Facebook Google+ Twitter

Motocykl jest jak przyjaciel

  • Źródło: ngo.pl
  • Data dodania: 2006-08-10 09:04

Kiedy mkną ulicami na swoich maszynach, wzbudzają zainteresowanie. Niektórzy ludzie ich podziwiają, inni się boją. A kim są i jak tak naprawdę żyją motocykliści?

Spotykamy się jednym z barów, przy jednej z dróg szybkiego ruchu. Z pozoru to żadne specjalne miejsce. Tu jednak, co czwartek goszczą fani motocykli. Zjeżdżają się z różnych okolic. A wszystko po to, by spotkać się z grupą przyjaciół, porozmawiać o swoich maszynach i choćby pochwalić się ostatnio osiągniętą prędkością.

– Od kiedy fascynujecie się motocyklami? – pytam. – Moje zainteresowanie motocyklami rozpoczęło się w liceum – zaczyna 25-letnia Kasia, sympatyczna blondynka. – To była taka obawa, strach przed motocyklami. W tym czasie motocykle mieli tylko moi dalecy znajomi, no i tak się zaczęło... – U mnie fascynacja dwoma kółkami zaczęła się w ogóle od rowerów. Od małego brzdąca jeździłem na rowerach. Potem się ścigałem, spodobała mi się prędkość... – wspomina Sebastian. – Ale to było dla mnie mało. Przesiadłem się na motory. Pierwszy miałem w wieku 12 lat. Był złożony ze starych części. Całe wakacje pracowałem, by móc go kupić. Zapłaciłem za niego z 7 milionów złotych, to był chyba 1985 rok. Cieszyłem się nim pół roku. Potem go sprzedałem i kupiłem drugi. To już była ETZeta 251, wersja eksportowa, pięciobiegowa. Było ich nie wiele produkowanych na polski rynek.

- Czy motocykl to jest sprzęt, który się często zmienia? – pytam. – Chyba jeszcze niedorośliśmy do tego, by wsiąść na jeden motocykl i jeździć nim do końca – stwierdza Janusz. – Choć, gdy znajdę ten właściwy, pewnie go kupię i będę nim jeździł. - Chcielibyśmy mieć taki wieloletni sprzęt, którym można jeździć pięć czy nawet 10 sezonów, mieć takiego wysłużonego przyjaciela ale... tak jak powiedział Janusz, póki co nie dorośliśmy do tego – dodaje Sebastian. - Ja zmieniłam swój motocykl już po pierwszym sezonie. Sprzedałam, bo był „za słaby”. Kupiłam Dragstara 605 i myślę, że pojeżdżę nim kilka sezonów. - W ciągu roku zmieniłem motocykl 5 razy. Teraz jeżdżę na Hondzie XX. To trochę większy ślizgacz – śmieje się Sebastian... Mówi się, że motocykl jest jak przyjaciel. Jakie znaczenie ma dla moich rozmówców? - Hmm... Trudno odpowiedzieć na takie pytanie. Motocykl to dla mnie odskocznia od szarego, codziennego życia... - wyrywa się Sebastian. Dla Janusza to po prostu hobby. – To rozrywka – wtrąca Kasia. - Sposób na spędzenie wolnego czasu, poznanie nowych ludzi - dodaje Janusz.

Jak postrzegają was ludzie na ulicy? - Odbiór jest negatywny – stwierdza Sebastian. - Ja się nie zgodzę, bo często spotykam się z przyjaznymi gestami. Czasem nawet, gdy sam jadę ulicą, ludzie podnoszą rękę czy jadąc w samochodach pozdrawiają - mówi Janusz. - Kierowcy tirów też cię pozdrawiają – oburza się Sebastian. - Przyjechałem niedawno na stację benzynową i zapomniałem zdjąć kasku. Otwieram klapkę, zaczynam tankować, nagle patrzę przy mnie stoją dwie osoby z ochrony stacji - opowiada historyjkę Sebastian. - Jesteśmy przyjmowani różnie. Czasem nawet jak bandyci - gdy widzą, że przychodzimy w skórze z kaskiem w ręku. A my jesteśmy normalnymi ludźmi - tłumaczy. - Prawdą jest – zaczyna Janusz - że niestety niektórzy pracują na właśnie taki wizerunek...

- Czym zatem zajmujecie się na co dzień? - Robimy to samo, co inni. Pracujemy, prowadzimy firmy, hurtownie, niektórzy mają rodziny – odpowiada Sebastian. Nikt z pozostałych nie chce podawać konkretnych miejsc pracy. Nieoficjalnie dowiaduję się, że ktoś prowadzi kantor, ktoś pracuje w dużym hipermarkecie, ktoś ma własną firmę. - A co szefostwo na to, jak przyjeżdżacie do pracy na motocyklach? - nie daję za wygraną. – Mój szef najpierw był zaskoczony. Ale teraz odbiór jest bardzo pozytywny. Okazało się, że nawet niektóre osoby na wyższych ode mnie stanowiskach jeżdżą także na motocyklach. Ja sobie najpierw wypracowałam opinię, a potem kupiłam motocykl i nikt przez to nie zmienił o mnie zdania. Nie musiałam się ukrywać... – mówi Kasia. - Zauważamy, że w społeczeństwie powstał taki nowy trend - ludzie, którzy mają parę złotych inwestują w motocykle – uzupełnia Sebastian. A Janusz zaznacza: - Nie powinniśmy się kryć z nasza pasją!

Agnieszka Flakus

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.