Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2851 miejsce

Monika Bellucci: Nie boję się pokazywać swojego ciała

  • Źródło: ngo.pl
  • Data dodania: 2006-06-19 16:30

Z piękną aktorką rozmawiamy o jej roli w filmie „Za ile mnie pokochasz”.

– Kim jest Daniela, którą zagrała pani w filmie „Za ile mnie pokochasz”?
– To skomplikowana a jednocześnie bardzo atrakcyjna kobieta, która dotychczas nie poznała jak smakuje miłość, a jest przedmiotem pożądania mężczyzn. Bertrand Blier przed przyjęciem przeze mnie roli, przedstawił mi tę postać jako prostytutkę, ale wyobrażałam ją sobie inaczej, i tak też podeszłam do jej zagrania.

– Inaczej, znaczy jak?
– Jak do kobiety, która jest gotowa podzielić się swoją miłością, ale która nie jest tego świadoma. Czytając scenariusz, wyobrażałam ją sobie jak przysłowiową dziwkę! A tu niespodzianka! Chodziło o kobietę piękną i zmysłową, ale ubraną klasycznie. Według mnie w tej postaci nie ma ani trochę wulgarności. Wiele ironii kryje się za to w jej słowach: „Urodziłam się, żeby być kochaną. Po to istnieję”.

– Czy Daniela zostanie w końcu wzorową żoną i panią domowego ogniska?
– Przez jakiś czas zapewne tak. Można ją sobie wyobrazić wywieszającą bieliznę jak Sophia Loren w „Szczególnym dniu”. Reżyser mruga porozumiewawczo do widza, oddaje hołd włoskiej wrażliwości, ludziom, którzy potrafią śpiewać na ulicach...

– O czym jest film „Za ile mnie pokochasz”?
– Film ten jest historią o pieniądzach, która przeradza się w opowieść miłosną. W jednym z wywiadów powiedziano mi, że to dwuznaczne... Owszem, ale przecież większość prostytutek wykonuje ten zawód tylko dla pieniędzy. Jest to jakiś sposób, aby zabezpieczyć się przed miłością, która często jest bólem i cierpieniem. Ale gdy Daniela wreście ją znajdzie, to straci głowę, jak każda kobieta.

– Jak interpretuje Pani tytuł filmu?
– „Za ile” odziwerciedla sytuację filmu, która ma miejsce na początku, zaś „mnie pokochasz” to jego koniec. Jednym słowem Miłość.

– Czy nie bała się pani pokazywać swoje ciało?
– Nie boję się pokazywania swojego ciała, czego dowodem jest rola w filmie „Nieodwracalne”, gdzie zostało ono sprowadzone do funkcji przedmiotu. To bardzo osobista kwestia. Jeśli nagość jest ważna dla budowania postaci, to wierzę reżyserowi. Decydując się na pracę z Bertrandem Blier, wiedziałam, że nie będę grać poczciwej siostrzyczki. Ale film zachował dużo przyzwoitości...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dobrze, że moja żona nie wie, jak bardzo lubie oglądać panią Bellucci... :D:D:D

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.06.2006 19:38

Jeśli ma co pokazać, nie musi się wstydzić :) Nie ma czego!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.