Facebook Google+ Twitter

"Morderstwo w klasztorze", czyli duchowni na tropie zbrodni

Tajemnicze morderstwo zakonnika, mroczna zagadka, niecodzienne śledztwo oraz ciekawe wykłady z historii z Kościoła - tego można spodziewać się po powieści "Morderstwo w klasztorze" Donny Fletcher Crow.

okładka / Fot. wydawnictwo PromicW Kolegium Przemienienia w Kirktrope, małej miejscowości w Anglii, zostaje zamordowany ojciec Dominic. Jego zmasakrowane ciało znajduje Felicity Howard, młoda Amerykanka, która przygotowuje się tam do posługi kapłańskiej. Widok jest przerażający: całe pomieszczenie było zabryzgane krwią. Jasnoczerwone plamy były wszędzie: na nieskazitelnie białych ścianach i pościeli, na otwartych stronicach modlitewnika, na posągu Chrystusa - tworzyły upiorne, krwawe stygmaty na Jego miłosiernie wyciągniętych dłoniach... Pośrodku pokoju w kałuży krwi leżał jej ukochany ojciec Dominic z głową zmasakrowaną. Był nie do poznania. W dodatku w pomieszczeniu znajduje się brat Antony, który jest cały we krwi.

Mnisi nie wierzą jednak w winę Antony'ego. Dlatego proszą go, by wraz z Felicity zbadali tę sprawę. Bohaterowie będą musieli wyruszyć w niebezpieczną podróż śladami ojca Dominica, zgłębić prastarą wiedzę, by zrozumieć współczesne wydarzenia i odkryć prawdę. Felicity będzie miała chwile zwątpienia, czy postąpili słusznie, opuszczając klasztor. W dodatku ktoś będzie podążał ich śladem i chciał ich zastraszyć, a może nawet zabić. W toku śledztwa zrozumieją, że nikomu nie mogą ufać, bo nie wiadomo tak naprawdę, kto jest ich przyjacielem, a kto wrogiem. Czy uda im rozwiązać zagadkę i ujść z życiem... oraz się w sobie nie zakochać?

Na początku warto wspomnieć, że motyw duchownych, którzy bawią się w detektywów nie jest zbyt oryginalny. W pierwszym odruchu przychodzą do głowy 3 seriale - amerykański "Detektyw w sutannie", włoski "Don Matteo" oraz polski "Ojciec Mateusz" oraz powieść "Imię róży" Umberta Eco. Jednak w tym przypadku schemat jest trochę inny. Wprawdzie zakonnicy próbują na własną rękę dowiedzieć się prawdy, ale nie pomagają policji. Wprost przeciwnie, utrudniają im pracę. W dodatku śledczy obecni są jedynie w rozmowach duchownych, którzy relacjonują ich poczynania. Moim zdaniem to ciekawy zabieg, z którym nie spotkałam się dotąd w żadnej powieści.

Książka stanowi ciekawe połączenie wątku kryminalnego z religijno-historycznym. Wydarzenia dziejące się współcześnie przeplatają się opowieściami o żywocie Kutberta z Lindisfarne, świętego w kościele katolickim oraz patrona Anglii. Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie dowiedziałam się tyle o żadnym świętym. Myli się jednak ten, kto myśli, że jest to nudny wykład. To barwna opowieść, która jest istotna dla fabuły powieści. Wprawdzie spowalnia ona nieco akcję, ale jest to zamierzone, by potrzymać czytelnika w niepewności i wybić go z rytmu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Nie chciałam za wiele zdradzić, bo sama nie lubię spoilerów w recenzjach. ;) A książka rzeczywiście wciąga :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nadzwyczaj rzadko sięgam po kryminały. Recenzja zainteresowała mnie ciekawym opisem powieści przy zachowaniu całkowitej tajemnicy. Ilość stron, jeżeli książka wciąga, to przysłowiowy "pikuś" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Seria Corpus delicti ma same ciekawe tytuły, m.in. "Niespokojne kości", "Ślad życia ślad śmierci" czy "Coś więcej niż ślad".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe, ciekawe....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.