Facebook Google+ Twitter

Mourinho kontra reszta świata

Po środowej porażce z Barceloną w półfinale Ligi Mistrzów Jose Mourinho szuka winnych rzekomego uprzywilejowania "Dumy Katalonii".

 / Fot. PAP/EPA"Kiedy ja idę na konferencję prasową, to znaczy, że mecz się jeszcze nie skończył" - powiedział kiedyś Portugalczyk, który doskonale rozumiejąc zasady funkcjonowania mediów w XXI wieku, nie pozwala nudzić się swoją osobą. To co miał do przekazania dziennikarzom w środowy wieczór przeszło oczekiwania nawet jego najbardziej oddanym zwolennikom, wywołując lawinę komentarzy i oburzenia.

Preludium frustracji Mourinho miało miejsce w 62. minucie meczu, gdy Pepe, kluczowy zawodnik w jego strategii na Barcelonę, został wyrzucony z boiska za faul na Danim Alvesu (w trzech kwietniowych "Gran Derbi" jego zespół ani razu nie dotrwał do końcowego gwizdka w pełnym składzie). Za złośliwe uwagi pod adresem sędziego Starka Portugalczyka wysłano na trybuny.

Prawdziwe piekło rozpętało się dopiero po meczu. Trener Realu konferencję rozpoczął od wyliczania drużyn pokrzywdzonych przez arbitrów w meczach z Katalończykami: Chelsea za jego kadencji, Chelsea za kadencji Ancelottiego, Inter, cudem broniący korzystny wynik na Camp Nou w tej samie fazie rozgrywek ubiegłego sezonu, Arsenal grający w "10" w 1/8 obecnych rozgrywek. Następnie dostało się wszystkim, od arbitrów, przez działaczy Barcelony, komitet sędziowski UEFA po... Unicef, którego logo widnieje na koszulkach Barcelony. "Gdybym był na miejscu Guardioli wstydziłbym się wygrać Ligę Mistrzów" - powiedział. Wielokrotnie powtarzał, że nie może zrozumieć, dlaczego tak wspaniała drużyna potrzebuje pomocy spoza boiska. Jej przewaga miałaby wynikać m.in. z obecności w komitecie sędziowskim Angela Marii Villara, za którym nie opowiedzieli się przedstawiciele Realu w ostatnich wyborach.

Portugalczyk zapomniał, że w finale Pucharu Króla sędzia Alberto Undiano Mallenco przymknął oko na zachowanie Alvaro Arbeloi, który najpierw wypchnął Andresa Iniestę za linię boczną po czym przespacerował się po nim, tak jak nie reagował po brutalnych wejściach Pepe i Xabi'ego Alonso. Zapomniał również, że jego Inter awansował do finału Ligi Mistrzów dzięki bramce Diego Milito ze spalonego. Wystosował litanię pretensji do sędziów, a sam przyczynił się do przedwczesnego zakończenia kariery cieszącego się międzynarodowym uznaniem Szweda Andersa Friska. W środę jedynym pomysłem "Królewskich" na grę była agresja w powstrzymywaniu akcji rywala.

Co jest natomiast siłą Mourinho? Nierozerwalna więź z piłkarzami, którzy dla niego są w stanie skoczyć w ogień. Gdy żegnał się z Chelsea nawet taki twardziel jak Didier Drogba nie powstrzymał się od łez. Ricardo Carvalho, którego odkrył w Porto, bez mrugnięcia okiem podążał jego śladem do Londynu i Madrytu. Karim Benzema, zagubiony w stolicy Hiszpanii w poprzednim sezonie, krytykowany za pasywność na boisku i brak kontaktu z drużyną w pierwszej części rozgrywek stał się duszą towarzystwa i zaczął strzelał ważne bramki w Primera Division i Lidze Mistrzów. Jak sam przyznał, to zasługa trenera. Jerzy Dudek w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" powiedział, że dziś nie wyobraża sobie Realu bez Mourinho. Podobne odczucia mieli osieroceni przez niego piłkarze Interu, którzy po raz pierwszy od pięciu lat nie zdobędą mistrzostwa Włoch, a jego następca w Mediolanie Rafael Benitez stracił pracę po niespełna pół roku.

Mourinho dużo daje futbolowi, ale dużo mu też zabiera. W swoim sposobie zachowania Jest bezwzględny, bywa cyniczny, ale nadal pozostaje bardzo skuteczny. Od 2003 roku zdobył 19 trofeów. Do historii przeszedł obraz z finału Ligi Mistrzów w sezonie 2003/2004, gdy zamiast cieszyć się z piłkarzami Porto z zasępioną miną zszedł do szatni, bo wiedział już, że przed nim kolejne wyzwanie w nowym klubie.

Wobec Portugalczyka UEFA wszczęła postępowanie dyscyplinarne. Jego ukarania domagają się również działacze Barcelony.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

The One of Some... Nikt nie odmawia mu talentu trenerskiego. Powiem więcej, potrafi mnie rozśmieszyć innym talentem. Talentem do narzekania i traktowania siebie jak prześladowaną przez wszystkich ofiarę. A juz przegrywać nie potrafi zupełnie. Do tego ta wysokich lotów kultura polegająca na uciekaniu do szatni bez podania ręki trenerowi rywali. A jeśli ktoś ma obsesję to też on na punkcie Barcelony. Naprawdę wyjątkowy facet z tym swoim antyfutbolem ostatnich tygodni. Zdziwicie się ale nawet Ronaldo nie podoba się ten styl gry.
A Barcelona? ma tak liczne trofea, że przypisywanie jej obsesji na punkcie któregoś z nich wydaje się być co najmniej nietaktowne.
Niestety mecze Barca-Real mają się nijak to potyczek Barca-Arsenal. Te ostatnie są naprawdę widowiskowe i piłkarsko radosne. Te pierwsze to antyfutbol i to nie z winy chłopców Guardioli.
Visca el Barca!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.