Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

37255 miejsce

Morelowe morze, czyli w poszukiwaniu zaginionych statków

Kochana Gdynio. Jesteś dynamicznie rozwijającym się miastem. Pod względem inwestycyjnym, przemysłowym, gospodarczym znajdujesz się w czołówce miast. W trakcie rozwoju zapomniałaś o sztuce, o malarstwie. Gdzie podziali się gdyńscy maryniści?

Fot. Henryk Kulawczuk Przechadzając się głównymi ulicami Gdyni bez trudu dostrzegamy sklepy z wielu branż, każdy zaopatrzony w komercyjne towary, których dobór wyznaczany jest niczym w modzie przez najnowsze trendy. Gdzieniegdzie zauważyć można wciśnięte między dwa sieciowe kolosy, czy to sklepik z antykami, czy niewielką kawiarenkę, ze ścian której uśmiechają się zakurzone dzieła nieznanych młodych artystów. Im bliżej centrum, nad głowami mieszkańców pochyla się coraz więcej budynków krzyczących hasłami – Kup!, Wejdź!, Okazja!, Promocja! I tylko jedna ciemna DeSa przykuwa mój wzrok.

Gdynia, moje miasto, zrodzone w wyniku paradoksów historycznych, kryje w sobie zaplecze artystyczne. Pytanie tylko, gdzie ono? Nie tylko zabytkowy Gdańsk wychował pokolenia artystów. Dlaczego jedynymi miejscami gdzie można dotknąć, poczuć prawdziwą sztukę są, zliczając na palcach jednej ręki, muzea, galerie, sporadycznie otwierane wystawy artystyczne w ratuszu i oaza trójmiejskich marynistów kawiarnia Cyganeria? Dlaczego nasi malarze uciekają do Krakowa, do Zakopanego - za groszem albo rzucają marynistykę by zająć się czynnościami, które zapewnią im chleb?

Daję słowo, Gdynianie kochają malarstwo, marynistykę. Znają dzieła Henryka Baranowskiego, Antoniego Suchanka, Mariana Mokwy.

Tworząc w 1934 r. Galerię Moską, Marian Mokwa pisał – Celem tej galerii będzie skupienie wszystkich natchnień, które my artyści od morza wzięliśmy, stworzenie dzieła historii morza polskiego, życia polskiego nad morzem. Idea jest prosta, rzecz jest rozpoczęta. Wierzę, że przy pomocy władz i przy udziale przychylnego społeczeństwa stworzymy w Gdyni ośrodek sztuki i kultury - i szczęśliwy będę, jeśli na tej drodze spłacę Ojczyźnie i kolebce mojej, Ziemi Pomorskiej, choć w części dług za natchnienie, które mi dała.

To oni budowali Gdynię, aktywnie uczestniczyli w tworzeniu życia artystycznego Wybrzeża. Suchanek z Marianem Mokwą stworzyli we wspomnianej Cyganerii Grupę Polskich Marynistów Plastyków.

Musi znaleźc się młode odważne pokolenie, które pociągnie tę tradycję. Stanie naprzeciw komercji i "bylejactwa" jakim ostatnio cechuje się malarstwo. Absolwenci Akademii idąc za powołaniem powinni zejść z ulic dorabiając w sezonie na rysowaniu karykatur za 10 złotych i wyjść do ludzi, uderzyć ich bezpośrednio po zmysłach, prezentując jakość, styl, prawdziwe malarstwo na jakie ich stać.

A stać ich na wiele, jednak sztuka rządzi się dziś smutną zasadą – obraz jest wart tyle ile zapłaci kupiec. Zrównuje je zatem cenowo do tworów MADE IN CHINA, które rozprowadzają wielkie sieci marketów, śmiąc je zwać reprodukcjami, a w rzeczywistości będącymi drukowaną kartką za szkłem. Wychodząc do ludzi edukujemy społeczeństwo, zbliżamy je do malarstwa i przez to do naszej historii. Nie płacąc 100 procentowej marży galeriom, stworzy się możliwość dla każdego do posiadania rasowego obrazu, poczucia zapachu olejnej farby i szorstkości płótna. W ten sposób zmienimy przekonanie ludzi, że obraz kosztuje tysiące złotych. Sztuka dla ludzi, nie Sztuka dla Sztuki.

