Facebook Google+ Twitter

Moulin Rouge. Powieść nie o kabarecie tylko o malarzu

Książka ta nie jest typową biografią, gdzie suche fakty zanudzają czytelnika od pierwszych stron. To powieść o człowieku, z którym los obszedł się okrutnie, choć za życia już stał się sławny dzięki swej sztuce.

Moulin Rouge to zbeletryzowana biografia Henri de Toulouse-Lautreca. Nie tylko jednak opowiada o Okładka ksiązki / Fot. Wydawnictwosamym artyście. To także portret Paryża końca XIX wieku, miasta jak na owe czasy „szalonego” na tle współczesnej Europy, gdzie w setkach kawiarni, kabaretów i burdeli toczyło się życie artystów „odrzuconych”, tych, którzy zapragnęli stawić czoła akademizmowi powszechnie wtedy w sztuce panującemu. Szli swoją drogą, pomimo, że byli skazani na niezrozumienie, a przede wszystkim biedę. Spotykamy na stronach tej książki takich ludzi jak Pissarro, Degas, van Gogh i wielu innych artystów ówczesnej epoki. Henryk także poszedł tą drogą, malował tak, jak uważał za stosowne, nie patrząc na to, czy będzie uznany, czy też nie. Jednak on miał ten luksus, że o pieniądze się martwić nie musiał. Był hrabią Tuluzy, potomkiem wielkiego rodu, który miał prawo dodać cyfrę do swojego imienia jak królowie. Ostatnim z rodu.

Miał jednak inny życiowy problem, wrodzoną wadę genetyczną. Jego rodzice byli kuzynami i stąd całe to nieszczęście. Po złamaniu nóg w 14 roku życia przestał rosnąć. Był po prostu karłem. Ale jak każdy mężczyzna pragnął miłości kobiety.Henri de Toulouse-Lautrec / Fot. Wikipedia, wolne zasoby Niestety, wszystkie, które spotkał na swojej drodze nie traktowały go jako osoby, z którą można związać swoje życie. Gdy raz próbował się oświadczyć, myśląc, że owa panna bardzo go lubi, usłyszał, że nigdy, bo jest kaleką i najbrzydszym mężczyzną jakiego kiedykolwiek widziała. A potem już tylko za oknem płakała noc. Zrozumiał wtedy, że jest skazany na samotność. Wiedząc, że ma talent do rysowania, wyjechał z rodzinnego zamku do Paryża, zamieszkał, dzisiaj byśmy powiedzieli, w kultowej dzielnicy artystów, Montmartrze i zaczął studiować malarstwo. Po pierwszej porażce związanej z odrzuceniem jego obrazu przez oficjalny paryski Salon, poszedł swoją artystyczną drogą.

Malował dziwki mieszkając przez wiele tygodni w burdelu, zrobił nawet plakat dla swawolnego kabaretu Moulin Rouge. Gdy zawisł on we wszystkich możliwych punktach metropolii, wywołał u wielu oburzenie, ale przy tym Obraz „Moulin Rouge” 1892 r. - Ludwik de Laveaux, w zbiorach MNP / Fot. Leszek Lubickiparadoksalnie przyniósł artyście sławę, a sam kabaret ze zwykłej tancbudy, gdzie tańczono kankana, stał się i po dziś dzień jest jednym z najbardziej znanych miejsc rozrywki na świecie. Henrykowi nie przeszkadzało malowanie zwykłych ludzi, praczek, prostytutek czyli tych, wśród których się obracał i gdzie czuł się dobrze. Nie podobało się to jego ojcu, dumnemu hrabiemu, ale za to mama, choć nie w pełni akceptowała jego styl życia, to jednak dobrze go rozumiała i kochała do końca. Do jego końca. Ostatnie stronice książki to opis agonii Lautreca, chyba najbardziej przejmujący, jaki kiedykolwiek czytałem. Po kolejnej nieszczęśliwej miłości malarz popadł w ciężki alkoholizm. Pił już wcześniej, bo uważał, że alkohol tłumi ból i cierpienie, a przy tym nogi mniej bolą. Poza tym odkrył swego czasu genialną, a zarazem okrutną prawdę, że niektórzy potrafią drapać się po górach albo skakać konno przez dwumetrowe przeszkody. I on także coś potrafi – potrafi pić!

Potrafił także malować. W Paryżu wszyscy malowali obrazy, ale nikt ich nie kupował. W czasach kiedy obrazów Cézanne’a nikt nie miał ochoty nabyć nawet za 50 franków, jemu za wykonanie swojego portretu dama z towarzystwa chciała zapłacić 3 tysiące, niebotyczne wówczas pieniądze. Odmówił, twierdząc, że nie są mu one potrzebne, bo cóż by z nimi zrobił? Kupił kolejne skrzynki koniaku? W trzydziestym piątym roku życia, kiedy większość artystów (...) ginęła z głodu na poddaszach, jemu ofiarowano Legię Honorową. To najwyższe odznaczenie miał otrzymać w uznaniu wybitnych osiągnięć artystycznych oraz zasług oddanym sprawom francuskiej kultury i sztuki. Osiągnął jeszcze więcej. U kresu życia dowiedział się, że jego dzieła trafiły do Luwru. Wszystko to stało się niejako bez jego aktywnego udziału. Nie chciał sławy. Pragnął żyć normalnie, być kochanym, mieć rodzinę. Nie dane to było temu brzydkiemu karłowi. Odrzucony nawet przez ojca, samotny, choć ta samotność nie była fizyczna, bo mógł bywać i czasami bywał w najwytworniejszych towarzystwach, zmierzał w kierunku nieuchronnej samozagłady swoim stylem życia. Choć umierać nie chciał. Zaczekaj śmierci, zaczekaj trochę. Nie żyłem przecież zbyt długo, prawda?

Pierre La Mure: Moulin Rouge
Wydawnictwo Muza S.A.
Rok 2006
Liczba stron: 464

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

La Goulue - korpulentna tancerka kankana z Moulin Rouge, była modelem sławnego plakatu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetna książka. Czytałam ją chyba 40 lat temu. Niektóre szczegóły pamiętam do dziś. Czyta się jednym tchem, Lepsza niż kryminał. To były czasy! Obyczaje! A bohater? Niesamowity człowiek. Nieszczęśliwa postać, pełna tragizmu, a jednak zachowująca optymizm. Przeczytałabym jeszcze raz, choć na ogół nie lubię czytać jeszcze raz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.