Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11473 miejsce

Monte Cassino: zdobywało tak wielu - zdobyło tak niewielu

Monte Cassino to miejsce znaczące dla Polaków. To tutaj 18 maja 1944 roku o świcie odegrany został hejnał mariacki, ogłaszając zwycięstwo polskich żołnierzy.

Monte Cassino – to nazwa wzgórza o wysokości niewiele ponad 500 m n.p.m. w Apeninach Środkowych, pomiędzy Rzymem i Neapolem.

Bitwa pod Monte Cassino (zwana także Bitwą o Rzym) - to seria bitew pomiędzy wojskami alianckimi a Wehrmachtem. Niemcy, zdając sobie sprawę ze strategicznego znaczenia wzgórza Monte Cassino, zbudowali na nim (i sąsiednich wzniesieniach) pas umocnień, zwany linią Gustawa. Podejmowane kilkakrotnie próby zdobycia wzgórza (od stycznia 1944 r.) spełzły na niczym, żadnego efektu nie przyniosły także bombardowania lotnicze. Droga na Rzym była zamknięta.

Próba ominięcia Monte Cassino poprzez desant pod Anzio również nie przyniósł spodziewanych rezultatów – aliantom udało się zdobyć przyczółek, ale nie osiągnęli wyznaczonych celów i okrążenie wojsk niemieckich nie powiodło się. W tej sytuacji dowództwo alianckie postanowiło wznowić ataki na wzgórze od południa.

Ataki prowadzono w trzech fazach, ale wszystkie uderzenia zakończyły się ich klęską. Jako pierwsi uderzali Amerykanie (operacja Shingle) 22 stycznia 1944 roku. Pod wieczór straty wyniosły 1050 ludzi i walkę trzeba było przerwać. Do kolejnego szturmu wysłano 34. dywizję amerykańską. W trakcie walk pozostało zaledwie 9 proc. jej początkowej liczebności. Tam też, wprost na klasztor, szli Gurkowie. Najlepsi z najlepszych. Nie doszli. Podobny los spotkał nowozelandzkich Maorysów.

Drugie uderzenie (operacja Avenger) rozpoczęte 15 lutego przez 2 dywizję nowozelandzką miało za zadanie odciążyć atakowany przez niemiecką 14. Armię przyczółek pod Anzio (zdobyty wcześniej w ramach operacji Shingle). Mimo iż zajęto na pewien czas kluczowe wzgórze 593, jeszcze tego samego dnia na skutek ciężkich strat i ostrzału niemieckiego z okolicznych bunkrów wycofano się.

Alianci stracili ogółem 54 tysiące ludzi, nie zdobywając wzgórza. W korpusie nowozelandzkim straty były tak duże, że musiano formację rozwiązać...

W tym czasie 2 Korpus Polski pod dowództwem gen. Andersa wszedł w skład 13 Korpusu Brytyjskiego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

jOLANTA s.
  • jOLANTA s.
  • 26.05.2011 08:29

Panie Janie, bardzo dziękuje, że Pan napisał jak było w tych dniach pod Monte Cassino!
Musze się wybrać koniecznie na Monte Cassino, byłam tylko raz i przepłakałam, przypomniałam sobie jak mi stryj opowiadał, który zmarł w 1987r. a jego brat, który też tam walczył zmarł w 1968r.
Oni nie doczekali lat 90-tych, ja byłam we Włoszech w 2000r.
Pierwszy raz słuchałam opowiadań stryja (tych prawdziwych) w 1972 roku i tak aż do jego śmierci, dla mnie miało to OGROMNE znaczenie i ma do dziś.
To co na koniec Pan napisał, to odzwierciedla całą prawdę, że tak "witało" się powracającego żołnierza i tak się go traktowało!!!!!!! Upodlenie w najwyższym stopniu do samej ich śmierci, tych WALECZNYCH ludzi.

Pozdrawiam Pana serdecznie i życzę zdrowia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jan W. Pajewski
  • Jan W. Pajewski
  • 25.05.2011 00:20

