Czarny-biały, aborcja = zabójstwo. Zarówno Alicja Tysiąc, jak i nastoletnia Agata zostały zawłaszczone przez wojujące ze sobą media, stały się mimowolnie narzędziem w tej wojnie, szczególnie czternastolatka, którą ze względu na wiek trudno nazwać osobą w pełni świadomą.
– Agatą rozgrywano, z pewnych względów nie można nazwać czternastolatki osobą w pełni świadomą – potwierdza moje podświadome przypuszczenia medioznawca z UW, prof. Maciej Mrozowski.
Dla mediów prawicowych kobiety poddające się zabiegowi aborcji są morderczyniami, w związku z wypowiedziami red. naczelnego „Gościa Niedzielnego” Alicja Tysiąc już złożyła sprawę
do sądu.Tygodnik jako medium katolickie ma prawo oceniać czyny sprzeczne z doktrynami wiary jako niemoralne, ale w swojej ocenie chyba troszkę się zapędził. W numerze 40/2007 tygodnik „przypadkowo” pisze o "roześmianych i i zrelaksowanych" po pracy esesmanach z Auschwitz, ich postawę tłumaczy „przyzwyczajeniem się do mordowania”. Nie miałoby to większego znaczenia, gdyby nie fakt takiego opisania sędziów ze strasburskiego Trybunału: "A co z sędziami, którzy wydali tak nieprawdopodobny wyrok? Zapewne na weekendy jeżdżą w różne urokliwe miejsca. Są uśmiechnięci, zrelaksowani. Przyzwyczaili się" – pisze naczelny "Gościa Niedzielnego".
Już nawet nie będę wspominać wywodów Pospieszalskiego dziękującego matce za bohaterskie urodzenie jego i jego rodzeństwa, ani próby skonfrontowania postawy 14-letniej Agaty z Agatą Mróz, która wolała umrzeć, ale urodzić upragnione dziecko (przypominam, że świadomie podjęła decyzję o zajściu w ciążę). Nie będę tego wszystkiego wywlekać i pogrążać prawicowych mediów, w końcu świetnie same to robią.
Oddając głos sprawiedliwości, muszę nadmienić, że nie cała, „poetycko” określana przez Jerzego Urbana, „kato-prawica” uległa temu swoistemu pojmowaniu miłości bliźniego.
- Język, którego używają biskupi, to język walki, konfrontacji z obcym ideologicznie wrogiem, z tym "innym", z liberalizmem.
Postać prawdziwie wielkiej osobowości polskiego Kościoła przywołał Cezary Gawryś, redaktor katolickiego miesięcznika "Więź" i nie był to ojciec Tadeusz, bynajmniej:
– Kard. Wyszyński nigdy sobie nie pozwalał na wymienianie nazwisk, nawet gdy ostro z czyimś poglądem
polemizował.
Kościół katolicki w Polsce nie od dziś jest podzielony (sam się dzieli?) na frakcję toruńską i lednicką, choć zawsze jakoś dziwnie słychać głównie tą pierwszą. Jak wyżej już wspomniałam, równie silnie podzieliły się media, jak od linijki lewica – prawica – obie w najskrajniejszych postaciach .
Rolę tuby propagandowej środowisk lewicowych, feministycznych tradycyjnie przyjęła „Gazeta Wyborcza”, która najpierw ogłosiła czternastolatkę zgwałconą, później się z tego wycofywała.
– Media lubią świeżą krew w tematach, a takim było podjęcie kontrowersyjnej decyzji. W obu sprawach mamy do czynienia z manipulacją, ani prawicowe, ani lewicowe media nie są tu bez winy. Nie zapominajmy też o pewnej „drapieżności” na pieniądze. – medioznawca z Collegium Civitas, prof. Andrzej Szpociński nie pozostawia złudzeń.
Tak, wszystko musi być zgodnie z linią programową, co tam jakaś czternastolatka, a nazwisko Tysiąc przecież samo mówi za siebie, liczy się temat. Nasuwa się określenie „iść po trupach”, ale chyba go nie użyję, zachowam to określenie dla innych mediów...
„Gość Niedzielny” numer 40/2007