Facebook Google+ Twitter

MÓWI JAROSŁAW KACZYŃSKI

W rozmowie z europejskimi gazetami grupy LENA (Leading European Newspaper Alliance) prezes PiS Jarosław Kaczyński bezlitośnie skrytykował UE, zachodnich polityków, politykę migracyjną, surowo ocenił Tuska i Wałęsę.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński (historyczny lider PiS, najbardziej wpływowy konserwatywny polityk UE – z prezentacji w gazecie „La Repubblica“) umówił się z czołowymi europejskimi gazetami i powiedział:

„Kontrrewolucja”, o której mówiłem z premierem Węgier Viktorem Orbanem, to program dobrze przygotowanych zmian.
Priorytetem jest umocnienie narodowego kapitału, podwyższenie kosztów pracy dla zwiększenia siły nabywczej i popytu, ograniczenie strachu przed biedą, co pomyślnie realizujemy, zwłaszcza w rodzinach wielodzietnych.

Nie jesteśmy zwolennikami interwencjonizmu państwowego, ale część gospodarki powinna zostać w rękach państwa; chcemy więcej polskiego kapitału w gospodarce i bankach, już podjęliśmy [odpowiednie] kroki.

Jesteśmy szczęśliwi z zagranicznych inwestycji, ale chcemy przeniesienia gospodarki i finansów w polskie ręce.

Priorytetem jest także umocnienie patriotyzmu i tożsamości narodowej, czemu przeciwstawiał się poprzedni rząd.

Cała Europa stoi w obliczu trudnych problemów, „Correctness“ (poprawność polityczna) ogranicza wolność słowa, religii, debaty, decyzji. Jesteśmy świadkami likwidacji demokracji przez grupy nacisku; sprzeciwiamy się temu, w Polsce i w Europie. Dlatego mówiłem z Orbanem o kontrrewolucji, choć w polskiej tradycji wolimy mówić o rewolucji.

Wszyscy w Europie musimy wrócić do koncepcji państwa narodowego, jedynej instytucji zdolnej zagwarantować demokrację i wolność, wielką różnorodność i żywotność kultur; unifikacja kulturalna Europy oznacza także degradację.

Wysunęliśmy propozycje: zmienić traktaty [o UE] w celu wzmocnienia państw narodowych i wyeliminowania wszelkiego dyktatu.

Przywódcy europejscy, od Junckera do Schulza, nie chcą, żebyśmy to my rządzili. Jesteśmy nie dość „correct“, a Polska jest wielkim krajem. Ktoś mi powiedział: Węgry są małym krajem, mogą uzyskać pewne koncesje. Ale nie Polska. A jednak jesteśmy członkiem UE i NATO, gospodarka rośnie, finanse państwa są stabilne. Kto nas atakuje, nie wygra. Polska pozostanie Polską.

Sytuacja w Europie zmienia się szybko, nie powiem że na lepsze. Wszędzie zyskują na znaczeniu populiści. Pojawiły się dziwne antyeuropejskie siły lewicowe. Mogą rozsadzić Unię. Albo ją zreformujemy, albo upadnie. Jedną z koncepcji reformy jest internacjonalizacja zadłużenia. Żeby ją urzeczywistnić, Niemcy musiałyby wydać po raz drugi 2 biliony euro wyasygnowane na ratowanie ich Wschodu.

Oczekuję na wyniki badań tragedii smoleńskiej, dotąd nie uzyskaliśmy wyczerpujących wyjaśnień. Polska ambasada w Moskwie poprosiła wtedy o podjęcie nowych kroków śledczych. Ówczesny minister spraw zagranicznych Sikorski i przypuszczalnie ówczesny premier Tusk zablokowali prośbę skierowaną do Moskwy. Dużo niezwykłych zachowań.

Nie traktujcie Wałęsy poważnie. Jest on ofiarą nowych czasów. Odegrał rolę przywódcy w „Solidarności“, ale było to możliwe jedynie w specyficznych okolicznościach tego czasu. Potem - wielkie braki intelektualne, wady charakteru, straszna przeszłość przeważyły nad talentami politycznymi. Skompromitował się wiele razy.

Nowe siły opozycyjne reprezentują czasem grupy, które drogą licznych nadużyć wykorzystały przejście od komunizmu do demokracji.


Jarosław Kaczyński w rozmowie z dziennikiem „Bild“:

Panie Kaczyński, Polska ma prezydenta, Polska ma panią premier – ale to pan jest uważany za rzeczywistego władcę kraju. Czy to prawda?

- Polska jest państwem demokratycznym. Nasza premier kieruje rządem, prezydent wypełnia swoje zadania. Ale zostaje jeszcze trochę dla szefa partii.

Czy stoi pan w Polsce po "ciemnej stronie mocy", panie Kaczyński? Czy sprawia panu przyjemność rola straszaka Europy?