Witam i pozdrawiam wszystkich którzy czytaję i piszą tu komentarze. Wróciłem w niedzelę z Włoch, trochę już ochłonąłem, alę jeszcze długo będę miał przed oczami tę uroczystość.
Pani Jolanto prosi pani żebym napisał jak było - była to piękna kameralna uroczystość, może od początku.
Była to wycieczka zorganizowana przez grojecki oddział Związku Żolnierzy Rezerwistów i Weteranów Wojska Polskiego w której wzięło udział 102. osoby, najmłodszy uczetnik haszej grupy miał 14 lat, najstarszy 84.O godzinie ósmej 18 maja przyjechaliśmy pod klasztor na górze Cassino , najpierw bylo zwiedzanie opactwa Benedyktynów potem przeszliśmy na cmentarz gdzie została odprawiona msza święta przez naszego kapelana po której w asyście pocztu sztandarowego zostały złożone wieńce i zapalone znicze.
Przed złożeniem wieńców został odegrany na trąbce sygnał wojska polskiego a po żłożeniu hejnał mariacki , po krótkich przemówieniach została odegrana na trąbce melodja " śpij kolego" a na zakończenie została odśpiewana przez wszystkich uczestników pieśń "Czerwone Maki". w sumie w tej skromnej uroczystości wzięło udział ok 200. osób ponieważ przyłączyla się do nas wycieczka szkolna ze Strzelec Opolskich i indywidualni turyści. Ja byłem w delegacji składania wieńców, uważam że spełniłem swój patriotyczny obowiązek.
Po zakończeniu podszedł do nas nasz pilot i powiedział zniekształconym głosem, " kochani bliście wspaniali, jeszcze mam łzy w oczach i sciśnięte gardło, byłem tu kilka razy ale pierwszy raz tak się wruszyłem, była to porządna lekcja patriotyzmu dla młodych". Myślę że każdy z uczestników miał w oczach łzy wzruszenia.
Potem były pamiątkowe zdjęcia , indywidualne przejścia w zadumie między rzędami białych krzyży i powrót do kraju.

Pani Jolanto, w nawiązaniu do tej przykrości i upodlenia jakiego doznali uczestnicy zwycięskiej bitwy pozwolę sobie przytoczyć fragment ballady Lecha Makowieckiego pt. Ovo vadis Polonia (dokąd idziesz Polsko) ..."los Cie wystawiał nieraz na próbę
z Monte Cassino prosto na UB...
... było ich wielu ludzi ze stali
nie mógł ich złamać Hitler i Stalin
została ich garstka, z resztą sam zobacz
śmieszne berety, znicze na grobach
czasami grzebią w śmietnikach nocą
żyć jakoś trzeba, a nie ma za co
- za słabi żeby światu urągać
za dumni żeby rękę wyciągać"
I to chyba w formie poetyckiej w pełni ozwierciedla ich los.
Pozdrawiam , wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia życzę

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jolanta S.
  • Jolanta S.
  • 16.05.2011 15:23

Panie Janie, niech Pan napisze po powrocie jak było. Ja byłam tylko raz i bardzo bym chciała pojechać. Tam walczyło moich 2-ch stryjków (braci rodzonych) i do samej śmierci żyli bardzo POKORNIE (mimo, że przeżyli piekło na ziemi), a o Bitwie mówili do samej śmierci. Słuchałam i płakałam. To wszystko przeżyli, ale zapomniani, poniżani, serce boli. Nie daj BOŻE nigdy takiego upodlenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jan W. Pajewski
  • Jan W. Pajewski
  • 14.05.2011 00:18

Tak, zgadza się, to bitwa gdzie należy pochylić głowy, ale tylko przed naszymi żołnierzami, (nigdy przed aliantami) właśnie jutro rano jadę to uczynić , wyjeżdżamy dużą grupą do Włoch na Monte Cssino aby wziąc udział w uroczystościach rocznicowych z okazji zakończenia zwycieskiej bitwy, jedziemy pochylić głowy , sztandar i złożyć wieńce na grobach naszych żołnierzy. to jest nasz polski i żołnierski obowiązek .
Tak jak obowiązkiem każdego katolika jest być w Rzymie i na Jsnej Górze, tak obowiąkiem Polaka jest być w tych mięjscach gdzie polscy żołnierze przelewałi krew: Mote Cssino, Westerplatte, Lenino, Kalee, Arnhem, bo ten prosty żołnierz polski gdzie by walczył, tam gdzie los go rzucił zawsze to czynił z wiarą że walczy z wrogiem naszego kraju i z nadzieją że wroci do wolnej Polski, choć nie wszystkim dane było wrócić, tak jak tym spod Monte Cassino (były to dywizje kresowe), a już w 1943 na konferencji w Teheranie alianci bez nasze widzy oddali kresy wschodnie stalinowi, a potem z zimną krwią wykorzystali walecznośc naszych żołnierzy do osiągnięcia swoich celów, choć wiedzieli że do swoich domów już nie powrócą.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jolanta S.
  • Jolanta S.
  • 13.05.2011 13:54

Bitwa pod MONTE CASSINO, to bitwa, gdzie należy pochylić głowy i mieć to w pamięci na zawsze.
Żołnierz Polski zbierany do armii Andersa ze wszystkich stron, starał się nie zawieść. Ta tęsknota za WOLNĄ POLSKĄ była tak silna, że nie było mowy o przegranej. Waleczność mamy we krwi a i tułaczka w ich przypadku była tym motywem walki. POLSKA śniła im się po nocach, ale mimo, że Zwyciężyli i Przeżyli nie wszystkim było dane wrócić do WOLNEJ i NIEPODLEGŁEJ. Chociaż Bitwa WYGRANA, los powracających żołnierzy do POLSKI był okupiony Zdradą i Śmiercią na ojczystej ziemi. ONI nie byli witani, oni byli ZDRADZENI, UPODLENI i ZABIJANI. Tak nie wita się ZWYCIĘSKIEGO ŻOŁNIERZA!!!! Taki LOS czekał powracających. Dlatego wielu nie powróciło...!!!! Taka jest historia naszej OJCZYZNY i NIE WOLNO O TYM ZAPOMINAC. BARDZO SMUTNA i NIESPRAWIEDLIWA!!!!!!!!!!!!!!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jan W. Pajewski
  • Jan W. Pajewski
  • 20.03.2011 20:02

