Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35606 miejsce

Mowa nienawiści

23 września 2009 roku Alicja Tysiąc wygrała z redakcją "Gościa Niedzielnego" i Archidiecezją Katowicką proces o naruszenie dóbr osobistych. W uzasadnieniu wyroku rzuciło mi się w uszy jedno sformułowanie: język nienawiści.

Użycie języka nienawiści, jak sama nazwa wskazuje, ma nakłaniać do wspomnianego negatywnego uczucia. Czuję się jednak trochę dziwnie, bo nie dość, że należę do Archidiecezji Katowickiej - czyli problem dotyczy w pewnym stopniu mnie, to wcale pani Tysiąc nie nienawidzę. Jest mi po prostu zupełnie obojętna. Oczywiście mogę i mam własne zdanie o jej poczynaniach, ale dlaczego mam ją nienawidzić? Chyba, że językiem nienawiści będzie każdy tekst, który nie spodoba się odbiorcy, a dotyka spraw, których nie można obiektywnie ocenić. Tylko czy wtedy mają rację bytu tygodniki opiniotwórcze?

Wspomnianego języka nienawiści miał użyć katowicki katolicki tygodnik zaliczany właśnie do gazet opiniotwórczych. Dlaczego, że ośmielił się nazwał aborcję zabójstwem (tak jak tłumaczy to katolicka nauka). Nagle okazuje się, że "Gość Niedzielny", ani inne katolickie czasopismo nie będzie mogło pisać tekstów zgodnych z nauką Katolickiego Kościoła, ponieważ może to urazić kogoś, kto wcale katolikiem się nie czuje i nauka ta niewiele go obchodzi. Zatem przestanie istnieć religijna wolność słowa.

Zastanawia mnie tylko uzasadnienie wyroku, z którego wynika, że można nazwać aborcję zabójstwem, ale nie można nazwać podobnie osoby, która takiej czynności się poddała. Myśląc takimi kategoriami, można nazwać przywłaszczenie mienia złodziejstwem, ale konkretnej osoby przywłaszczającej - złodziejem - już nie.

A mnie w tej sprawie dziwi jeszcze jedna rzecz. Zachowanie pewnej pani, która wiedząc, jaki jest jej stan zdrowia, decyduje się zajść w ciążę, która może mieć niekorzystny wpływ na organizm. Zawsze mnie uczono, że od osoby dorosłej można wymagać odrobiny zdrowego rozsądku. Jeżeli wiem, że coś mi zaszkodzi, to tego unikam. Nie najem się smażonych rzeczy, jeżeli boli mnie żołądek, nie będę rąbał drzewa, kiedy boli mnie kręgosłup, ani kopał w ogródku, kiedy mam spuchniętą nogę. Nie zrobię tego, bo wiem, że mój stan zdrowia się może się pogorszyć. Nie zrobię tego, chociaż mam prawo do dysponowania swoim ciałem. Nie zrobię, bo będę myśleć o możliwych konsekwencjach.

Wróćmy jednak do "języka nienawiści", który okazuje się nie mieć tej samej definicji dla wszystkich. We wczorajszej relacji z procesu Alicji Tysiąc w Polsacie, z usta jednej z działaczek feministycznych padły takie słowa: "problemy z religiami fundamentalistycznymi" i "przechodzimy do ataku". Jednym słowem będąc katolikiem, stałem się fundamentalistą, czyli osoba, która kojarzy mi się głównie z zamachami terrorystycznymi. Czy poczułem się dotknięty - tak. Czy pójdę wzorem do sądu - pewnie nie, nie będę miał za sobą, dzielnie wspierających mnie feministycznych organizacji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (87):

Sortuj komentarze:

Jeetam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Faktycznie, miało być 3.10. Myślę, że znajdziesz kogoś z kim będziesz mógł porozmawiać, nie czując się głupio.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@"Jak mi sprawicie żonę"

Internet zawalił się pod ciężarem tego komentarza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@"Grzegorz na prezydenta! :D I na spotkanie 3.09 w Krakowie ;>"

Pierwsze nie przejdzie, bo polityka jest dla kurdupli. W drugim chyba Ci się data pokićkała, ale i tak, z kim to spotkanie? Jak nie miłośnicy bicia dzieci, to zwolennicy nieuprawiania seksu jako antykoncepcji. Głupio bym się czuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomku, stara jestem. to widać, ale i doświadczona. to zapewniam, i dwomy rękami a także dwoma nogami podpisuję się pod tym co napisała Aleksandra. Moja córka urodziła się w połowie 10 teorytycznego miesiąca ciąży.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomek, ja nadal jestem zwolenniczką nie badań i wskaźników, które z nich wynikają, ale życia w praktyce. Obojętnie o czym będziemy dykutować- ja zawsze stanę po stronie dnia codziennego ze wszystki co on ze sobą przynosi, a nie teorii naukowej i jej badaniach, które tak często dają sprzeczne ze sobą wyniki.

I w związku z tym nadal oponuję, by metody naturalnej do antykoncepcji nie zaliczać, a co za tym idzie młodemu pokoleniu jej nie proponować- to prowadzi tylko do niechcianych ciąż i tragedii życiowych.

