Facebook Google+ Twitter

Monodram o duchu teatru i losie aktora w warszawskim Capitolu

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2012-10-19 12:24

Aktorstwo jest jedną z najstarszych profesji świata i wymaga żelaznej kondycji psychofizycznej. Jednocześnie uprawiających ten zawód ludzi cechuje często skrajna próżność i nadwrażliwość. To nie ułatwia życia im i ich życiowym partnerom.

Teatralny widz nie musi tego wiedzieć, bo dla zrozumienia treści widowiska nieistotne jest, jak bardzo aktor jest człowiekiem nieszczęśliwym. Ta niesłychanie wrażliwa, ludzka istota bywa przez swoich współpracowników znienawidzona, ale równie mocno ukochana, Reżyserzy doskonale o tym wiedzą bowiem, że bez Aktora nic nie zrobią, a ich osobisty sukces zależy od jego kondycji psychicznej i geniuszu. Tym razem na Małej Scenie Teatru Capitol Cezary Morawski był sam sobie sterem, okrętem i żeglarzem. Zdecydował się sam wyreżyserować tekst monodramu, który brawurowo zagrał przed publicznością.

Przed wejściem na widownię w kuluarach teatru czas oczekiwania umilała nam skrzypaczka, przypominając swoją grą o ulicznych muzykach, zbierających datki do otwartego futerału po instrumencie. Taki już los artysty w nowej rzeczywistości gospodarki rynkowej. gdzie coraz mniej miejsca dla prawdziwej sztuki.

Na sali teatralnej także wystawiono pojemnik na wrzucane przez publiczność pieniądze z wymownym hasłem "Qltura", która pozbawiona mecenasa ledwo dyszy, chociaż jakimś cudem wciąż istnieje. Aktor występujący w monodramie nie omieszkał później nam wypomnieć, że tak mało widzów ofiarowało cokolwiek na tacę. To żadna aluzja do kościoła, ale teatr jest świątynią sztuki i niepowtarzalny nastrój tego miejsca udało mu się stworzyć dzięki wspaniałej grze.

Mówiąc o wielkich umiejętnościach aktorskich odtwórcy głównej roli wiem, że powiedziałem o tym zdecydowanie za mało. Aby dopełnić opisu zasług Cezarego Morawskiego w tym spektaklu, muszę wspomnieć o umiejętności prowadzenia żywego dialogu z publicznością i wciągania widzów do współgrania na scenie. Wbrew pozorom, to wcale nie jest łatwa sztuka. Akurat podczas tego przedstawienia, które miałem szansę obejrzeć na widowni siedziały dwie klasy młodzieży z Siedlec. Młodzi świetnie się bawili i popisywali przed sobą nawzajem bardzo chętnie uczestnicząc w roli statystów, naśladując zwierzęta i szumiące drzewa. Jedyny profesjonalny aktor na Małej Scenie Teatru Capitol zaprezentował nam swoisty erzatz przedstawienia, które miało się odbyć, ale z braku funduszy na scenografię, może nam tylko opowiedzieć to, co chciał publiczności pokazać w pełnej krasie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.