. Zważmy, że Bóg w swym dziele tworzenia, nie ograniczył się, li tylko do materii i kształtu, lecz tym swoim tworom wraz z tchnieniem życia - poza wspomnianym rozumem - dodał zmysły, uczucia i cechy - każdemu gatunkowi inne. Niektóre gatunki, te właściwości wykorzystują we współżyciu – według ludzkiego postrzegania – nieświadomie. Czy aby? Tak do końca, nie jesteśmy tego pewni.


My ludzie, których Bóg obdarzył świadomością powinniśmy wiedzieć, że posiadane zmysły, uczucia i cechy, które z grubsza biorąc można nazwać instynktem samozachowawczym, nie są cechami nabytymi, lecz wrodzonymi, przynależnymi z racji stworzenia. Takimi cechami są przywiązanie rodziców do swoich dzieci i dzieci do swoich rodziców, to – ujmując ogólnie – fizyczny i uczuciowy pociąg jednej osoby do drugiej, nie koniecznie dla podtrzymania gatunku, czyli nie koniecznie w celach rozrodczych – nazywane miłością, przyjaźnią, sympatią. Tuż zaraz za tymi cechami – nazwijmy je sprzyjającymi, przyjemnymi, a czasem przynoszącymi człowiekowi rozkosz – stoją cechy im przeciwstawne, czyli – wrogość, nienawiść, wzgarda, czy antypatia. Niestety. Na pytanie: Skąd ich ród?

Nie odpowiem. Musimy się zadowolić samą pewnością ich istnienia i ludziom szkodzenia. W związku z powyższym - niestety - w tym miejscu należałoby wyrazić swój sprzeciw, wobec poglądom, jakoby umysł człowieka w chwili narodzin był "czystą - nie zapisaną - kartą".

Można by sądzić, że człowiek podobnie jak inne gatunki, początkowo nie zauważał, nie przywiązywał wagi, nie próbował wykorzystać, tych właściwości, jako pomocnych w uładzeniu międzyludzkich stosunków. Jednak różnorodność zachowań poszczególnych jednostek w grupie nieporozumienia, konflikty, zadawanie sobie nawzajem bólu, a także śmierci i związane z nimi skutki w postaci kalectwa, cierpienia sprawiały, że uciążliwość współżycia, potęgowała się wraz ze wzrostem liczebnym grupy. To w konsekwencji przyczyniało się do wzrostu niezadowolenia i negatywnych reakcji. Współżycie stawało się nieznośne. Zdarzało się i co gorsze nadal się zdarza, że w zbiorowościach większość ludzi była czy też nadal jest terroryzowana przez silną, nie liczącą się z nikim i z niczym mniejszość i żyła czy też nadal żyje w ciągłym strachu. Gdy jednak cierpienie i strach osiąga swego rodzaju apogeum wówczas występują bunty, rewolucje, powstania uciśnionych przeciwko ciemiężcom. Zdarza się, że w wyniku buntów następowała zmiana mniejszości wiodącej. Gdy zwyciężali buntownicy, to po pewnym czasie oni stawali się ciemiężcami.

Wydaje mi się, że już teraz, po uwzględnieniu ludzkich właściwości i uciążliwości występujących we współżyciu zbiorowym mogę posądzić rodzaj ludzki o zauważenie tych uciążliwości, podjęcie prób poprawienia swego życia i złagodzenia ich występowania, czyli wyeliminowania z życia przemocy, zadawania bólu i cierpienia. Że moje posądzenie nie jest bezpodstawne niech zaświadczą dowody historyczne. Z danych encyklopedycznych dowiadujemy się, że pierwsze reguły prawne powstawały w Mezopotamii ponad cztery tysiące lat temu. A więc ponad tysiąc lat przed przekazaniem Mojżeszowi, przez Boga kamiennych tablic z dziesięciorgiem przykazań. I z tego właśnie mógłbym wysnuć wniosek, że do opracowania sobie reguł umożliwiających zgodne i godne życie, człowiekowi wystarczyłoby „wyposażenie” otrzymane od Boga w samym dziele stworzenia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

