Facebook Google+ Twitter

Motylek pod koński ogon

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2007-03-19 08:55

– Nam już niedługo żyć nie dadzą, trzeba będzie wynosić się z Krupówek, bo turyści się skarżą na nas, że nasze konie robią kupy na chodnikach i że nie można przejść – żali się jeden z zakopiańskich fiakrów. Wiceburmistrz Zakopanego, Wojciech Solik potwierdza, że miasto otrzymuje skargi od turystów na fiakrów. Mówi, że zamierza zorganizować spotkanie w tej sprawie, by wypracować jakieś rozwiązanie, co robić z końskimi kupami.

– Na pewno nie będziemy chcieli, by góralskie konie chodziły z torbami lub pampersami, jak to się dzieje w Wiedniu – zaznacza wiceburmistrz Solik. – Wydaje się, że najlepszym sposobem będą motylki, takie jak w Krakowie dorożkarze mają. Są to takie wysięgniki, które podstawia się pod ogon koniowi, gdy ten go podniesie w wiadomym celu. Fiakrzy przy siedzeniach mieliby torby, do których zbieraliby nieczystości. Te opróżnialiby do specjalnych pojemników, jakie stoją na każdym postoju.
Dorożkarze z Krupówek są zdziwieni takimi innowacjami proponowanymi przez burmistrza, bo – jak pokazują – od dawna takie motylki pod końskie ogony.
– Dawniej mieliśmy takiego chłopa, co nam sprzątał. Potem było tak, że jak koń narobi, to trzeba było zejść z kozła, i miotełką posprzątać, potem dopiero można było jechać dalej – przypomina Jan Gut, fiakrujący na deptaku. – Ale od kilku już lat mamy te wysięgniki, własnej roboty i przy siedzeniu w razie czego trzymamy. Takie mają wszyscy zrzeszeni w sekcji fiakrów.
Dzięki motylkom dorożkarze zapobiegają nieporządkowi na deptaku. Sami jednak przyznają, że zgodnie z ustaleniami, wysięgników używają tylko na Krupówkach. I nie wszyscy to robią.
– Nie tylko my po Krupówkach jeździmy – podkreśla Stanisław Stopka, prezes Sekcji Dorożkarskiej przy Związku Podhalan Oddział Zakopane. – Bo i ci stojący na Piłsudskiego, przy rondzie Kuźnickim, ze wsi tu przyjeżdżają, żeby sobie dorobić. Ale tylko my z sekcji mamy takie wysięgniki. I chyba nie nas miał na myśli wiceburmistrz. Nawet ostatnio rozmawiałem z nim i stwierdził, że do nas nie ma pretensji, bo jesteśmy najbardziej zadbanym postojem w Zakopanem.
Poza tym, zaznaczają fiakrzy z Krupówek, jeden drugiego pilnuje, by końskich kup nie zostawiać na deptaku.
– Ale poza Krupówkami, na terenie miasta już nie sprzątamy – potwierdza prezes Stopka. – Tam jeżdżą kuligi, wesela, cały świat tam jeździ, to dlaczego po kimś mamy sprzątać? Choć i tak jak inni napaskudzą, to na nas potem wina spada. Dlatego, nawet jak niezarejestrowany zostawi po sobie nieporządek na ulicy, to go upominamy i musi posprzątać. Ale tych jeżdżących w nocy już nikt nie upilnuje.
Najgorsza jest konnica, która coraz częściej przy różnych okazjach i świętach, przejeżdża ulicami – mówi zagadnięty przez nas pan Marian, mieszkaniec Zakopanego.
– Ja wiem, że to się wszystkim podoba, jak tak górale przeparadują na swoich koniach ulicami, jak ze sto koni przejedzie. Mi się to też podoba. Ale po takim przejściu ulica wygląda jak pola, dobrze nawiezione obornikiem – śmieje się pan Marian. – Według mnie, powinny zaraz po takiej konnicy iść brygady sprzątających i szybko te końskie kupy usunąć. A u nas to wygląda różnie. Czasem leżą w słońcu, tłumy turystów to rozdeptują, rozwożą wózkami. Naprawdę, nie wygląda to atrakcyjnie. Prezes zakopiańskiego Oddziału Związku Podhalan, Henryk Krzeptowski Bohac uważa, że więcej pożytku niż motylki pod ogony końskie przyniesie robienie przeglądów fiakierskich, edukowanie fiakrów, zdyscyplinowanie ich.
– Nie ma co robić wielkiej rewolucji! – mówi prezes Krzeptowski. – Trzeba zostawić tę enklawę odrębności, a nie więzienie z tego robić. A co z pieskami, których kupy są wszędzie w mieście? Ich właściciele też ich nie zbierają, ale zostawiają.
SMS

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.