Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

171203 miejsce

Monodram Cesarza w rocznicę urodzin Ryszarda Kapuścińskiego

W siedzibie Agory, przy ulicy Czerskiej w Warszawie, aktorka Teatru Dramatycznego, Jolanta Olszewska już po raz dziesiąty w karierze odegrała sztukę o demoralizującej, destrukcyjnej i wykrzywiającej władzy cesarz Etiopii, Hajle Sellasje.

Okładka wydania GW / Fot. okładkaPowstanie monodramu na podstawie książki było wydarzeniem bardzo ważnym, też dla samego pisarza. Wydaje się bowiem, że po dobrych czy lepszych inscenizacjach teatralnych "Cesarza", takich jak Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi z 1978 r., warszawskim Teatru Powszechnego z 1979 r., czy płocka Teatru Dramatycznego z 1981 r., narodziła się sztuka, która samego mistrza. Miał bowiem okazję uczestniczyć w jednej z inscenizacji Jolanty Olszewskiej, która do dziś wspomina to wydarzenie z drżeniem w głosie.

Tekst "Cesarza"musiał zostać potraktowany wybiórczo i przepuszczony przez sito czasu przeznaczonego na jego inscenizację, jak również własną koncepcję reżyserki Magdy Teresy Wójcik oraz aktorki Jolanty Olszewskiej. Mimo to jest niezwykle zgodny z prawdą, i historyczną, i autorską Kapuścińskiego. Scenariusz, jak i sama forma monodramu są obrazem ciężkiej, aczkolwiek efektywnej pracy inscenizatorsko-aktorskiej. Widać ogromny wysiłek artystki, włożony nie tylko w samo odegranie kilku ról sług tytułowego cesarza równocześnie: poduszkowego, woreczkowego, moździerzowego, jak i następnie samego Hajle Sellasje.

Odgrywany już wcześniej m.in. w Teatrze Adekwatnym i Teatrze Dramatycznym w Warszawie, spektakl nie jest dziś stałym elementem repertuaru żadnego z teatrów i wędruje po kraju. Jest to treściwy i syntetyczny monodram, kameralny spektakl, zachowujący formę reporterską, której wyrazem jest status głównej, choć nie jedynej obecnej na scenie, postaci. Gdy widzom ukazuje się dziewczyna z plecakiem, maszerująca zdecydowanym krokiem przez środek sali, odnosi się wrażenie, że oto mamy przed sobą kogoś, kto nie tylko będzie motorem całej akcji. Ma on do wykonania zadanie istotniejsze pod względem wartości przekazu. Musi bowiem zdać relację, dosyć osobistą, może nawet subiektywną, z tego, co jest tematem książki.

Aktorka stara się wniknąć w prawidła rządzące zarówno światem opisanym w "Cesarzu", jak i relacjami między różnymi warstwami społecznymi. Kolejno zaś przenieść wyniki swych obserwacji na grunt uniwersalny, nawet, powiedziałabym, egzystencjalny. Zadanie niełatwe do wykonania, dlatego sukces poczytywać można za wynik kunsztu i doświadczenia Olszewskiej. Stworzyła mistrzowską kreację postaci nie tylko książkowej wersji "Cesarza", ale i czytelnika, próbującego wniknąć w strukturę tekstu. Przełożenie tego na język aktora teatralnego dało efekt zaskakująco dobry.

Spektakl był wielką fetą na cześć Kapuścińskiego. Nie mógł przyjść na niego nikt, kto nie ceni tego wielkiego pisarza i nie zna jego spuścizny. I choć zrozumieć przesłanie nie jest trudno, to znając źródło literackie można zagłębić się bez problemu w formę spektaklu, dojrzeć środki, którymi operuje artysta i narzędzia, za pomocą których wartość widowiska wzrasta. W tym przypadku wartość ta, obliczona na potrzeby doświadczonego i wymagającego czytelnika Ryszarda Kapuścińskiego- reportera i pisarza, byłaby równie wysoka, gdyby oceniać sam warsztat aktorsko- improwizacyjny Jolanty Olszewskiej. Dlatego dziwi, że stosunkowo mało który teatr wychodzi do niej z propozycją wystawienia owego monodramu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.