Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27756 miejsce

"Moskwa nie wierzy łzom" - bardzo dobry film radziecki

To zaskakujące, ale spośród wszystkich propozycji kinowych i serialowych dla kobiet jakie ukazały sie w ostatnich latach, i które miałem okazję oglądać, najbardziej do gustu przypadł mi radziecki melodramat sprzed 30 lat.

Okładka DVD filmu / Fot. materiały prasoweJest rok 1958. Katia, Tonia i Ludmiła to trzy przyjaciółki z hotelu robotniczego. Wszystkie przyjechały do Moskwy z prowincji. Są młode, pełne energii i gotowe, aby walczyć o swoje szczęście w życiu. Każda trochę inna - Katia - poważna, z ambicją ukończenia studiów, Tonia - nieśmiała, cicha, stojąca w cieniu koleżanek i Ludmiła - żywa, mająca 110 pomysłów na usidlenie idealnego kandydata na męża. Dziewczyny świetnie się dogadują, wspierają i uzupełniają.

Dwadzieścia lat później, w roku 1978, tylko Tonia wydaje się być szczęsliwą. Założyła rodzinę, ma kochającego męża. Katia, samodzielnie wychowuje córkę, świetnie zarabia, jest dyrektorem fabryki. Czuje się jednak samotna, brak jej ukochanej osoby. Ludmiła musi znosić nachodzącego ją eksmęża-pijaka, niegdyś świetnie zapowiadającego się hokeistę. Kobiety wciąż sie przyjaźnią, spotykają, wspierają. Ludmiła wciąż pełna energii, niezrażona przykrymi doświadczeniami szuka mężczyzny swojego życia, a Katia... Katia pewnego razu spotyka charyzmatycznego ślusarza-filozofa Goszę...

Tajemnica sukcesu ujawniona

80 milionów widzów w ZSRR, Oscar dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego, 2 miliony widzów w USA. Film "Moskwa nie wierzy łzom" Władimira Mieńszowa odniósł ogromny sukces. Składowych jego sukcesu jest kilka.

Po pierwsze prosta, prawdziwa i uniwersalna historia osób, takich jak my. Reżyser odszedł od drażniącego schematu, w którym obywatel albo obywatelka ZSRR musi przez całą dobę oddawać się przekraczaniu norm, a także dysputom o patriotyzmie i przewadze ustroju radzieckiego nad porządkami w państwach burżuazyjno-imperialistycznego Zachodu.

Dziewczyny z "Moskwy..." zupełnie nie różnią się od swoich równieśnic z filmów amerykańskich. Pragną lepszego i wygodniejszego życia, miłości, a nie konfrontacji bloków w ramach Zimnej Wojny. Z filmu Mieńszowa płynie jedno z najmądrzejszych przesłań (nie doprawione ani szczyptą propagandowego bełkotu) z jakim kiedykolwiek się zetknąłem. Po obu stronach żelaznej kurtyny żyli tak naprawdę tacy sami ludzie, o takiej samej wrażliwości, marzeniach i aspiracjach. Jedyna różnica to mniej lub bardziej korzystne warunki w jakich im przyszło bytować. Katia, Tonia i Ludmiła mogłyby być równie dobrze Amandą, Jennifer i Sally i amerykańska publiczność zrozumiałaby doskonale ich historie.


Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Matrioszka
  • Matrioszka
  • 28.10.2010 12:14

Prosta, ale wciągająca historia, którą warto obejrzeć. W najbliższy piątek do zobaczenia na kanale Wojna i Pokój

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij