Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

36486 miejsce

„Motyl i skafander" - niepowtarzalny film

Dobry film opowiada ciekawą historie, pozwala się identyfikować z postaciami. Jak nazwać film, który pozwala nam dosłownie wejść w postać głównego bohatera?

 / Fot. Bestfilm.plGenialnym. Taki właśnie jest „Motyl i skafander” – nowatorski, pełen magnetyzmu obraz o chorobie i rekonwalescencji redaktora naczelnego „Elle”. Ponad półtorej godziny patrzymy na świat oczami niepełnosprawnego Jean-Dominique’a Bauby'ego, który przeżywszy udar, jest niemal całkowicie sparaliżowany – włada jedynie lewym okiem. Lekarze prześcigają się w wymyślaniu kolejnych terapii, podczas gdy on sam zmaga się z gniewem, rezygnacją i rozpaczą.

Zdjęcia (Janusza Kamińskiego, nominowanego do Oscara) są absolutnie rewelacyjne. Przez większość filmu w ogóle nie widzimy głównego bohatera, oglądamy natomiast obrazy z jego perspektywy: lekarzy, odwiedzających „nas” znajomych, nawet „własne” ciało podczas kolejnych zabiegów rehabilitacyjnych. Przeżywamy tragedię zaszycia jednego z oczu, widząc każdy ruch chirurga od wewnątrz powieki.

Dzięki temu Jean-Dominique staje się nam wyjątkowo bliski, nie jest to jedyny zresztą powód. Przez cały film słyszymy jego odpowiedzi, riposty, komentarze, niedostępne dla otaczających go ludzi. Bezpośrednie połączenie z jego myślami, wzrokiem i wspomnieniami sprawia, że przy napisach końcowych czujemy, jakbyśmy byli przyjaciółmi, którzy wiele razem przeszli. W dobie filmów płytkich, trudno znaleźć obraz, który nas wzruszy, wywoła emocje. Przywykliśmy już do faktu, iż kino jest maszyną generującą zyski, zapomnieliśmy o jego misji. A „Motyl i skafander” jest filmem z przesłaniem, ukazanym tak wyraziście, że dotyka najgłębszych pokładów naszego, na co dzień ukrytego człowieczeństwa.

Czy można napisać książkę, mając jedynie do dyspozycji oko, wyobraźnię i pamięć? Czy można w tym stanie być ojcem, zachować poczucie humoru, a nawet flirtować? Wszystko jest kwestią determinacji, wydaje się mówić reżyser – Julian Schnabel. Czy warto patrzeć, gdy pozostało nam jedynie jedno oko, a widok wybierają za nas inni, odpowiednio ustawiając naszą głowę? Kamiński ukazuje nam, ile piękna można ciągle zobaczyć.

I choć można by się rozwodzić nad urokliwą muzyką we wspomnieniach, czy trudną rolą, jaką miał do zagrania Mathieu Amalrick, są to tylko niuanse. I choć sama historia jest intrygująca, intymny klimat, jaki osiągnęli wespół scenarzysta, reżyser i operatorzy jest godny podziwu. Film zaś jest niepowtarzalną okazją na spotkanie z kinem zaangażowanym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Plus za recenzję wybitnego filmu.
Filmu, którego pomysł filmowania jest geniealny!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżeli powiedziałbym, że dyktowanie polegało dosłownie na "wymruganiu", brzmiałoby to nieco komicznie; chociaż właśnie tak było. W książce - z tego co pamiętam - był fragment na temat uczenia się specyficznego alfabetu oraz wzajemnej komunikacji, tylko przy pomocy oka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Skoro podyktował, to musiał mieć do dyspozycji jeszcze zdolność mówienia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam wrażenie, że to była metafora...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak to "czy można napisać książkę, mając jedynie do dyspozycji oko"? Przecież to JEST adaptacja książki, którą napisał (a raczej podyktował) Jean-Dominique Bauby.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No cóż...nie mam wyjścia - plus! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.