Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9806 miejsce

"Morsy" w żywiole zimnych kąpieli

Na Pomorzu oraz Warmii i Mazurach znajdują się liczne kluby morsów, m.in. w Gdańsku, Elblągu czy Ełku. Zaczynają sezon zwykle w październiku starego roku, a kończą w marcu już nowego roku.

Coraz większą popularność zdobywają kąpiele w lodowatej wodzie. Zwolennicy zimnych kąpieli mają przekonanie, poparte informacjami i doświadczeniem znajomych, a także części lekarzy, że znakomicie służą one utrzymaniu sprawności ciała i zdrowia oraz dostrojenia organizmu do chłodnej pory roku, jaką jest jesień albo zima. Mój znajomy, w wieku lekko powyżej 40 lat, człowiek o bardzo wątłym zdrowiu (z pasmem chorób przewodu oddechowego, z chorym uchem, kręgosłupem i reumatyzmem), po rozpoczęciu regularnych kąpieli w lodowatej wodzie – w krótkim czasie doprowadził do równowagi swój organizm i przestał chorować. Zniknęły wszystkie wcześniejsze dolegliwości, a nowych nie ma. Czuje się teraz, jak ryba w wodzie.

Tak mówi o sobie. Ale też widać po jego twarzy, oczach i ogólnym samopoczuciu, że jest zdrowy, jak przysłowiowy rydz. Czerstwa i lekko zaróżowiona cera, lekki i na luzie uśmiech w oczach oraz dobry humor – to obecnie codzienny jego obraz. Wcześniej miał cerę szarą, twarz zmęczoną, oczy niewyspane, plecy nieco pochylone, i ani cienia wesołości na ustach – ciągle sztywna powaga i "grobowo" spokojna mowa. Dziś to nie ten człowiek. Inaczej mówi i całkiem inaczej wygląda.

Morsy zdobywają coraz więcej zwolenników. Jak mówią – ich szeregi rozciągają się od Gdańska po Kraków i od Lublina po Wrocław i Legnicę. Z każdym sezonem przybywa nowych chętnych podjęcia pierwszej odwagi wejścia do zimnej wody w rzece, jeziorze czy morzu. W kraju istnieją już tysiące klubów morsów. Ich członkowie szybko tworzą zwartą społeczność, spotykają się razem przy ogniskach, organizują towarzyskie rozrywki, wyjeżdżą na wspólne kąpiele, nie tylko w kraju, ale też do Niemiec, Rosji, Szwecji. Promieniują radością i szczęściem dnia codziennego. I jak mówią – tworzą świetną społeczność.

Pod koniec października 2011 roku, w niedzielne przedpołudnie, klub morsów z Fromborka (nad Zalewem Wiślanym), wyjechał na spotkanie na plażę nad Jezioro Pierzchalskie (kilkanaście kilometrów w stronę granicy z Rosją). Było to kolejne miejsce, w którym oddawali się zimnym kąpielom. Wcześniej - 9 października 2011 - rozpoczęli "morsowanie" w ciepłym Bałtyku – jak twierdzą – w Stegnie Gdańskiej. Tydzień później fromborskie morsy i "morsświnki" zanurzyli się w rzece Bauda, w temperaturze wody 6 stopni Celsjusza. Bauda wpływa do Zalewu Wiślanego w okolicach Fromborka.

Czytaj dalej --->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.