Pozycja materiału w rankingach:
Morze Bałtyckie, w trakcie swego istnienia, było już ogromnym jeziorem, tracąc bezpośredni kontakt z oceanem. W przyszłości jednak, za sprawą wypiętrzającego się Półwyspu Skandynawskiego, może zostać odcięte od oceanu na zawsze.
Historia Bałtyku, choć krótka (licząca sobie jakieś 12-13 tys. lat) jest bardzo fascynująca. Ciągłe zmiany w nim zachodzące, które w skali geologicznej dzieją się dość szybko, pokazują jak, tak naprawdę Ziemia "żyje".
Tak powstało Bałtyckie Jezioro Lodowe. Miało ono powierzchnię podobną do dzisiejszego Morza Bałtyckiego. To był dopiero początek zmian jakie czekały ten nowy twór geograficzno-hydrologiczny.
Nie minęło tysiąc lat, a doszło do kolejnej gwałtownej zmiany. Morze ponownie zostało zdegradowane do stopnia jeziora. Powodem tego była Skandynawia. Cofający się lodowiec, uwolnił spod swojego ogromnego ciężaru znaczną część Skandynawii. Dosłownie spowodowało to, że wcześniej wbity w głąb ziemi ląd wystrzelił niczym na sprężynie do góry, odcinając Morze Yoldiowe od Morza Północnego. Powstało Jezioro Ancylusowe.
Wszystko wskazuje na to, że tak. Morze Litorynowe trwało ok 4 tys. lat, by przekształcić się w Morze Mya, bardziej znane nam pod nazwą Morze Bałtyckie, które istnieje do dziś. Stało się to, ponieważ cieśniny duńskie uległy znacznemu przewężeniu, co ograniczyło dopływ wód słonych z Morza Północnego. Woda uległa w ten sposób osłodzeniu wskutek wpływających do niego rzek i wysokich opadów atmosferycznych. Skandynawia jednak ciągle się podnosi. Szacuje się, że w najbliższym czasie podniesie się o kolejne 50 metrów, odcinając część lub całe Morze Bałtyckie od Morza Północnego, na zawsze. Znakiem tego są trzęsienia ziemi jakie nawiedzają obszar Skandynawii i całego Morza Bałtyckiego. Powstanie wtedy ogromne słodkie jezioro podobne do Morza Kaspijskiego.Zobacz także:
Artykuły
(115)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.78)
Wiek: 23 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Nazywają mnie tu PogodynkaW24 lub Wicherek :)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
xxx 02.04.2011 20:42
Witam, mam małą uwagę. Może to drobnostka, ale jednak. Z resztą ze znacznym opóźnieniem, ale może jeszcze ktoś przeczyta i weźmie sobie do serca :) Proszę o konsekwencję: nie można pisać Morze LitorynOWE, YoldiOWE, a następnie Morze Mya (podążając za Autorem powinno być Morze MyOWE). Poza tym moim zdaniem nie powinno się odmieniać tych nazw. Morze Yoldia, Littorina, Ancylus brzmią bardzo ładnie i jednoznacznie wskazują, skąd nazwa się wzięła. Pozdrawiam serdecznie. Co do burzliwej konwersacji odnośnie izostazji, to można łatwo wywnioskować, że ruch ten zachodzi - nieciągłość Moho "dąży" do wyrównania. Dziękuję.
Andrzej Moroz 10.08.2009 14:17
I - skleroza - zapomniałem! Oczywiscie plus za wzbudzenie moich zainteresowań w tym artykule! :)
Andrzej Moroz 10.08.2009 14:15
Z dużym zainteresowaniem przeczytałem ten artykuł. Z wystarczająco dużym, by samodzielnie poszukać więcej informacji na temat naszego Bałtyku. Ten tekst po prostu zainspirował mnie do poszperania na temat naszego "jeziora", bo nie mam żadnych wątpliwości, że skoro następuje aż takie ocieplenie klimatu, jak przedstawiają to ekolodzy, to musi nastąpić szybsze niż 5-10 mm podnoszenie gruntu Skandynawii. A skoro nastąpi, to ziemia (skały i piasek) odetnie w ostateczności i chyba jednak na zawsze Bałtyk od oceanu. Czy to się stanie za 50 lat, czy za 1000 nie ma dla mnie większego znaczenia. Mam tylko nadzieję, że tego nie zobaczę na własne oczy! ;) Dlaczego? Bo smród z zastałego Bałtyku pozbawionego jakiejkolwiek wymiany wód będzie nie do opisania :( Dlatego warto - bez względu na źródła informacji użytych do artykułu - zapędzić ekologów, żeby mniej przejmowali się ociepleniem klimatu (wielu naukowców twierdzi, że grozi nam raczej schłodzenie klimatu, niż jego ocieplenie!) a bardziej czystością naszych lokalnych strumyków, rzeczek, rzek i jezior. Bo nie jest ważne, czy Bałtyk będzie jeziorem czy morzem. Istotniejsze jest, czy kiedyś - w bliższej lub dalszej przyszłości - nie będzie jedynym źródłem wody pitnej dla homo sapiens. Dbajmy więc o nasz Baltyk! Nawet, jeśli stanie się jeziorem dopiero za milion lat! Bo homo sapiens zamieni się wówczas w "homo ledwo sapens" z pragnienia, aż wymrze z braku kropli w miarę słodkiej wody.
