Facebook Google+ Twitter

Motomyszy wreszcie ugryzły! Falubaz- Stal 50:40

W jedynym odbytym meczu 6. kolejki CenterNet Speedway Ekstraligi, drużyna aktualnego mistrza Polski zdobyła swoje pierwsze dwa punkty, pokonując w 69.Derbach Ziemi Lubuskiej drużynę Stali Gorzów.

Oficjalne logo klubu Falubaz Zielona Góra / Fot. Falubaz Zielona Góra"Ten tor nie będzie się nadawał do walki" - zapowiadał przed meczem, z lekką nutą oburzenia trener gości Czesław Czernicki. Na szczęście jego słowa okazały się prorocze tylko dla biegu juniorów, w którym od startu prowadziła para Dudek- Loktajew, wyprowadzając gospodarzy na podwójne prowadzenie. Drugi wyścig obfitował już w dużo większe emocje, a to głównie za sprawą gorzowskiego lidera Tomka Golloba, który śmiałą jazdą przy kredzie i ostrożną jazdą na dystansie mógł cieszyć się z dopisania pierwszej trójki przy swoim nazwisku. Choć wydawało się, że Stal przywiezie biegowe zwycięstwo 4:2, to ambitna walka Zengoty i atak na ostatnim łuku na Przemku Pawlickim przyniosła mu jeden punkt i bieg zakończył się remisowo. Kolejny bieg to kolejna dawka sportowej walki. Tym razem oklaski kibiców wywołała rywalizacja o dwa punkty Fredrika Lindgrena z Tomaszem Gapińskim. Po pięknej mijance na trasie, ostatecznie to popularny Fretka przyjechał za plecami Pepe, co oznaczało powiększenie przewagi Falubazu do stanu 13:5.

To są derby i tu się nie odpuszcza - zdaje się pomyślał, przed startem do czwartego biegu Przemek Pawlicki. Wychowanek leszczyńskiej Unii, który od tego sezonu startuje w barwach Stali, pewnie wygrał na zielonogórskim owalu i przy asyście Nickiego Pedersena różnica punktowa, dzieląca obie drużyny zmniejszyła się do 4 oczek.

Bieg piąty, rozpoczynający drugą serię startów przyniósł mała niespodziankę. Po fantastycznym starcie na czele stawki wysunął się Lindgren, który skutecznie odpierał ataki Golloba i z jadącym na trzeciej pozycji Protasiewiczem uraczyli miejscowych kibiców kolejnym biegowym zwycięstwem.

Ostrzej na torze zrobiło się w kolejnej odsłonie, gdzie na bardzo śmiały atak zdecydował się Matej Zagar. Słoweniec próbował wjechać pod łokieć młodego Patryka Dudka. Próba ta o mały włos a zakończyłaby się upadkiem obu żużlowców. Na szczęście skończyło się na strachu, a trójkę w wyścigu odnotował Tomasz Gapiński, przed Dobruckim, Dudkiem i Zagarem.

Co się odwlecze to nie uciecze - głosi stare porzekadło. O ile w biegu szóstym udało się uniknąć kolizji, to już gorzej było w kolejnym starcie. Ambitnie walczący Grzegorz Zengota, który po raz pierwszy startował w tym meczu, jako prowadzący parę zahaczył na pierwszym łuku o maszynę Nickiego Pedersena i upadając na tor tylko cudem uniknął zderzenia z maszyną jadącego z tyłu Grega Hancocka.

W trzy osobowej powtórce szanse na podwójne zwycięstwo mieli gorzowianie, ale po dobrym starcie gości zagapił się Nicki Pedersena, który przymknął przy bandzie… swojego klubowego kolegę i za plecami Duńczyka przyjechał ostatecznie Greg Hancock, przed Przemkiem Pawlickim.
Oficjalne logo klubu Stal Gorzów / Fot. Stal Gorzów
Po biegu ósmym na tablicy pojawił się remisowy wynik po 24. Taki rezultat był efektem parowej jazdy Tomka Golloba z Davidem Ruudem, którzy po gorszym starcie wyprzedzili na dystansie Dobruckiego i Dudka, co zapowiadało rozgrzanie do czerwoności zimnego stadionu w grodzie Bachusa. Podgrzewanie atmosfery kontynuowali gorzowianie również w kolejnym starcie, gdzie najlepiej wyszli ze startu. Niestety bardzo przyczepny tor nie posłużył Tomkowi Gapińskiemu, który nie opanował motocykla na wyjściu w pierwszego łuku i musiał zasmakować zielonogórskiej nawierzchni. W powtórce już znacznie lepiej zaprezentowali się podopieczni Piotra Żyto. Triumfujący przed Zagarem i Loktajewem Amerykanin Greg Hancock wyprowadził ponownie gospodarzy na minimalne prowadzenie 28:26.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.