Facebook Google+ Twitter

Monroe znana i nieznana

Zdarza się co jakiś czas, że ktoś znajduje nowe zdjęcia czy listy, na światło dzienne wydobywając tym samym ciekawe, często budzące zdumienie informacje. Takie informacje o Marilyn, których mało kto się spodziewał...

Zafascynowana potęgą literatury, dużo czytała. Zdjęcie wykorzystane w publikacji "Marilyn Monroe Fragmenty" / Fot. Wydawnictwo Literackie
A może nie o Marilyn Monroe, ale o Normie Jean, bo tak naprawdę nazywała się sławna aktorka. Co i rusz ktoś, gdzieś, upublicznia nowinki o niej. O tej, która pomimo upływu tylu lat, ciągle fascynuje, ciągle ciekawi i ciągle - inspiruje. Dlaczego? Dobre pytanie. A odpowiedzieć na nie właściwie to trudna sprawa, gdyż postać aktorki nie jest jednoznaczna.

Monroe to aktorka, której talent jest (i zawsze był) negowany. Trudno jednak odmówić go Marilyn, wystarczy obejrzeć kilka filmów, w których zagrała. Oczywiście, zwykle kojarzona jest z rolami w lekkich komediach, takich jak "Mężczyźni wolą blondynki" (Gentlemen Prefer Blondes), "Jak poślubić milionera" (How to Marry a Millionaire) czy "Pół żartem, pół serio" (Some Like It Hot). Wystarczy jednak przyjrzeć się jej grze w "Przystanku autobusowym" (Bus Stop), albo "Skłóconych z życiem" (The Misfits).

Dobrym świadectwem talentu aktorskiego Monroe jest też nieukończony film Something's Got to Give. Marilyn była już wtedy dojrzałą kobietą. I dojrzałą aktorką, która na swoim koncie miała nie tylko rólki i role w produkcjach Hollywood, ale też występy w sztukach teatralnych i naukę w znanej szkole aktorskiej (Actors Studio), gdzie szlifowała swój talent pod okiem znanego Lee Strasberga. Miała też wiele nowatorskich pomysłów, jako pierwsza zainicjowała bunt przeciwko tyranii wytwórni, zakładając własną, niezależną firmę producencką, dzięki której mogła kierować swoją karierą aktorską i negocjować lepsze warunki kontraktów przy okazji kręcenia filmów z wytwórniami. Monroe, choć kojarzona z piękną, acz głupiutką blondynką, głupia zdecydowanie nie była.

Zdjęcie wykorzystane w publikacji "Marilyn Monroe Fragmenty" / Fot. Wydawnictwo LiterackieCo więcej, o talencie Monroe świadczy jej główna rola. Najważniejsza w całym dorobku. Rola, w której wciela się w piękną blond aktorkę, bożyszcze tłumów, symbol seksu. W kobietę o melodyjnym imieniu Marilyn. Marilyn Monroe.

Ta postać to jej największa kreacja. Częściowo narzucona przez wytwórnię, jeśli chodzi o wygląd i zachowanie seksbomby. Częściowo utworzona na potrzebę chwili, odgrywanie Marilyn Monroe pozwalało bowiem zwiększyć pewność siebie, zapomnieć o kompleksach, odsunąć lęki gdzieś na później.

Bo aktorce zawsze brakowało wiary w siebie. Trudno w to uwierzyć? Wystarczy przeczytać chociaż kilka z jej listów czy notatek. Żyła w ciągłym lęku, że nie dość dobrze gra, że nie dość dobrze się stara:

"Fear of giving me the lines new, maybe won't be able to learn them, maybe I'll make mistakes, people will either think I'm no good or laugh or belittle me or think I can't act" (Obawa przed nowym tekstem, może nie będę zdolna się go nauczyć, może będę się mylić, ludzie pomyślą, że nie jestem dobra, albo mnie wyśmieją, albo zlekceważą, albo uznają, że nie umiem grać).
[źródło: Marilyn Monroe Fragmenty, Wydawnictwo Literackie]

Świadectwem problemów aktorki z samą sobą są też zapiski i nagrania Ralpha Greensona, jej ostatniego psychoanalityka, który starał się jej pomóc poradzić z problemami osobistymi i zawodowymi [źródło: Marilyn, Ostatnie seanse, Wydawnictwo Znak]. Greenson opiekował się Monroe przez kilka ostatnich lat, aż do jej śmierci. Według niektórych pomógł jej, według innych - tylko zaszkodził. Pewne jest to, że do samego końca borykała się z niepewnością i lękami. Czy jest wystarczająco "dobra".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Wykształciuch2
  • Wykształciuch2
  • 29.01.2012 22:32

Zdecydowała się na bardzo trudną rolę ( wizerunek wprowadziła w życie) i zapłaciła za to zbyt drogo. Zawsze,kiedy myslę o tak wspaniałych ludziach ,których udziałem nie stał się ciąg dalszy,jest mi smutno i z powodu zmarnowanych potencjałów i z powodu ich samych. Jak bardzo życie może bolec skoro ktoś decyduje się na taki krok?

Komentarz został ukrytyrozwiń
4272
  • 4272
  • 29.01.2012 18:41

Violetta Villas była nią zafascynowana

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Andrzeju, jestem wielką fanką talentu aktorskiego Monroe - i Normy Jean. To była bardzo uzdolniona i mądra kobieta. W tekście pokazuję (mam nadzieję) inne oblicze gwiazdy, zachęcam do pogrzebania głębiej w legendzie, do odkrywania bardzo ciekawych faktów z życia aktorki.

Jeśli chodzi o wizerunek seksbomby - to jest on (niestety?) tym, który dominuje - i jest to wizerunek przyjęty jednak z rozmysłem, co więcej, pomógł on Monroe osiągnąć sukces, a równocześnie pozbawił Normę innych "ról", chociażby matki (i odnosząc się do Pana uwagi: nie twierdzę, że Norma matką "powinna być, bo...", twierdzę, że ona chciała nią zostać. To co innego).

Pozdrawiam ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Katarzyno, jakoś nie do końca jest Pani przekonana o talencie aktorskim i zdolnościach w życiu prywatnym i zawodowym Marilyn Monroe. Za dużo tutaj wzmianek o..."s.-bombie", jak również rozrzewnień jaką to Marylin lub raczej Norma Jean mogłaby być wspaniałą matką, żoną.. To tradycyjnie polskie wzorce "jaką kobieta być powinna"...

- A przecież Norma Jean czy też jak kto woli Marilyn Monroe żyła, kochała i współ - tworzyła wraz z różnymi mężczyznami, mężami, prezydentami...w środowisko amerykańskim! Tam są na pewno inne normy jak w środowisku polskim! Dlatego wiele aktorek polskich wraca dzisiaj z kontynentu amerykańskiego do "starej Europy". Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.01.2012 18:48

A'propos Marilyn, polecam spektakl http://teatrdramatyczny.pl/spektakle/persona__maryiln
nie wiem, czy jeszcze jest w repertuarze, ale jest świetny :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.