Facebook Google+ Twitter

Moje wielkie rozterki i drobne radości

Nachodzące mnie rozterki przypominają mi kolegę, który patrząc na nową dziewczynę zastanawiał się głośno: " Jak myślisz Jadźka, wydmuchać to czy nie wydmuchać?" Teraz ja, z innych przyczyn myślę chwilami: "pisać, czy nie pisać?"

Wydarzenia polityczne kraju toczą się jak kula śnieżna, autorów przybywa, młodzi chwytają w locie wszystko co fruwa i człapie, nic nowego człowiek nie wymyśli, co już nie byłoby w ciągu ostatnich 24 godzin wymyślone i nasuwa się pytanie: po kiego grzyba produkuje się tutaj osoba w wieku zaawansowanym, zdziwiona a chwilami zgorszona rzeczywistością?

Otóż, od momentu, kiedy Asen jako pierwszy wpisał komentarz pod moim felietonem - bawi mnie istnienie w wirtualnej rzeczywistości niesłychanie. Poczynając od świtu lub środka bezsennej nocy - bawi mnie swoiste ukręcanie łba przybyszom z kosmosu, na przykład likwidacja spamu. Ty mi tu tak, po angielsku, a ja ci tak - klik, klik i już po tobie. Czyż to nie wspaniałe?

Potem zaczyna się czytanie tekstów ludzi bystrych, trzymających rękę na pulsie, opisujących sprawy o których się filozofom nie śniło. Jak w tekście Andrzeja Pieczyraka o "prawie" które robi z obywatela idiotę. Ponieważ nie mam działki przy autostradzie - cieszę się jak dziecko że mnie wprawdzie puszczono z emeryturką, ale już bardziej z torbami nikt mnie puścić nie może. Chociaż, kto wie? Rzeczy niemożliwych ci u nas dostatek, co widać i słychać na każdym kroku. Taka na przykład pani, podobno z dyplomem lekarza, na full stanowisku, z wypasioną pensją i megagłupotą w głowie. Niesłychane wrażenie wywarła dając głos. Z wysokości stołka, w nadętej swej ważności wygłosiła opinię o złej krwi, powodując że nagła krew zalała nawet ludzi skądinąd w swych wypowiedziach umiarkowanych i eleganckich.

A ponieważ wielu członków rządu dostarcza ostatnio emocji czyniąc nasz kraj niesłychanie atrakcyjnym dla satyryków rodzimych i zagranicznych, pod koniec dnia jestem jakby mniej radosna, a poranny humorek przechodzi w lekkie dławienie. W bałaganie, intrygach i szumie coraz wyraźniej widać że władza przegrywa, zaczynają cierpieć nawet ci, którzy TO wybierali. Ale nie dostrzegam wygrywających i tu mi już jakby mniej do śmiechu.

Aby więc nie popaść w depresję, a lepszych czasów (niektórzy twierdzą, że już były) doczekać w przyzwoitej kondycji, sięgam po pilota, włączam TV i konstatuję radośnie że moja kuchnia wyskrobana, cherlawe bakterie w WC nie pyskują a z wszystko wiedzącą komórą męczą się faceci z kabaretu.

Bo co jak co, ale kabarety mamy full wypas.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

dzięki, zalogowana, głos oddała :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na prywatę sobie pozwolę: http://wyfiokowanabeza.salon24.pl/index.html
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.