Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Monika i Rui - polsko-portugalskie małżeństwo z Łodzi

Pozycja materiału w rankingach:

12561 miejsce

Dział: Cywilizacja

Ocena: 14pkt

Oceń:

Monika i Rui - polsko-portugalskie małżeństwo z Łodzi


Historia, która narodziła się zanim sami bohaterowie po raz pierwszy się spotkali. Ona zainteresowała się Portugalią, a on wędrował uliczkami jej miasta… a potem opisywał je na swojej stronie.

Monika i Rui Vilela / Fot. Vilela - archiwum rodzinneAnna Janicka-Galant: Europa zrobiła się mała, a małżeństwa wielokulturowe częste. Twój mąż, Moniko, jest Portugalczykiem. Jak się poznaliście? Rui najpierw poznał Łódź, a dopiero będąc w Portugalii poznał przeznaczoną mu łodziankę?

Monika: Rui był na półrocznym stypendium Leonardo da Vinci w Łodzi i w tym czasie się nie znaliśmy. Ja byłam w klasie maturalnej i interesowałam się Portugalią. Szukając informacji o Portugalii weszłam na forum portugalskie, na którym jeden Portugalczyk mieszkający w Łodzi podał namiary na ówczesną stronę Rui. Były na niej zdjęcia z jego pobytu w Łodzi i opisy miejsc, w których bywał. Taka ciepła relacja, która bardzo mnie zauroczyła. Chciałam to skomentować, ale nie wiedziałam co napisać w księdze gości, myślałam, że to będzie sztuczne. Zobaczyłam, że można się z nim skontaktować on-line za pomocą komunikatora, więc dodałam go do listy kontaktów. Chciałam mu powiedzieć, że jestem z Łodzi, że podoba mi się jego strona, choć z jej treści już wiedziałam, że on wrócił do Portugalii. Nasza pierwsza rozmowa odbyła się w styczniu 2005. Później były kolejne. Rozmawialiśmy siedem miesięcy, wysyłaliśmy sobie zdjęcia, pocztówki, małe prezenty. Rui przyjechał do mnie w sierpniu na trzy tygodnie. Zakochaliśmy się w sobie i później tak już jeździliśmy do siebie mniej więcej co dwa miesiące. A w sierpniu ubiegłego roku wzięliśmy ślub.

Coś jak znak dzisiejszych czasów - romans w sieci.

Monika: Tak, choć na początku to nie miał być romans. Bardzo dobrze nam się rozmawiało i dużo nam dało to, że on był tutaj, a ja już kiedyś byłam tam, więc mogliśmy porozmawiać o naszych spostrzeżeniach. O tym co nam się podoba w naszych krajach.

Rui, co skłoniło Cię do przyjazdu do Polski na program Leonardo da Vinci?

Rui: W dawnym systemie nauczania w Portugalii po pięciu latach studiowania robiło się licencjat. Po skończeniu tych studiów miałem możliwość wyjechać na stypendium. Miał być to wstęp do życia zawodowego i możliwość praktyki... a potem mogłem zdecydować czy chcę kontynuować naukę. Studiowałem inżynierię komputerową i dla tego kierunku były oferty wyjazdu do Barcelony lub Łodzi.
Monika: Wybrał Łódź, bo było to dalej od domu i jak podejrzewał, bardziej egzotycznie.

Najpierw przyjechałeś tu po wiedzę, a potem po żonę...

Rui: Gdy skończyłem stypendium, chciałem zrobić magisterium. System był taki, że magistra robili już ludzie czynni zawodowo w wieku 30-40 lat. Gdy zaczęliśmy komunikować się z Moniką przez internet byłem w trakcie studiów magisterskich w Universidade do Minho i jednocześnie na nim pracowałem. Strona, na którą trafiła była moją prywatną.
Monika: Nie byłam pierwszą Polką, która się z nim skontaktowała, ale rozmowy z nimi nie były takie interesujące jak ze mną. (śmiech)

Co was fascynuje w kraju współmałżonka?

Rui: Fascynuje mnie moja żona... :) Ludzie tutaj też są interesujący. Część swoich fascynacji i przemyśleń związanych z pobytem w Polsce opisuję na bieżąco na swoim blogu będącym następcą strony, dzięki której się poznaliśmy.
Monika: Raczej nie krajobrazy, bo w Polsce mamy ładniejsze. Moim ulubionym miejscem w Portugalii jest miasto Braga, podoba mi się też Lizbona. Smakuje mi kuchnia portugalska, zwłaszcza ich słodycze. I ludzie są spokojniejsi, mniej zagonieni, nigdy się nie śpieszą, więc są wiecznie spóźnieni... Z jednej strony jest to miła odskocznia od mojego bardzo aktywnego życia w Polsce. Z drugiej ta powolność może trochę denerwować.
 / Fot. Rui Vilela - archiwum rodzinne Bacalhau à Brás, a portuguese cod fish dish. / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Bacalhau_%C3%A0_br%C3%A1s.jpg Portugalski kogut - jeden z symboli tego kraju. / Fot. Rui Vilela - archiwum rodzinne Impreza wigilijna z prezentacją zwyczajów i tradycji świątecznych krajów z kręgu kultury romańskiej - Centrum Języków Romańskich w Łodzi. / Fot. Anna Janicka-Galant

Zobacz także:

Anna Janicka-Galant OFFline profil autora

Autor: Anna Janicka-Galant

Napisz do autora

Artykuły (35) Galerie (5) Średnia ocen (4.66)

Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska

O mnie: life coach, dziennikarka, podróżniczka, propagatorka Edukacji Domowej (http://edukacjadomowa.monomit.pl)

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.