Artykuł ogólnikowy utrzymany w tonie gloryfikującym aliantów, zawierający nieścisłości niedomówienia a nawet przekłamania. Przytoczę kilka z nich:(cytat:Anders ich uratował, tworząc armie polską w Rosji i wyprowadzając ich na wschód"). To nie Anders był twórcą korpusu tylko naczelny dowódca sił zbrojnych gen Władysław Sikorski, czy to był ratunek też można by polemizować.
Anders podejmując decyzję o szturmie na Monte Cassino popełnił niesubordynację nie uzgadniając tego z naczelnym dowództwem a nawet nie informując o tym. (cytat:żadnego efektu nie przyniosły bombardowania lotnicze"), nie tylko nie przyniosły żadnego efektu ale dały skutek odwrotny do zamierzonego,otóż do chwili zbombardowania klasztoru przez amerykanów był on traktowany przez Niemców jako obiekt neutralny a żołnierze mieli kategoryczny zakaz wstępu na teren klasztorny, po zbombardowaniu klasztor został uznany za obiekt strategiczny i osadzony doborowymi oddziałami spadochroniarzy, a ruiny stworzyły doskonałe warunki do obrony i ataku.
Należy jeszcze dodać że gdy wywiad niemiecki doniósł o planowanym przez amerykanów bombardowaniu, niemiecki dowódca gen. Kesselring nakazał zinwentaryzować zbiory klasztorne i wywieść w bezpieczne miejsce do Watykanu.
Dodam jeszcze że po ustaniu wieczornych walk w dniu 17 maja i przełamaniu przez anglików od strony północnej linii Gustawa, Niemcy zdając sobie sprawę że mogą zostać okrążeni pod osłoną nocy dyskretnie wycofali się poza linię Gustawa. Polacy wkraczając rankiem 18 maja zastali tylko 22 rannych niemieckich żołnierzy.

Z poważaniem: J. W. P

Komentarz został ukrytyrozwiń
ktoś
  • ktoś
  • 26.02.2011 16:52

a można się dowiedzieć kto jest autorem tego artykułu . ????

Komentarz został ukrytyrozwiń
no bo powiem
  • no bo powiem
  • 10.12.2010 16:11

nawet nawet dużo i na temat

Komentarz został ukrytyrozwiń

MONTE CASSINO 2008 - 16 SIERPNIA 2008 R.
2008-08-06
Z okazji Dnia Wojska Polskiego Zamek Ogrodzieniec wraz z Grupami i Stowarzyszeniami Rekonstrukcji Historycznej oraz prywatnymi właścicielami historycznych pojazdów wojskowych organizują w dniu 16 sierpnia 2008 pokaz „żywej historii”,a w nim prezentację wojsk uczestniczących w walkach na froncie włoskim w czasie II Wojny Światowej, ich sprzętu i uzbrojenia oraz pojazdów. Impreza ma na celu przybliżenie wszystkim jej uczestnikom realiów, w jakich polskie oddziały wojskowe dokonały zdobycia Klasztoru na Monte Cassino.

Dzięki naturalnemu ukształtowaniu terenu Zamek Ogrodzieniecki stanowi naturalną scenerię przypominającą wzgórze Monte Cassino, zaś sama budowla symbolizuje ruiny klasztoru na słynnym włoskim wzgórzu. Owo podobieństwo ułatwi widzowi odbiór wybitnie edukacyjnego przesłania, jakie niesie organizowane przez nas wydarzenie.

Plan Imprezy 16.08.2008 – Zdobycie Monte Cassino

11:00 – 13:00 statyczny pokaz wojsk, sprzętu, uzbrojenia i pojazdów
Będzie można z bliska zobaczyć żołnierzy polskich, amerykańskich i niemieckich, zadać pytania, zrobić zdjęcia. Atrakcją będą również historyczne pojazdy wojskowe z prywatnych kolekcji.


13:00 – 14:00 próby inscenizacji batalistycznych
Można obserwować jak rekonstruktorzy przygotowują się do pokazów walk.


14:00 – 15:00 przerwa techniczna


16:00 inscenizacja batalistyczna walk amerykańskiej piechoty na froncie włoskim


17:00 inscenizacja batalistyczna ciężkich walk II Korpusu Polskiego o Monte Cassino zakończona zatknięciem proporca 12 PUP na gruzach klasztoru


18:00 – 20:00 dalszy ciąg statycznego pokazu wojsk, sprzętu, uzbrojenia i pojazdów.

Za stroną:
http://www.zamek-ogrodzieniec.pl/index1.php?go=aktualnosci&id=93

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.