„Monopol na zbawienie” Szymona Hołowni to nie manifest ortodoksyjnych poglądów religijnych autora. To zbiór ciekawostek i opisów, o których nawet zagorzały katolik mógł nie mieć pojęcia.
Sięgając po książkę „Monopol na zbawienie” miałam pewne wątpliwości. Bo przecież Szymon Hołownia ze swoimi poglądami się nie kryje i co jeśli przez kolejne 350 stron czeka mnie wyłącznie twarda, literalna wykładnia na temat tego co wolno, czego nie wolno katolikowi, a każdy kto nim nie jest będzie cierpliwie i skrupulatnie mieszany z błotem? Mógł o tym świadczyć choćby tytuł. Czyżby autor przyznawał grubiańsko i bez zbędnych upiększeń tylko sobie i swoim ziomkom w wierze pewną wyłączność na dostęp do prawdy i racji? Zobacz także:
Artykuły
(36)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.32)
Miejscowość: Wałbrzych | Kraj: Polska
O mnie: Studiuję dziennikarstwo i PR, nałogowo czytam i kocham teatr. Interesuje mnie wszystko o czym można napisać.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Kamil Kurowski 08.02.2010 15:12
Ja skorzystałem z promocji 50% w wydawnictwie znak jaka była dla użytkowników naszego portalu i książkę zakupiłem. Przeczytałem z wielkim zaciekawieniem. Z recenzją się zgadzam. 5*
Krzysztof Krzak 08.02.2010 09:45
Szymon Hołownia to poza wszystkim człowiek z ogromnym poczuciem humoru i dystansem do wszystkiego. Dlatego też z niecierpliwością czekam w kolejce na pozyczenie tej książki. /5/