Facebook Google+ Twitter

MON chce mieć wirusa. Powstanie. Stworzą go spece informatyki

Chodzi o projekt w systemie informatycznym. Zostanie oparty na specjalnym programie, który umożliwi naszej armii, na równi z innymi, atakować i zwalczać wrogów w cyberprzestrzeni.

 / Fot. CC, The photo is from the United States Department of Defense archive, number 951205-N-3149J-006Współczesny model sił zbrojnych, odchodzi zdecydowanie od tradycyjnych, w których żołnierz z bronią w ręku, był głównym jego elementem. Człowieka na polu walki mają dzisiaj zastąpić drony latające i chodzące, a lotnictwo wojskowe – wyręczą systemy walki urządzeń w cyberprzestrzeni. To jednak nie wszystko.

Polskie wojsko podjęło pracę nad opracowaniem i "stworzeniem wirusa". Zostanie oparty na specjalnym skomplikowanym programie komputerowym, dzięki któremu nasza armia będzie mogła, na równi z innymi, atakować i zwalczać wrogów w cyberprzestrzeni.

Szefostwo MON o programie mówi niewiele. To jasne. Chodzi o względy bezpieczeństwa - tłumaczy komandor Janusz Walczak z ministerstwa obrony. Komandor uzupełnia, że budowany program - określony krótko jako "botnet" - będzie umożliwiał kontrolowanie przesyłanych danych, śledzenie ich w sieci i ewentualne przeciwdziałanie, jeśli okażą się grożące bezpieczeństwu polskiej armii czy całego kraju.

Program wirusowy, tworzony na zamówienie MON, koordynuje Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Wojsko zamówiło przygotowanie komputerowego wirusa do działań na rynku zewnętrznym. Komandor Janusz Walczak wyjaśnia, że to nic nadzwyczajnego. Według niego - trzeba korzystać w przygotowaniu i budowie tego typu zadań - z wiedzy, doświadczenia i umiejętności różnych fachowców i firm, bo one również stanowią "potencjał obronny kraju".

Wszystkie szczegóły programu zostały utajnione. Wiadomo jedynie, że MON wyda na to zadanie ponad 6 milionów złotych. Nie wiadomo natomiast, kiedy rozstrzygnięty zostanie przetarg, ani czy poznamy jego zwycięzcę.

Eksperci oceniają sceptycznie kwestię podejścia do zamówienia tak ważnego programu wojskowego poza resortem. Publicysta wojskowy Andrzej Walentek krytykuje za takie podejście kierownictwo MON. Bo uważa, że jawne ogłoszenie przetargu na tego typu tajne oprogramowanie - to tak, jakby w 1930 roku zamieścić publiczny anons, że polski wywiad szuka specjalistów do złamania enigmy.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.