Tomasz Mazur 17.11.2007 12:55
Piotrze - piszesz, że "Szacuje się, że w najbliższym czasie podniesie się o kolejne 50 metrów" (w domyśle "Skandynawia"). Hmm...mógłbyś określić ten "najbliższy czas". pytam, ponieważ z tego, co mnie wiadomo, Skandynawia rocznie podnosi się o ok. 10 -15 mm...Więc wspomniane przez Ciebie 50 metrów - jednak troszkę czasu zajmie...nawet czasu -geologicznego. Dodatkowo - mam pytanie - po czym wnioskujesz - lub też źródła, na które się powołujesz, iż właśnie 50 m wystarczy ku temu, aby odciąć całkowicie, lub też częściowo nasz piękny Bałtyk od M. Północnego.
Osobiście sądzę, że do przekształcenia M.Bałtyckiego w jezioro - raczej nie dojdzie. Pamiętajmy o tym, że poziom mórz także się podnosi, co ma związek z topnieniem (wprawdzie powolnym, ale jednak) lodowców. Jeśli mielibyśmy mówić o tym, czy "coś" ponownie powróci do kształtu, czy też formy sprzed setek lat - to bardziej obstawiałbym Holandię, która być może już niedługo znajdzie się pod wodą. W jakimś stopniu za "zmianą" Bałtyku w jezior przemawia fakt, iż wodę do niego doprowadzają słodkie i do tego bardzo zanieczyszczone rzeki - pamiętajmy ok. 250 !!!. Powtórzę to jednak jeszcze raz, osobiście nie sądzę, aby w najbliższej przyszłości - geologicznej - doszło do przekształcenia Bałtyku w jezioro...Chyba, że poczciwi Duńczycy "wpadną" na rewelacyjny pomysł zbudowania tam i grobli w obrębie swoich cieśnin...;-)
Pozdrawiam ;-)
Tomasz Kowalski 15.11.2007 18:52
Z ciekawością przeczytałem o źródłach. Z ciekawością także przeczytałbym przypisy w tekście. No, ale pewnie nie każdy miał takie sympatyczne wspomnienia po zajęciach z bibliografii.
Piotr T. Bogdanowicz 15.11.2007 17:15
Ciężko by mi było odwoływać się w tym artykule do teorii ruchu płyt litosfery tylko po to by podać jej autorów (tym bardziej, że jest ich wielu). To by znacznie utrudniło czytelność i zrozumiałość tego tekstu. Zresztą ja wiedzę do tego artykułu czerpałem z wielu źródeł, a głównym była moja wiedza wyniesiona z pierwszej klasy liceum.
Paweł Mazur 15.11.2007 16:52
Ale ja to wiem. Chodziło mi o to, że moim zdaniem kiedy pisze się artykuł stricte jednak ocierający się o naukę, fajnie jest podać, np. jak podaje .... Tak mnie uczono na studiach. Nie chodziło mi o wywód, bo temat znam, chodziło mi o tą drobnostkę.
Małgorzata Michnowicz 15.11.2007 16:34
+ rewelacja :) oby więcej takich artykułów
Piotr T. Bogdanowicz 15.11.2007 16:27
No więc tak. Zacznijmy od początku. Drogi Pawle. Ruchy pionowe (izostatyczne) Półwyspu Skandynawskiego są tylko potwierdzeniem teorii o ruchu płyt litosfery. Teorię tę wysnuł niejaki Alfred Wegener (o dziwo meteorolog), a rozwinęli ją H.H. Hess oraz R.S. Dietz. Później badaniami została ona potwierdzona przez F. Vine'a i D. Matthewsa, a J.W. Morgan i X. Le Pichon ukształtowali ją do formy obowiązującej dziś (mało tego, wśród współtwórców należy wymienić jeszcze: J.T. Wilson, L.W. Morley, B. Isaacs, J. Oliver, L. Sykes, J.G. Sclater, D. McKenzie i J.F. Dewey). Jednym z głównych założeń tej teorii (najprościej mówiąc) jest to, że litosfera zbudowana jest z płyt tektonicznych poruszający się poziomo względem siebie w różnych kierunkach po astenosferze, czyli górnej części płaszcza zewnętrznego Ziemi, która jest niczym ciało plastyczne. To właśnie umożliwia ruch poziomy płyt litosfery. Pytanie: co ma ruch pionowy Skandynawii do teorii płyt tektonicznych. Ano ma dużo. Wszystkie płyty tektoniczne przemieszczają się po PLASTYCZNEJ astenosferze za sprawą prądów konwekcyjnych w niej występujących. A teraz wyobraź sobie, że mam galaretkę i kładę na jej powierzchni jakiś płaski przedmiot i na tym przedmiocie kładę jeszcze dodatkowe obciążenie. Co obserwujemy? Otóż pod dodatkowym ciężarem ów płaski przedmiot zaczyna się zapadać w galaretce. Gdy zdejmiemy ciężar przedmiot powróci do poprzedniego stanu rzeczy. Otóż to właśnie ta plastyczność astenosfery sprawiła, że obciążona ogromnymi masami lodu Skandynawia zapadła się w głąb Ziemi (o czym pisze Kazimierz Demel w swojej książce pt. „Nasz Bałtyk”). Lód stopniał, ciężar znikł, więc Skandynawia powraca do poprzedniego położenia. Z jaką dokładnie to się dzieje prędkością, opisuje Ludwik Żmudziński w książce pt. „Morze Bałtyckie. Warunki środowiskowe i przeobrażenia”. To są właśnie ruchy izostatyczne, o których piszesz. Ruchy te są tylko potwierdzeniem teorii o ruchu płyt litosfery, w której to jest mowa o plastycznej warstwie pod skorupą ziemską zwanej astenosferą. Tego uczą, jeśli nie w gimnazjum to już na pewno w liceum. Wiem, bo sam się tego uczyłem. Mam nadzieję, że dostatecznie i wyczerpująco wyjaśniłem wszelkie wątpliwości.