Pozycja materiału w rankingach:
Był to bodajże początek lat 90. ubiegłego wieku, gdy wpadła mi w ręce urocza książeczka pani Krystyny Sienkiewicz pt. "Haftowane gałgany". Książeczka zafascynowała mnie do tego stopnia, że postanowiłam wypróbować swoich sił w tej dziedzinie sztuki. Potem było kilka wystaw, wszystko jednak co ma swój początek - ma także i swój koniec. Kilka dni temu ten rozdział moich plastycznych działań postanowiłam zamknąć. A oto kilkanaście tkanin, które powędrowały w świat:
Zobacz także:
Artykuły
(185)
Galerie
(38)
Średnia ocen
(4.54)
Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Smaruję tutaj androny, bo kiedyś może się zdarzyć, Że przyjdzie mi się zmierzyć z krytyką adwersarzy Albo jakiegoś trolla, co chyłkiem i pewnie ukradkiem Szpilę pod żebro mi wetknie. Nie znacie takiego przypadkiem?
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ewa Łazowska 09.12.2011 11:04
Pani Aniu! To piękne! Jeszcze takiej oryginalnej recenzji nie miałam. Napisałam w tytule galerii- koniec rozdziału, ale kto wie? Może kiedyś powstanie jeszcze jakaś tkaninka. :) Pozdrawiam.
Anna Jełłaczyc 09.12.2011 00:51
Chciałoby się jednak przeciągnąć ten rozdział na więcej spragnionych kontynentów, na więcej spełnionych domostw, na więcej nasyconych oczu, dłoni, dusz...
Prokreacja boleści kręgosłupa i manualnej rozpusty wydała na świat rozkosznie niesforne gałgany.
Mięciutka i feeryczna sztukateria. Ornamenty wyszeptane haftem. Atłasowe trzepoty motylich skrzydeł. Rozśpiewana koronkami wierzba. Tulipany w słońcu skąpane. Pawie haiku. Powłóczone moherem mruczaki. Irys zamieszkały w firance. Koraliczki kunsztownie rozsypane na tkaninach. Skrawki materiału zamieszkałe przez fantazyjne chochliki.
Najprawdziwsze sztuki dzieła, rozlane na monitora płachcie. Dziękuję za wrażeń moc i wytarmoszenie mych zmysłów w artyzmu falbankach.
Marta Dutkiewicz 25.11.2011 12:10
Pani Ewo,przyznam się,że ja dotychczas nic o Pani twórczości nie wiedziałam. Choć już przy okazji pierwszego tu z Panią spotkania,gdy była mowa o motylu modraszku w Krakowie,wyraźnie wyczuwałam artystyczne wibracje,to nie wiedziałam o Pani twórczości. Oddziaływanie tej twórczości na ludzi jest duże. Oni to Pani mówią,nawet na tym portalu. Pozytywna energia promieniuje,zarówno z ilustracji, jak i z pięknych tkanin artystycznych a także z obrazów malowanych na desce. Treść,obraz i użyte techniki do przekazu współgrają ze sobą. Świat dookoła staje się wesoły. Bardzo mi się podobają również wierszyki. Z przyjemnością je czytam. One także wywołują uśmiech na twarzy a tego tak bardzo ludziom potrzeba.Pozdrawiam serdecznie.
Ewa Łazowska 23.11.2011 08:20
Pani Marto - wielkie dzięki, że zechciała Pani obejrzeć moje tkaninki. Pozdrawiam!
Marta Dutkiewicz 23.11.2011 00:12
Tkaniny wszystkie są piękne i takie bardzo wesołe. Gratuluję serdecznie takich zdolności i takiej twórczości.
Ewa Łazowska 09.11.2011 21:43
Isabello! Koty trafiły tam gdzie powinny trafić, czyli do "moich" weterynarzy, bo moimi kotami opiekują się wzorowo. Skoro już wspominam o warsztacie - na ozdobienie kociej pary poszły dwie apaszki z naturalnego jedwabiu w stosownym kolorze A co tam :) Apaszka rzecz przecież nabyta. Pozdrowienia!
Ewa Łazowska 09.11.2011 21:38
Aniu! Zdradzam tajemnice warsztatowe: Irys został wycięty z firanki z takim wzorem. Potem naaplikowany obhaftowany i ozdobiony na wszystkie możliwe sposoby. Motyla dostałam w charakterze haftu krzyżykowego od mojej koleżanki - Danieli Zabłockiej i bardzo mi pasował do kompozycji. Tło to stara, wzorzysta sukienka, pocięta na kawałki. "Rama" tkaniny to oczywiście kawałki atłasu. I to wszystko. Pozdrowionka!
Isabella Degen 09.11.2011 21:38
Urzekly mnie te koty ... gratuluję Ewo!
Anna Koralun 09.11.2011 21:00
Ewo, talent, inwencja, cierpliwość no i oczywiście - serce. Podziwiam. Piękne. Irys i ten motylek, och, a koty!
Ewa Łazowska 09.11.2011 20:42
Ach, Stefanio, zaczerwieniłam się i bardzo mi jest miło... Irys był wystawiany na mojej ostatniej wystawie, czyli dwa lata temu. Zdjęcia nie oddają detali, np, szklanych koralików, które w tkaninach mieszkają sobie. Z tego co pamiętam - irys (akurat to mała tkaninka 50 cm x 50 cm) powędrowała na Domaniewską. Lubiłam rozdawać moje tkaninki miłym ludziom. Pozdrawiam :)