Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27008 miejsce

"Mów mi Vincent" od piątku w kinach

Bill Murray i spółka w komedii o trudach dorastania w nowym miejscu, kłopotach finansowych, zamiłowaniu do hazardu i więzach, jakie tworzymy z obcymi na pozór, a niekiedy przypadkowymi ludźmi.

 / Fot. http://forumfilm.pl/vincent"Mów mi Vincent" to ciepła komedia nieromantyczna, acz prawie familijna. Zgryźliwy starszy pan nawiązuje nietypową przyjaźń z młodym chłopcem. Nie, nie - nie ma w tym nic z pedofilii, jest za to prawdziwe męskie braterstwo. I mentorstwo.

Tytułowy bohater uczy bowiem młodego Olivera jak przetrwać w niezbyt sprzyjającym środowisku, jak się bić i walczyć o swoje.

Brzmi trochę znajomo? Pachnie Hugh Grantem i "Był sobie chłopiec". Tyle, że tym razem mamy inną gwiazdę komedii w roli głównej. Bill Murray gra zgorzkniałego jegomościa, który jednak głęboko pod skórą jest uczuciowy, wrażliwy i dobry. Ten opis z kolei pasuje do "Lepiej być nie może" i tamtejszej kreacji Jacka Nickolsona. "Mów mi Vincent" jest niejako miksem tych dwóch produkcji, przyprawionym dodatkowo postacią prostytutki w ciąży, nie do końca wiadomo z kim. / Fot. http://forumfilm.pl/vincent

Nie są to jednak odgrzewane kotlety - choć historie poniekąd podobne. Znaczące piętno odcisnął na filmie właśnie Murray. Udowodnił, że czas jest dla niego życzliwy i pod względem możliwości rozśmieszania publiczności niewiele się zestarzał od "Dnia świstaka".

Partnerują mu też niezgorsze nazwiska: komiczna Melissa McCarthy w roli samotnej matki oraz Naomi Watts w kreacji "królowej nocy". Przez ekran przemazuje się także, co prawda epizodycznie Terence Howard. Kino uczy nas, że nawet najlepszy skład aktorski nie jest gwarancją sukcesu. W tym jednak wypadku film wyszedł całkiem zgrabny i choć może nie aż tak śmieszny, że boki zrywać, to jednak na tyle ciepły i budzący naszą empatię, że ogląda się z przyjemnością.

 / Fot. http://forumfilm.pl/vincentHollywood kocha przesłania, więc i tutaj doszukamy się starej prawdy, żeby nie oceniać po pozorach. Trudny początek znajomości i na pierwszy rzut oka opryskliwy staruch, mogą okazać się całkiem niezłym początkiem tego, co w dzisiejszych czasach nazywamy rodziną patchworkową.

Warto dodać, że film został nominowany do Złotych Globów, w kategorii Najlepszej komedii, a sam Bill Murray też ma szansę na statuetkę dla aktora komediowego. Czy powyższe wystarczy w wyścigu z takimi konkurentami, jak chociażby "Grand Budapest Hotel", dowiemy się 11 stycznia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.