Facebook Google+ Twitter

Molestowanie seksualne to walka o władzę i posiadanie

Im bardziej kobiety się emancypują, tym częściej mężczyźni będą je molestować. Bo tu nie chodzi o miłość ani o seks, tu chodzi o władzę i posiadanie.

Z powodu afery „praca za seks” mamy od kilku tygodni w Polsce żywą debatę na temat molestowania seksualnego. Nareszcie. Błędem byłoby założenie, że molestowanie seksualne jest zjawiskiem nowym. Molestowano i w PRL i później, w II RP i III RP oczywiście też. Wcześniej nie molestowano, ale nie dlatego, że wtedy nie miały miejsca działania, które dziś określamy jako molestowanie, tylko dlatego, że wtedy takie działanie nie było uważane przez społeczeństwo za naganne. Wtedy nieprzyzwoite oferty mężczyzn wobec kobiet albo były dopuszczalne (jeśli mężczyzna pochodził z wyższej warstwy społecznej niż kobieta) albo powodowały wyzwanie na pojedynek, jeśli kobieta pochodziła z tej samej lub z wyższej klasy i miała opiekuna, który się za nią wstawił. Wtedy bowiem, atak na kobiety był traktowany jako atak na cześć i honor opiekuna właśnie, co pokazuje, że kobietę uważano za własność mężczyzny.

 

Piszę to, ponieważ debata o molestowaniu jest nowa i wciąż wielu ludzi uważa, że molestującym chodzi o seks albo nawet o miłość. Otóż nie. Tak samo jak kilkaset lat temu, molestującym (zresztą również gwałcicielom) chodzi o władzę i posiadanie. Nic tego lepiej nie uwidacznia niż ostatni przyczynek do tekstu, jaki ukazał się w środowej Gazecie Wyborczej pod tytułem „Obleśne sms-y w urzędzie wojewódzkim”. Według gazety, której artykuł spowodował zwolnienie dyrektora wydziału z pracy oraz z z partii, molestowanie polegało na wysyłaniu sms-ów z ofertami seksualnymi do pracownic urzędu. Gazeta podkreśliła, że chodziło wyłącznie o pracownice niezamężne. Niektóre z nich dawały szefowi jednoznacznie do zrozumienia, że nie życzą sobie takiego traktowania, ale to tylko chwilowo uspokoiło sprawcę. Gdyby chodziło o seks albo miłość, sprawca wiedziałby już, że nie ma na co liczyć. Ponieważ jednak chodziło o władzę i posiadanie, nie zmienił zachowania. Dlaczego  jednak nie molestował zamężnych kobiet? Mądrość ludowa wywodzi, że nie chciał ryzykować konfliktu z mężami. To dlaczego ryzykował konflikt z kobietami, które mają takie same prawa (przynajmniej formalnie) jak ich zamężne koleżanki? W końcu przecież wyleciał z pracy przez te kobiety – konflikt z mężami też raczej nie skończyłby się dla niego gorzej. Skąd to się bierze, że molestujących nie powstrzymuje opór ich ofiar ani groźba sankcji, tylko obrona ofiary ze strony innych mężczyzn? Ponieważ traktują swoje ofiary nie jako ludzi, lecz jako potencjalną własność. Gdy na horyzoncie pojawia się inny właściciel, molestujący się wycofuje, niczym wilk, który wchodząc w stado innych wilków napotyka ich przewodnika. 

 

Dyrektor  wydziału został usunięty z pracy i z „Prawa i Sprawiedliwości”, partii, która, tak samo jak wyższe szczeble administracji rządowej jest zdominowana przez mężczyzn. Reakcja ugrupowania była w tym wypadku bardziej stanowcza niż dotychczasowa reakcja premiera na zarzuty wobec Andrzeja Leppera, które są poważniejsze niż molestowanie przez sms-y. W dodatku wszystko odbyło się w ramach tej samej partii. Podwójne standardy? Tylko pozornie. Popatrzmy na to inaczej: oto w partii i urzędzie zdominowanym przez mężczyzn mężczyźni wyrzucają innego mężczyznę, mimo, iż nie szkodził innym mężczyznom. Nawet dbał o interesy innych mężczyzn omijając szerokim łukiem ich żony. Strach przed opinią publiczną? Wojewoda w Polsce nie musi się bać wyborców.

