Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Zwierzęta > Moje spotkanie z dzikim zwierzęciem. No i cóż, że z kogutem!

Pozycja materiału w rankingach:

48892 miejsce

Dział: Zwierzęta

Ocena: 0pkt

Oceń:

Moje spotkanie z dzikim zwierzęciem. No i cóż, że z kogutem!


Działo się to wiele lat temu. Byłam wtedy małą dziewczynką, z dwoma mysimi ogonkami w roli fryzury i uroczym uśmiechem ziejącym pustką po zgubionych zębach.

Mój dom rodzinny stał na wsi, która - tak na marginesie - jest obecnie willową dzielnicą jednego z miast. Wówczas była to jednak typowa wieś, a moi dziadkowie mieli prawdziwe gospodarstwo ze świniami, krowami, kurami i koniem. Pewnego dnia poszłam z dziadziusiem do stodoły po jajka. Jedna z kur była zdecydowanie niezdyscyplinowana i nie chciała znosić jajek w kurniku, jak to czyniły jej siostry. Dziadek podał mi znalezione cztery jajka i polecił zanieść mamie. Nie mogłam sobie z nimi poradzić, więc podwinęłam spódniczkę i zrobiłam z niej bezpieczne schronienie dla delikatnego ładunku. Ostrożnie wyszłam ze stodoły i ruszyłam w stronę domu...

Wtedy nastąpił atak! Moje biedne gołe nóżęta zostały poddane bolesnemu dziobaniu - to nasz wredny kurzy przywódca przystąpił do swojej ulubionej rozrywki! A dziób miał ostry i twardy, oj jaki twardy! Niewiele myśląc puściłam się biegiem, nie bacząc na wypadające jajka, które utworzyły na podwórku malowniczą jajecznicę.

Kogut z poświęceniem biegł ze mną do samych drzwi, a pewnie wszedłby i za nie, gdybym nie zatrzasnęła mu ich przed dziobem. Nie wiem wprawdzie, czy koguta można zaliczyć do grona "dzikich zwierząt", ale dla mnie - kilkuletniej dziewczynki, był tak samo groźny jak, nie przymierzając, pantera. Zresztą kolory miał ów kogut zgoła dzikie.

Skończył ów szaleniec dramatycznie jako porcja rosołowa, ale pozostawił mi sentymentalną pamiątkę na nodze: bliznę po swym dzióbku. Zawsze gdy ktoś mnie pyta, co to za ślad, odpowiadam, że jest to efekt bliskiego spotkania z dzikim ptactwem.

Zobacz także:

Agnieszka Leśniak OFFline profil autora

Autor: Agnieszka Leśniak

Napisz do autora

Artykuły (3) Galerie (0) Średnia ocen (1.00)

Wiek: 39 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 1

Sortuj komentarze:

Robert Grzeszczyk 12.09.2010 14:12

Ocena: Ocena pozytywna 49 Ocena negatywna 29

Doprawdy, nie zdążył się udomowić :)
Ja spotkałem takiego indora w Krościenku (Pieniny). Nazywał się Pawluś. Pies łańcuchowy zawsze chciał się ze wszystkimi bawić. Natomiast Pawluś, niezależnie jakiego koloru miałeś ubranie, był skory do ataku. Przed wyjściem z domu wszyscy bacznie lustrowali podwórze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.