A jeśli już ktoś ma przekonania religijne, wedle których antykoncepcja to grzech to już inna i jego prywatna sprawa. O tym naucza się na lekcjach religii, które miejmy nadzieję niebawem przeniosą się tam, gdzie pasują, czyli salek przykościelnych.
A na wychowaniu do życia w rodzinie, które zmieni miejmy nadzieję również niebawem nazwę na wychowanie seksualne, czym de facto w praktyce jest, powinno przekazywać się takie metody antykoncepcji, które faktycznie nie nimi są.
Na co dzień. Nie od święta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak mi sprawicie żonę to chętnie podejmę się wyzwania współżycia z zastosowaniem np. metody objawowo-termicznej, gdy akurat nie będziemy mogli mieć kolejnego dziecka. Ale nie obiecuję, że w ogóle będziemy to stosować. Bóg zalecił rozmnażanie się, zresztą jakoś trzeba się oprzeć najazdowi muzułmanów nie? Bo w obecnej sytuacji społeczno-politycznej Zachód na własne życzenie wymiera i robi miejsce 'ciemnogrodowi'.

Jak lubicie Wikipedię, która na pewno prokatolicka nie jest, to poczytajcie ten i kolejny podrozdział artykułu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Naturalne_planowanie_rodziny#Zalety_i_wady_NPR

NPR nie jest metodą antykoncepcji (raczej świadomej akoncepcji, tak to można nazwać?), i faktycznie przy odpowiedniej dozie samozaparcia (co jest dziś trudne, vide "zasady są piękne ale życie ma swoje wymagania"; dlatego wyrażam wolę podjęcia się wyzwania, ale albo nastąpi to jak znajdziecie mi kobietę z którą będziemy się wzajemnie kochali, albo musicie poczekać ;)) jest efektywną metodą 'planowania rodziny', chociaż w przypadku zajścia w ciążę - przynajmniej ci o światopoglądzie zbieżnym z doktryną Kościoła Katolickiego - nie powinien nikt się smucić. Prawdziwy chrześcijanin winien traktować dziecko jako dar od Boga, a nie przykry obowiązek lub utrapienie. Ale co tam, obecnie opracowywane są skuteczne metody tymczasowego ubezpładniania mężczyzn, nie wiem jaki jest postęp w tym temacie.

Siema Grzesiek, wrócilibyśmy do tamtych dwóch dyskusji? Bo poza Tobą na razie jeszcze jedna dziewczyna wysunęła zarzuty, ale jak pisała w notatniku przez godzinę swoją polemikę to jej się system posypał ponoć :/. A profesor Modliński coś długo nie pisze, przypomniałem mu się parę dni temu.

Pozdrawiam, miłego dnia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.09.2009 14:52

Tomasz
Dałem Ci trochę czasu, żebyś się pocieszył. Zatęsknił , czy co. Żadnej sesji nie będzie i już.

A teraz odpowiedź

Wielebny Tomaszu może wygooglowałeś i zobaczyłeś że wikipedia opisała sędziego Scalię jako katolickiego tradycjonalistę i to cię przez moment złamało psychicznie. Wybrałem to, co zostało mądrego wypowiedziane w tej kwestii, a nie tego Kogoś jakiej on ideologii służy

Ty wolisz wykładziki wasalnych platformerów czy jak Im tam. Ja wolę wykłady trudniejsze-wybrałem Scalię, bo jego wykład jak najbardziej pasuje to tematu artykułu, który pieruńsko rozgrzał Polskę – zagubionych elyt i słusznych tradycjonalistów. Z bólem dokonuję tego podziału. Minie jesień zmienię się, albo i nie.

W artykule jest mowa o aborcji.

Twoim psim obowiązkiem jest to, że jestes na forum Tu sie toczy dyskusja i wypadałoby przedstawić przeciwstawny pogląd prawniczy (dopuszczam nawet nieszczęsną pania Solecką z jej "talentem" interpretacyjnym). Ale łatwiej jest Tobie ograniczyć się do zdawkowego "Witoldzie to nie jest na temat". Wczoraj 4 letni KAMILEK POWIEDZIAŁ MI ” WUJEK GADASZ NIE NA TEMAT” ale dziecku wierzę , Tobie nie, boś wielebny inaczej.
A moim psim obowiazkiem jest rzetelne opisywanie,nie ukrywam, to trudne jest.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.09.2009 13:18

"Tomku, wyjaśnijmy tu sobie jedno. Teoretycy nmrp rzeczywiście odłożyli już kalendarzyk małżeński do lamusa, ale w praktyce nadal stosuje go wiele rodzin, które ze względów religijnych czy materialnych odrzucają "nienaturalną" antykoncepcję. Dlaczego? Bo innych metod nie znają, nie są w stanie pojąć ich mechanizmu albo wprowadzić w życie zasad. Co gorsza, najczęściej są to rodziny o niskim statusie materialnym, niezaradne życiowo, dla których kolejna ciąża jest dramatem, a nie błogosławieństwem."

nigdzie nie twierdziłem, że jest inaczej


"Nie jestem w stanie dyskutować z ludźmi, dla których doktryna stoi wyżej niż fakty naukowe." wskaźnik pearla to doktryna, he he... a ja myślałem że fakt naukowy

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.09.2009 13:02

Witoldzie to jest nie na temat.
Mnie nie interesują prywatne poglądy pana Scalii.
Jego psim obowiązkiem jest ferować wyroki zgodne z litera prawa, nie własnym widzimisię, które może przedstawiać na takich właśnie wykładach dla Ciebie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.