 

Dyrektor wydziału wyleciał z pracy, ponieważ wywołał zazdrość innych mężczyzn. Z takich samych powodów, z jakich kobiety często prześladują rozwiązłe damy. Sprawca odważył się po prostu na naruszenie norm, na które pozostali się nie odważyli. Sięgnął po potencjalną własność pozostałych. Dzięki usunięciu dyrektora pozostali mężczyźni pozbyli się potencjalnego zagrożenia dla ich władzy nad kobietami w urzędzie. Teraz ta władza wynika już tylko z hierarchii urzędniczej. Status quo w stadzie zostało obronione.

 

Jeśli molestowanie jest walką o odzyskanie władzy na froncie seksualnym, w wyniku jej utraty na innych frontach, spowodowanej emancypacją kobiet, to należy się spodziewać wręcz eksplozji afer na tle seksualnym. Nie mogąc już traktować kobiety jako własność (dziś kobiety mogą się rozwodzić, uniezależnić ekonomicznie, emigrować), coraz więcej mężczyzn będzie próbowało je sobie podporządkować – poprzez molestowanie, gwałt, oferty takie jak „praca za seks.” Ponieważ jednak jednocześnie dzięki ostatnim aferom temat nie jest już tabu, kobiety coraz częściej będą takie przypadki ujawniać. A prokuratura i sądy, to jednak stosunkowo silnie sfeminizowane instytucje w Polsce. Tam sprawcy nie mogą liczyć na zrozumienie.

 

I tak, krok po kroku, zbliżamy się do walki płci w Polsce. Jej zwiastunem stanie się fala afer o molestowaniu – na razie mamy tylko skromną zapowiedź tego, co nas czeka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Maskulizm_pl
  • Maskulizm_pl
  • 04.02.2011 16:37

Atak na kobiety nie był traktowany jako atak na cześć i honor opiekuna tylko na ich cześć,a biedny opiekun niestety musiał nadstawiać karku.

Druga sprawa to fakt,że w Prawie i Sprawiedliwości jest więcej kobiet niż w Platformie, SLD czy PSL, a mniej jedynie niż w Samoobronie i LPR (ówcześnie).

Najwyraźniej autor, pisząc, zupełnie nie zawraca sobie głowy faktami...

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Nie jestem walczącą feministką ale uważam kobiety za istoty bardziej cywilizowane i ogólnie lepsze" -> a to faktycznie nie jstes feministka

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie, skądże... szczególnie, gdy facetów zatrudnia się jedynie do "czarnej roboty"... :) Ratunku, to już nie jest feminizm, to "Planeta małp"! :)
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.01.2007 13:57

Przerażające wytłumaczenie....
Jestem "starą panną", nie mam brata, z ojcem toczyłam wojny od ukończenia lat 11 do pełnoletności - nie znam w praktyce tego "prawa własności" nad kobietami.
Nie jestem walczącą feministką ale uważam kobiety za istoty bardziej cywilizowane i ogólnie lepsze. Jako dyrektor oddziału firmy zatrudniłam mężczyzn tylko tam, gdzie w grę wchodziła "brudniejsza" praca... wolę współpracować z kobietami, w większości są odpowiedzialne, pracowite, nie piją, nie spóźniają się, łatwo się uczą, są elastyczne, itd... no i mnie jest łatwiej zrozumieć je i dogadać się.
Intuicyjnie "czułam" to, o czym pisze autor artykułu - ale dopiero to "wyłożenie kawy na ławę" w pełni uświadomiło mi, że to rzeczywiście o to chodzi.... Ohyda!
Jedyna pociecha w ostatnim akapicie artykułu:
"Ponieważ jednak jednocześnie dzięki ostatnim aferom temat nie jest już tabu, kobiety coraz częściej będą takie przypadki ujawniać. A prokuratura i sądy, to jednak stosunkowo silnie sfeminizowane instytucje w Polsce. Tam sprawcy nie mogą liczyć na zrozumienie."
A co do "wojny płci" - cóż, nie jest ona wynalazkiem współczesnym i to nie z winy kobiet!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.