Pozycja materiału w rankingach:
Dla każdego fana zabytkowej motoryzacji cennym nabytkiem jest BMW Sahara czy Zundapp. Jeszcze większym kąskiem jest wojskowa wersja marki Gnome & Rhone AX 2.
Taki właśnie motocykl znakomicie odrestaurowany
będzie atrakcją historycznego pikniku w Krojantach w niedzielę. 
Gdyby nie uszkodzenie wału Kardana w czasie II wojny światowej, cenny motocykl zniknąłby z oczu chojnickiego pasjonata. Szczęśliwym trafem od dziesięcioleci jest w rękach rodziny Przewoskich. Motocykl Gnome & Rhone AX 2 to unikat - niewiele ich pozostało w Polsce. Tym bardziej warto przyjrzeć mu się z bliska. Dodatkowo starannie odrestaurowana maszyna ma swoją niezwykłą historię.
Porzucony podczas ucieczki
-
To oryginalny motocykl wojskowy armii niemieckiej z okresu II wojny
światowej - zaznacza Tadeusz Przewoski. - W ten właśnie egzemplarz był
wyposażony korpus niemieckiej policji szturmowej stacjonujący w rejonie
Rolbika w gminie Brusy.
Niemcy oczekiwali na zrzut spadochroniarzy.
W 1945 roku podczas natarcia w tym rejonie wojsk radzieckich uciekający
Niemcy przez wioskę Milachowo-Młyn porzucili ten uszkodzony motocykl, w
zwężającym się leju między Zbrzycą a skarpą i tak pozostał.
- Tuż po wojnie mój ojciec pomagał w Rolbiku przy wywożeniu drewna z lasu, a w zamian za pomoc dostał ten motocykl.
W tym czasie motocykl trafił do domu, ale przez długi czas był w kawałkach:
silnik
u ojca, rama u jego kuzyna. Taką maszynę ciężko było przechować, bowiem
tuż po wojnie po Polsce krążyli rozmaici kolekcjonerzy i inni amatorzy
takiego sprzętu. Zabierali wszystko co niemieckie. Troskliwi
opiekunowie zadbali jednak, by pozostał w dobrych rękach.
Dajmy drugie życie
Pewnego dnia zapytałem ojca: co dalej z tym silnikiem? - opowiada Tadeusz.
Pytanie
zadane zostało w samą porę, bo ojciec miał już pomysły, by silnik
wykorzystać w gospodarstwie do jakiejś maszyny, na przykład, do
odśnieżania!
Jak mówi Tadeusz, jego ojciec zgodził się na ponowny montaż, aby tylko
za długo się nie przeciągał.
-
Od kuzyna, który mieszkał w Parzynie odzyskałem ramę od motoru i w ten
sposób trzy lata temu rozpoczęło się nowe życie motocykla - relacjonuje
właściciel. - Moi znajomi patrzyli przerażeni na te części: jak chcesz
to zrobić? - pytali.
Niezbędne okazały się wytrwałość i autentyczna pasja, a także pomoc podobnych mu ludzi.
Koła
udało się kupić od konesera z Kalisza, który ma dwa kolejne egzemplarze
„Gnoma”. W poszukiwaniu innych części losy zawiodły Tadeusza nawet do
Niemiec na potężne autobazary. W ten sposób udało się odnaleźć niemal
wszystkie brakujące detale. Jedynym współczesnym elementem jest przedni
reflektor.
Atrakcja po latach
Trzyletni trud się opłacił. Teraz
Gnom sprawuje się znakomicie, zaistniał podczas święta Powiatu
Chojnickiego, widziano go także w Pruszczu Gdańskim. Tadeusz Przewoski
przystał do tucholskiego stowarzyszenia pojazdów zabytkowych. Dzięki
temu zyskał pomoc innych pasjonatów, a także możliwość zarejestrowania
pojazdu. Może nim jeździć po polskich drogach zgodnie z przepisami. W
niedzielę „Gnom” zadebiutuje w Krojantach. Czy wejdzie w skład
kawalkady motocyklistów grających Niemców?
- Trochę boję się o niego - zdradza Tadeusz. - Ale na pewno wyeksponuję go, by można go oglądać z bliska.
Tadeusz Przewoski ma już kolejne plany związane z Gnomem.
- Chciałbym trafić na nim do miejsca, w którym został porzucony przez Niemców i tam utrwalić to na fotografii.
Obecny
właściciel chce też uszanować dotychczasowy zwyczaj i pozostawić motor
w rodzinnych rękach. Dlatego w konstrukcji ukryty jest... testament dla
potomków.
Zobacz także:
Donald Pottier i jego jet car, czyli... 6 tys. KM. Zobaczcie sami!
(odsłon: +887)