Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14890 miejsce

Morza pełne radiacji. Rosjanie zatopili odpady nuklearne w tysiącach miejsc

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-07-12 17:40

Zakrawa to na horror, ale minister energetyki Rosji, Aleksandr Walentynowicz Nowak, oficjalnie przyznał, iż ZSRR i jej prawna następczyni - Rosja - aż w 25 tys. miejsc zatopiły swoje odpady nuklearne - informuje portal losy ziemi.

Podczas tej samej konferencji prasowej, odpowiedzialny w Ministerstwie Obrony Rosji za "opiekę" nad odpadami Oleg Kuzniecow, poinformował dziennikarzy, iż odpady promieniotwórcze zatopiono m.in. w: Bałtyku, Morzu Czarnym, Morzu Białym, Morzu Barentsa, Morzu Karskim, a także w Morzu Ochockim i Morzu Japońskim.- donosi serwis losy ziemi
W Bałtyku obok Tallina leżą na dnie reaktory okrętów podwodnych, w innych miejscach całe łodzie podwodne starszej generacji, torpedy i wszelkie chemikalia, potrzebne do funkcjonowania takich jednostek. Wszystko to promieniuje.

Dopiero ok. 15 lat temu rosyjska Marynarka Wojenna rozpoczęła monitoring podmorskich składowisk. Pojemniki z odpadami już przerdzewiały, stąd niewykluczone są wycieki substancji radioaktywnych.

Według opinii Kuzniecowa dopiero poniżej głębokości 500 m może nastąpić skażenie radioaktywne. Teoretycznie nie powinno to zagrażać napromieniowaniem ryb, które potem wędrują na nasze stoły.

Rosyjski specjalista jest zdania, iż największym niebezpieczeństwem są zatopione wraz z reaktorami u wybrzeży Nowej Ziemi atomowe jednostki podwodne (sama Nowa Ziemia była największym poligonem nuklearnym byłego ZSRR) i części reaktorów, spoczywające na dnie nieopodal Sachalina.

Te ostatnie są od lat przedmiotem sporu z Tokio, które żąda unieszkodliwienia promieniotwórczych śmieci w akwenie, gdzie łowią japońskie kutry.

Oleg Kuzniecow starał się zapewnić, iż celem ekipy prezydenta Putina będzie eliminacja powstających zagrożeń.

Zimą tego roku Rosjanie oficjalnie przyznali się do posiadania przynajmniej jednego pływającego magazynu zużytych prętów paliwowych ze swoich elektrowni jądrowych.

Tradycyjna metoda to pozostawianie prętów w basenach na terenie elektrowni atomowej, gdzie poddawane są stałemu chłodzeniu do czasu, gdy da się je poprzecinać i wyjąć pastylki uranowe. Potem wędrują do podziemnych składowisk na tysiące lat. Widocznie statek Lepse zakotwiczony na Morzu Północnym używa jako chłodziwa wody morskiej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.