Dlaczego jednak, chcąc to zrealizować, biedny artysta musi brać udział w przetargu o miejsce do wystawienia swych dzieł pod przysłowiową chmurką, płacąc horrendalne sumy za metr kwadratowy placu niczym sezonowy sprzedawca pamiątek? Malarstwo jest sztuką, rzemiosłem i powinno mieć zapewnione wszelkiego rodzaju ulgi, swobodę działalności. Czyż nie pięknie by wyglądał w wakacje Bulwar Nadmorski usiany wzdłuż malarzami? A Skwer Kościuszki? Zwabia masy turystów plastikowymi badziewiami ze wschodu. I to ma być etykietka Gdyni? Zgłaszam sprzeciw.

Dwa lata temu w sierpniu na Bulwarze do wielkiego obrazu mojego ojca, przedstawiającego dwa klipry herbaciane na tle zachodzącego słońca, podbiegło dziecko krzycząc – Morelowe morze! Morelowe morze!. Zaabsorbowane (obraz był większy od niego) chciało dotknąć paluszkiem pomarańczowej wody. Dzieci są najbardziej uwrażliwione na kolory. A nóż właśnie ono odryje w sobie talent, o którym nikt by nie pomyślał?

Wysuwam jako artystka apel. Prośbę do władz miasta. Nie zamykajcie drogi plastykom w kształtowaniu obrazu Gdyni. Pomóżcie. Niech każdy ma szansę do wystawiania swej twórczości. Świadomość naszego jestestwa, korzeni musi być wyrażana między innymi i przede wszystkim w malarstwie. A my artyści nie bójmy się wychodzić, to my tworzymy obraz Gdyni - naszego miasta. Nowoczesnego miasta, które z szacunkiem traktować powinno tę sferę życia i pielęgnować jej pamięć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

A NUŻ ;-) Mirnal przekona Gosię do pisania nazwiska wielka literą?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fakt, ceny w centrum Gdyni są wysokie. To chyba rzadkość, aby córka była artystką i specjalistką malowania po tacie. Z zaproszenia skorzystam i będę się dokładnie przyglądał wszystkim ładnym nadmorskim (przecież nie bulwarowym) malarkom. Jako wielka malarka chyba będziesz pisała nazwisko od wielkiej litery, także po zmianie nazwiska...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Drogi Mirnalu (tak dobrze?) prosze wybaczyć mi literówki, nie były zamierzone, są one owocem nieuwagi. Jednakże nie one są tu najważniejsze, tylko treść merytoryczna. Nie zaprzeczam, że w Gdyni nie ma obrazów ani malarzy. Są, oczywiście. Ale czy oglądając w owych kantorach dzieła,o których wspomniałeś, zwóciłeś uwagę na ich cenę? Zapewniam, że nie spodobała by Ci się. Celem mojego "artykułu" było pokazanie, że możliwe jest by ich cena radykalnie spadła. O tym są moje wypociny.
Tak, maluję, mój tata również, jeśli zaciekawiło Cię to, przejdź się w wakacje po bulwarze, może mnie spotkasz ;)
ps. jak na artystkę przystało, moje imię i nazwisko pisane z małej litery również było zamierzone. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.12.2006 10:20

Ja jestem wielkim pasjonatem Gdyni i bardzo cieszy mnie że ktoś też pisze o moim ukochanym mieście :) Dziekuje !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam gdyniankę na W24 (wolałbym Gdyniankę, ale słowniki są wbrew).
*w wakacje Bulwar Nadmorski usiany wzdłuż malarzami? A Skwer Kościuszki?* - popieram, ale słowniki radzą *bulwar* i *skwer* od małych liter w nazwach własnych. To powszechny błąd.
Pisownia imienia i nazwiska nieco kuleje (od małych liter - to jakaś maniera, zapewne artystyczna).
Mieszkam dwie przecznice od ulicy Mokwy w Gdyni.
Na ul. Abrahama jest kilka kantorów - w niektórych stoją piękne obrazy. Nie wiem czy na sprzedaż czy do oglądania.
Czy masz w internecie swoją galerię? Może ktoś z Twojej rodziny?
*Tworząc w 1934 r. Galerię Moską*?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.