"Powiedziałbym, że wiara w istnienie Boga powinna się umacniać wprost proporcjonalnie do zdobywania wiedzy. " Za to zdanie dostał Pan ode mnie 5. Bo podstawowym błędem toku myślenie "Bóg>religia>przemoc" przeważnie jest efektem niewiedzy. Bóg w którego wierzą religie i na którego się powołują prowadząc święte wojny nie ma wiele wspólnego z Bogiem opisanym w Biblii. To tak jakby producenta kuchennego noża oskarżyć o współudział w morderstwie którego nim dokonano. Z drugiej strony ja zgłębiając pojęcia fizyki czy biologii dochodzę do wniosku że Stwórca istnieje i że fakt tego jak pięknie stworzył otaczający nas świat i nas samych jest dowodem jego miłości. Nasz świat wygląda jak wygląda bo pierwsza para ludzka już w ogrodzie Eden postanowiła rządzić się bez Boga i dzisiaj widzimy tego skutki. My mamy wolną wolę i postępując zgodnie z prawami Bożymi możemy udowodnić że nie mieli racji.

Komentarz został ukrytyrozwiń
re
  • re
  • 25.09.2011 21:11

'...Obawa przed karą pośmiertną, na pewno wywiera pozytywny wpływ na zachowania ludzi..."
To nader trafne spostrzeżenie choć nie trafione.O ile wiadomo-a wiadomo wiele-kultury nie posiadające w swoich systemach wierzeń pojęcia "pośmiertnej kary za występki",nieźle dawały-i dają- sobie radę.Nie zanotowano nieuzasadnionych masowych grabierzy,mordów,gwałtów (oprócz wojen)czy masowego stawiania mojego "JA" jednostek, ponad interes społeczeństwa ,w którym przyszło takowym delikwentom spędzać swój,całkiem przyjemny i względnie bezpieczny(jak na czasy i miejsce) żywot.

"..niechby to był i nadwątlony skrawek religijnej wspólnoty - to już coś jest, nie pusta przestrzeń."-Czyli :na bezrybiu i rak ryba.Chociaż wiemy(podejrzewamy,przeczuwamy etc)że ta "nasza wiara" ma słabiutkie fundamenty,a katolicyzm ze swoją miernością zaczyna się w "szwach rozłacić",to nie mamy nic innego.Brać co jest i morda w kubeł!

" Przepraszam. Nie zauważyłem takiego ogromu nienawiści i wrogości wierzących, wobec niewierzących, jak to zauważam w odwrotności."-Postawa Człowieka w stosunku do drugiego Człowieka nie zależy od religii,ale jego charakteru obu wspomnianych.Czy wiara kształtuje charakter?Charakteru nie kształtuje.Natomiast obrządek wiary-jak najbardziej,ale li tylko kształtuje doraźna postawę.Z postawami jakie reprezentują współcześni katole,wielu ludziom,którzy chcą wierzyć,nie jest po drodze.
Więc co pozostaje?Wiara w to,że żyje sie cięzko,a na koniec trzeba umierać.

Komentarz został ukrytyrozwiń
5107
  • 5107
  • 25.09.2011 20:30

Odnoszę wrażenie, że żyje pan w jakiejś niepojętej izolacji.

Ad.1 Wrogość jest identyczna jak w "przestrzeni życiowej" bez Boga, a perspektywa kary pośmiertnej dociera tylko do dzieci i do staruszków stojących nad grobem (zresztą, nie do każdego). Natomiast "przyhamowywanie zapędów" jest sympatycznym pobożnym życzeniem, albowiem sam przykład szokującej liczby kapłanów stanowi wzór postępowania wręcz przeciwnego. Przyhamowywać mają tylko "boże owieczki"!

