Uwielbiam morze za niepokorę, niezależność i szczerość w wyrażaniu siebie.
Za co miłuję morze? Za niepokorę. Cóż, słabość mam do buntowników, a ono już takie nieokrzesane, nieposkromione, niepokorne.
Ubóstwiam je za szczerość w wyrażaniu siebie.Kiedy jest gniewne - buczy i huczy, toczy pianę z wściekłością, rozbryzguje emocje, kłóci się z horyzontem, zagarnia lądu przestrzeń, by upust dać swej kipiącej pasji - nie kryje się z nią, a nawet - rzekłabym - do twarzy mu z tym wzburzeniem. Złość, z pewnością, nie szkodzi jego piękności.
Kiedy tapla się w radości - pogodne, wodne iskierki, połyskują w słońca promieniach. Końca wtedy nie ma wesołym gonitwom, zgrabnym pląsom, rozigranym, roztańczonym bryzgom i śmiechom fal.Zobacz także:
Artykuły
(29)
Galerie
(15)
Średnia ocen
(4.44)
Wiek: 32 | Miejscowość: Trzebnica | Kraj: Polska
O mnie: Szukam pracy (możliwej do wykonywania w zaciszu domowym). blizniaki06@tlen.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Anna Jełłaczyc 16.06.2011 21:55
Oczywiście zdaję sobie z tego sprawę. Sama, prócz rozmiłowania w pięknie, którym morze bryzga na lewo i prawo, żywię wobec niego i pokorę. Na pewno nie w takim stopniu jak Ci, którzy patrzą na ten żywioł z "perspektywy burty". Ale ja, na szczęście, jestem tylko sezonowym "szczurem lądowym" :))
Pozdrawiam.
AJ
Wojciech Arciszewski 16.06.2011 19:52
Bardzo romantyczna wizja morza, ale taka z sezonowego punktu widzenia "szczura lądowego" :-)))
Zawodowi marynarze zawsze i w większym stopniu wyrażają pokorę wobec jego potęgi, bo morze często jest okrutne i niesprawiedliwe.Zabija i niszczy, a to nie jest już romantyczne.
pozdrawiam
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +7309)