Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28367 miejsce

Mówić po angielsku jak Tusk. Za 100 tysięcy złotych!

W dzisiejszym wydaniu SE.pl tonacja panicznych alarmów jest wzmożona z uwagi na weekend, a lansowanym skandalem jaki przykuwa uwagę czytelników kolejna opowieść o nauce angielskiego Donalda Tuska.

Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej; EPP Dublin Congress, 2014. By European People's Party (EPP Dublin Congress, 2014) [CC-BY-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons / Fot. European People's PartyW dzisiejszym wydaniu SE.pl tonacja panicznych alarmów jest wzmożona z uwagi na weekend, a lansowanym skandalem jaki przykuwa uwagę czytelników jest kolejna opowieść o nauce angielskiego Donalda Tuska.

Były premier RP, a od 1 grudnia 2014 roku przewodniczący Rady Europejskiej jest uważnie pilnowany w swoim zgłębianiu tajników języka angielskiego. Jego panowanie na salonach UE stanęło początkowo pod dewizami: "Let me speak Polish" - "I will polish my English".

Przygody Donalda Tuska z English language, wedle rozeznania SE.pl datują się od 2008 roku. Wtedy to miały miejsce pierwsze prywatne lekcje obcego języka. Następnie w latach 2011-2014; ogółem około 1300 godzin nauki angielskiego. Oczywiście, był to czas kiedy Tusk nieprzerwanie sprawował urząd prezesa Rady Ministrów.

Z danych objawionych przez Kancelarię Premiera, które publikuje SE.pl, można dowiedzieć się, że "KPRM nie posiada informacji o poziomie znajomości języka angielskiego przez pana Donalda Tuska". Zapewne należy rozumieć, że przewodniczący RE nie jest gadatliwy i nie trwoni środków jakichkolwiek w jakiej bądź postaci, tym bardziej dóbr intelektualnych, choćby w monosylabach. Bądź co bądź, Hanna Gronkiewicz-Waltz przedkłada dobre referencje w tej kwestii: "Od siedmiu lat ma codzienne rozmowy z native speakerem - świetnie się porozumiewa!"

Kancelaria podaje, że koszt nauki angielskiego Donalda Tuska to w sumie 100 tys. złotych wykrojonych z pieniędzy publicznych, przy ówczesnych dochodach premiera oficjalnie opiewanych na 16 tys. złotych miesięcznie. Tusk jako przewodniczący RE zarabia już obecnie 100 tys. złotych miesięcznie. Nie wiadomo czy zamierza uczyć się kolejnych języków obcych. Warto nadmienić, że europejskie media kładą nacisk na znajomość francuskiego wśród dygnitarzy UE. Jeszcze we wrześniu francuski prezydent Francois Hollande oznajmiał: "Pan Tusk obiecał, że będzie się uczył innych języków i w ciągu trzech miesięcy nauczy się także francuskiego."

Co na to obserwatorzy, komentatorzy i inni zainteresowani? Przykładowo, Marek Suski z Prawa i Sprawiedliwości prawi bez nadmiaru morałów: "Ta władza kocha się w luksusach i załatwianiu prywatnych spraw za publiczne pieniądze. Pewnie ta nauka byłaby droższa, gdyby Donald Tusk palił na zajęciach kubańskie cygara i pił drogie burgundy."

Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej. By Mateusz Włodarczyk - www.wlodarczykfoto.pl (Own work) [CC-BY-SA-4.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)], via Wikimedia Commons / Fot. Mateusz Włodarczyk - www.wlodarczykfoto.plTrzeba przypomnieć, że nie brak złośliwców, którzy wbijając nóż w plecy drogiego przewodniczącego przyczyniali się do licznych plotek o posmaku teorii spiskowej. Na przykład wypatrywano byłego premiera na luksusowych lekcjach angielskiego na Malcie. Kosztowna nauka Tuska i jego rodziny okazała się być jednak kaczką dziennikarską. Niemniej maltańska prasa rozpisywała się bijąc w tony rozpaczy, że "angielski Donalda Tuska jest chwiejny, francuski nie istnieje, a jego naród - Polska - mógł jedynie siedzieć przy stole UE poczynając od 2004r" - cytowano za Malta Independent Online.

Doszukiwanie się lingwistycznych niedostatków pośród rządzących stało się nagminne. Minister MSZ Grzegorz Schetyna w przypadku powątpiewań w znajomość angielskiego, które wysuwano wobec jego osoby, proponuje parlamentarzystom sprawdzian: "Każdego posła, który wątpi w moją znajomość języków, zapraszam na rozmowę po angielsku" - podaje Gazeta Wrocławska.



źródła: SE.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Ja nie wiem ja odświerzylam angielski z metodą Emila Krebsa z www.Krebsmethod.com, zachęcona rezultatami zaczęłam się też uczyzć niemieckiego. Od zera. Po dwóch miesiącach nauki mówię płynnie. Jestem bardzo zadowolona. Na nukę pościecałam tylko pół godziny dziennie. Wierzę zatem, ze przez 3 miesiace naprawdę można się wiele nauczyć, jak się oczywiście poświęci na to odpowiednio dużo czasu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)

Pani Marto, z drugiej jednak strony są tacy, którzy przekonują, używając ( na moje oko oczywiście) trafnych argumentów, że jezyka można się nauczyć na pozomie "fluent" w 6 miesięcy.

Z tym że wymaga to oczywiście określonego reżimu i spełnienia kilku kluczowych warunków, których z racji braku czasu ogromna wiekszość ( poza brakiem wiedzy o samej metodzie oczywiście) nie może spełnić.

W najwiekszym skócie: potrzeba powtórzyć proces uczenia się dziecka, tylko intensywniej. Co z kolei wymaga "posiadania" jezykowego "rodzica" ( nie mylić z nauczycielem ;) ), z którym się przejdzie cały proces.

Więcej w ciekawej prezentacji z cyklu "TEDx events" ( mistrzowsko wykonanej według mnie, tak poza tym), tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=d0yGdNEWdn0#t=73

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Pan Tusk obiecał, że będzie się uczył innych języków i w ciągu trzech miesięcy nauczy się także francuskiego."

Co tam francuski, co tam w ciągu trzech miesięcy - pan Tusk w tydzień opanuje standardowy mandaryński:>

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.