- To mnie nie cieszy, ale śmieszy. Ponieważ ta krytyka nie ma nic wspólnego z aktualnym stanem naszego kraju. Zarzut, że demokracja miałaby być zagrożona, odnosi się co najwyżej do okresu poprzedniego rządu premiera Tuska.

Czasem odnosi się wrażenie, jak gdyby wzorował się pan w budowie nowej Polski na takich politykach jak premier Węgier Viktor Orban, prezydent Turcji Recep Erdogan czy nawet Władymir Putin…

- Viktor Orban naprawdę nie pasuje do tego szeregu!

Faktem jest, że Komisja Europejska na początku roku wszczęła wobec Polski oficjalną procedurę kontroli praworządności. Czy nie obawia się pan o prawo głosu Polski w UE?

- To postępowanie toczy się zupełnie poza ramami traktatów unijnych. To nic innego jak radosna twórczość ku uciesze Komisji Europejskiej i jej urzędników. Nasze stanowisko jest jasne: Polska jest suwerennym państwem. I chcemy mieć takie same prawa jak inne kraje UE.

Jakie wartości łączą Polskę dziś jeszcze z Unią Europejską?

- Warszawę i Brukselę łączą przede wszystkim podstawowe wartości UE: godność człowieka, demokracja i wolność religijna każdego człowieka. Do tego dochodzi budowa gospodarki wolnorynkowej oraz systemu, w którym każdemu państwu członkowskiemu będzie dana szansa zrównania się z innymi krajami.

A co obecnie dzieli UE i Polskę?

- Nie chcę mówić o liniach podziału. My Polacy jesteśmy i pozostaniemy przekonanymi Europejczykami. Europa to dla nas wspólnota różnorodności narodów. A nie jednolita masa.

Brytyjskie referendum w sprawie Brexitu zaszokowało Europę. Czy można sobie wyobrazić takie referendum także w Polsce?

- Nie! Co się zaś tyczy Wielkiej Brytanii, mam takie marzenie, że Brytyjczycy zobaczą, że Unia się zmienia i sami zmienią zdanie. Brexit nie był przecież wypadkiem historii. Nauczył nas, na czym polegają rzeczywiste problemy UE. I jeżeli ich nie rozwiążemy, to nie zapobiegniemy ruchom antyeuropejskim, ale je wzmocnimy.

Niemcy jako siła przewodnia w Europie – taka rola była dotychczas Niemcom raczej narzucana, chociażby w przypadku kryzysu euro, czy też konfliktu ukraińskiego…

- Ależ skąd! Kto pożyczył Grekom najwięcej pieniędzy? To były niemieckie banki, które przez długi czas nieźle na tym zarabiały. A jeśli chodzi o Ukrainę: również Polska zaoferowała pośrednictwo na szczycie kryzysowym. Jednak Niemcy podziękowały nam za tę ofertę, nie przyjmując jej. Dlatego też wycofaliśmy się i do tej sprawy już nie wracano.

Dobre sąsiedztwo oznacza również podział ciężarów. Co musi się zdarzyć, by również Polska była gotowa na przyjęcie uchodźców z Syrii?

- Nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której by do tego doszło. Polska przyjęła już ponad milion Ukraińców, około 100 000 Białorusinów i dziesiątki tysięcy Czeczenów. Polska byłaby obecnie również gotowa do udziału w finansowaniu rozlokowaniu uchodźców w pobliżu ich krajów pochodzenia. Chętnie usłyszałbym od pani kanclerz, czym się kierowała, otwierając granice, gdyż najwyraźniej nie starcza mi tutaj wyobraźni.

Niemiecka prasa: Prezes PiS mówi nieprawdę

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ): Kaczyński ukazał w wywiadzie dla "Bilda" "cechę swojego charakteru, którą dotychczas ukrywał - uciechę z zabawy; pozwala mu to uznać procedurę sprawdzania praworządności za "radosną twórczością Komisji Europejskiej i jej urzędników". Jarosław Kaczyński przemilczał, że "milion Ukraińców", których Polska przyjęła w ostatnich latach, to nie uchodźcy lecz normalni migranci zarobkowi, którzy od wielu lat „grzecznie płacą podatki".

"Sueddeutsche Zeitung" (SZ) zwraca uwagę, że uruchamiając procedurę sprawdzania praworządności Unia Europejska i Rada Europy stosują zapisy traktatowe, które przyjęła także Polska. Procedura sprawdzania praworządności oparta jest na artykule 7 obowiązującego traktatu o UE. Zdaniem SZ, „Kaczyński uważa, że nie musi przejmować się krytyką z Brukseli. To by się zmieniło, gdyby do Polski popłynęło mniej unijnych miliardów. Ale na to się nie zanosi".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.