Ad.2 Co znaczy coś? Chyba tylko wiara, bo z miłością jakoś nie są za pan brat. Dlaczego płonęły stosy, istnieli krzyżowcy, misjonarze wprowadzali wiarę mieczem, ogniem, gwałtami, a w wielu dzisiejszych rodzinach wierzących i praktykujących (sic!) kwitnie przemoc? Pusta przestrzeń nie istnieje, a wypełniać ją może nie tylko "nadwątlony skrawek religijnej wspólnoty" - co za górnolotność, fiu, fiu!

Ad.3 Oj, Szanowny Pan posiadł sztukę niewidzenia i niesłyszenia! Tylko pozazdrościć. Syn mojego sąsiada ateisty mógłby dużo opowiedzieć o tej chrześcijańskiej miłości oraz braku nienawiści do dzieci nieochrzczonych oraz ich "pogańskich" rodziców.
Najwidoczniej punkt widzenia zależy od punktu patrzenia.

Ja również życzę przyjaźniejszego usposobienia i lepszego bliźnich rozumienia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moje odpowiedzi.
Ad, 1 jest przyjaźniejsza. Przejawia się w tym, że wrogość wobec bliźniego nie jest powszechna. Obawa przed karą pośmiertną, na pewno wywiera pozytywny wpływ na zachowania ludzi i przyhamowuje ich zapędy na usuwanie innych ze swojej drogi do dobrobytu i bogactwa, do powiększenia sobie przestrzeni życiowej.
Ad. 2 Nie całkiem, ale bardziej kocha, bo jakby nie było ludzi wierzących coś łączy - niechby to był i nadwątlony skrawek religijnej wspólnoty - to już coś jest, nie pusta przestrzeń.
Ad. 3 Przepraszam. Nie zauważyłem takiego ogromu nienawiści i wrogości wierzących, wobec niewierzących, jak to zauważam w odwrotności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, że nie znalazł Pan czasu, na przeczytanie całości. Być może, nie przypisywałby Pan mnie pewności i zarozumiałości. Jestem przepełniony wątpliwościami. Pewność posiadam wyłącznie w tym, że w Boga wierzę. Wierzę, że jest. Chociaż nie znam Jego postaci. Według mnie religie powstały skutkiem działań ludzkich. Ale czy ludzie działają, li tylko w swoim imieniu i z własnej inicjatywy? Widzi Pan. Wszędzie nasuwają się same pytania i wszędzie daje się zauważyć niedosyt wiedzy. Gdyby Pan przeczytał całość, to na pewno, nie obarczyłby mnie pan, też o - sięgającą zenitu - histerię religijną. Życzę przyjaźniejszego usposobienia i lepszego bliźnich zrozumienia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
5107
  • 5107
  • 25.09.2011 10:37

Odpowiadam pytaniami, bo jak widać, pan zna odpowiedzi na wszystko.
1. Czy przestrzeń życiowa z Bogiem jest przyjaźniejsza? Jak i w czym się objawia?
2. Czy człowiek w świecie z Bogiem bez wątpienia kocha bliźniego swego, jak siebie samego?
3. Czy wyzywanie niewierzących od głupoli, to zapowiedź, tego „boskiego raju na ziemi”?
Wybaczy pan odniesienie tylko do końcowych pytań, ale nie spodziewam się niczego innowacyjnego we wcześniejszych wersach
Jak widać, histeria religijna, jak również i antyaborcyjna, sięga już zenitu w naszym "światłym" społeczeństwie i jeszcze trochę, a zapłoną stosy i otworzą się podwoje do póki co muzealnych narzędzi tortur z epoki średniowiecza, by "światłym" znowu szczytnie służyły.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak widać, do dyskusji chętnych brakuje,
Może moja zachęta, co niektórych zdopinguje.
Jeśli szerzej dyskutować nie chcecie,
To chociaż - na końcowe pytania - odpowiedzieć popróbujecie.
Zachęcam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.